Nagrania niedźwiedzi spacerujących blisko bieszczadzkich posesji i dróg rozpalają internet do czerwoności. W mediach społecznościowych mnożą się dyskusje, w których obok lęku pojawia się fala hejtu i wzajemnych oskarżeń.
Turyści planujący urlop stoją pośrodku tego chaosu i masowo pytają, czy rezerwowanie noclegów w Bieszczadach jest nadal bezpieczne. Czas odsunąć na bok skrajne emocje, by oddzielić rzeczywiste zagrożenie na szlakach od medialnego szumu.
Maj przyniósł gwałtowne zaostrzenie debaty publicznej na temat obecności dużych drapieżników w Bieszczadach. Zgłoszenia o niedźwiedziach pojawiających się w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka przestały być rzadkością, a stały się elementem bieszczadzkiej codzienności.
Temat trafił na sejmowe komisje, a samorządowcy i przyrodnicy szukają rozwiązań mających zapewnić bezpieczeństwo publiczne. Co to oznacza dla przeciętnego miłośnika górskich wędrówek oraz dla lokalnej społeczności?
Panorama z Przełęczy pod Tarnicą. Ruszając na najpopularniejsze bieszczadzkie szlaki, pamiętaj o zasadach bezpieczeństwa. Fot. Agnieszka Skucińska
- Perspektywa mieszkańca: to nie są misie-maskotki
- Fakty kontra panika. Gdzie tkwi źródło problemu?
- Sezonowy tłum barierą dla drapieżników
- Nie twórzmy „niedźwiedzi-śmieciarzy”
- Bieszczady jak Yellowstone? Uczmy się od najlepszych
- Lekcja z North Vancouver. Jak kanadyjskie miasta ograniczają konflikt człowiek–niedźwiedź?
- 16 milionów złotych na walkę z kryzysem. Kosze antyniedźwiedziowe i monitoring
- Bieszczady nadal są bezpiecznym kierunkiem turystycznym
- Żelazne zasady na szlaku - jak zminimalizować ryzyko?
- Od Redakcji: Dlaczego porównuję Bieszczady do USA i Kanady?
- Co zrobić w przypadku bezpośredniego spotkania z niedźwiedziem?
Perspektywa mieszkańca: to nie są misie-maskotki
Dyskusja o bezpieczeństwie w Bieszczadach ma jednak drugie, znacznie poważniejsze oblicze, którego nie wolno bagatelizować. O ile turysta spędza w górach zaledwie kilka dni, o tyle mieszkańcy bieszczadzkich gmin żyją tu przez cały rok.
Dla lokalnej społeczności regularne wizyty drapieżników na podwórkach, niszczone pasieki, straty w inwentarzu - gdzie ofiarą niedźwiedzi padają chociażby hodowane w gospodarstwach kozy czy gęsi i kury - czy wreszcie strach przed wypuszczeniem dzieci do szkół to trudna rzeczywistość, a nie internetowa sensacja.
Ostatnie wystąpienia wójtów bieszczadzkich gmin jasno pokazują, że problem narastał od lat i wymaga natychmiastowych rozwiązań systemowych oraz prawnych. Ochrona przyrody nie może dziać się kosztem poczucia bezpieczeństwa, zdrowia i mienia ludzi, którzy tworzą bieszczadzką społeczność.
Fakty kontra panika. Gdzie tkwi źródło problemu?
Aby dobrze ocenić sytuację, należy wyraźnie rozdzielić dwa środowiska: bieszczadzkie miejscowości oraz górskie szlaki turystyczne. Obecny kryzys dotyczy przede wszystkim obrzeży wsi, osad i terenów bezpośrednio sąsiadujących z zabudowaniami, a nie samych połonin czy otwartych, popularnych tras.
Niedźwiedzie, wykazując wysoki stopień synantropizacji (zatracenia naturalnego lęku przed człowiekiem), podchodzą pod kompostowniki, śmietniki czy przydomowe pasieki. Przypadki takie odnotowano m.in. w gminach Solina (np. w Bereżnicy Wyżnej, Bukowcu czy Wołkowyi) i Cisna, oraz w leżącej poza Bieszczadami gminie Bukowsko - gdzie miał miejsce ostatni śmiertelny atak.
Dla turysty wędrującego w ciągu dnia po wyznaczonym, otwartym szlaku ryzyko niespodziewanego, bliskiego spotkania z drapieżnikiem pozostaje niewielkie. Niedźwiedzie to płochliwe zwierzęta, które unikają kontaktu z ludźmi. Słysząc głosy na szlaku, zazwyczaj zawczasu schodzą nam z drogi i uciekają w głąb lasu.
Bieszczadzki humor z nutą prawdy. Choć do najbliższego dużego miasta jest stąd daleko, kurcząca się dzicz sprawia, że człowiek i niedźwiedź żyją dziś bliżej siebie niż kiedykolwiek. Fot. Agnieszka Skucińska
Sezonowy tłum barierą dla drapieżników
Warto również pamiętać o specyfice bieszczadzkiego sezonu urlopowego. W lipcu i sierpniu popularne miejscowości turystyczne, takie jak Solina, Polańczyk, Cisna, Wetlina, Smerek czy Ustrzyki Górne, tętnią życiem do późnego wieczora.
Wysokie natężenie ruchu samochodowego, gwar na ulicach, rozświetlone obiekty i obecność tysięcy ludzi tworzą naturalną, skuteczną barierę akustyczną i zapachową. Niedźwiedzie to zwierzęta płochliwe, które w takich warunkach instynktownie unikają wchodzenia do centrów turystycznych kurortów. Ryzyko spotkania drapieżnika w gwarnym sercu bieszczadzkiej miejscowości w szczycie sezonu jest marginalne.
Tutaj przeczytasz skąd bierze się fenomen Bieszczadów i dlaczego "W Bieszczady jedzie się tylko raz"
Nie twórzmy „niedźwiedzi-śmieciarzy”
Biolodzy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, realizujący międzynarodowy projekt Carpathian Brown Bear Project, od lat badają bieszczadzkie drapieżniki i jasno wskazują, że problemowe zachowania niedźwiedzi to w dużej mierze efekt łatwej dostępności pożywienia antropogenicznego (pochodzącego od człowieka).
Niestety, wciąż plagą jest pozostawianie przez turystów resztek jedzenia w wiatach, przy szlakach, na parkingach czy wyrzucanie odpadków do lasu. Niedźwiedź obdarzony wyjątkowo czułym węchem szybko uczy się, że bliskość człowieka oznacza darmowy posiłek.
Gdy raz skojarzy zapach ludzki z jedzeniem, zaczyna szukać go bliżej domów. Dlatego rygorystyczne pilnowanie czystości nie tylko przez mieszkańców, ale też przez turystów odwiedzających region jest kluczowe dla bezpieczeństwa bieszczadzkich wsi.
To właśnie m.in z tego powodu Bieszczadzki Park Narodowy całkowicie zlikwidował kosze na śmieci przy wiatach turystycznych - każdy ma obowiązek zabrać swoje odpady ze sobą.
Niedźwiedzioodporne kontenery w Bieszczadach sfinansowane przez WWF Polska. Niestety, nawet najlepsza infrastruktura przegrywa z ludzką niechlujnością. Fot. Agnieszka Skucińska
Bieszczady jak Yellowstone? Uczmy się od najlepszych
Problemy z drapieżnikami to nie specyfika Bieszczadów, ale wyzwanie dla wielu parków narodowych na świecie. Jak radzą sobie z tym w słynnym Yellowstone (USA) czy w kanadyjskich Górach Skalistych? Tamtejsze standardy idealnie sprawdziłyby się u nas, ucząc turystów dyscypliny:
- Zasada „Czystego Obozu” (Clean Camp Policy): w Ameryce Północnej strażnicy bezwzględnie karzą ogromnymi mandatami za pozostawienie jakichkolwiek odpadów. Obowiązuje tam zasada: „nakarmiony niedźwiedź to martwy niedźwiedź”. Turysta musi zrozumieć, że jego niechlujność zagraża bezpieczeństwu całego regionu.
- Gaz na niedźwiedzie (Bear Spray): w USA i Kanadzie noszenie specjalnego gazu przy pasie to norma i dowód odpowiedzialności. W Polsce wciąż traktowane jest to jako fanaberia lub dziwactwo - może czas zmienić to podejście.
- Czasowe zamykanie szlaków: jeśli strażnicy odkryją obecność niedźwiedzicy z młodymi blisko ścieżki, szlak jest natychmiast zamykany. Taka sama praktyka w Bieszczadach powinna być przyjmowana przez turystów ze zrozumieniem, a nie z oburzeniem.
📖 Interesują Cię parki narodowe świata? Przeczytaj także: Yellowstone - co zobaczyć? Gejzery, dzika przyroda i magia, która trwa
Oczywiście zachowajmy odpowiednie proporcje i skalę przestrzenną, bo zdaję sobie sprawę z ogromnych różnic geograficznych. Amerykański Park Narodowy Yellowstone zajmuje blisko 9000 km² i jest otoczony gigantyczną, bezludną dziczą. Dla porównania, nasz krajowy Bieszczadzki Park Narodowy to zaledwie 292 km² powierzchni, wciśniętej pomiędzy drogi, wsie i pensjonaty. Bieszczadzkie drapieżniki mają drastycznie mniej przestrzeni, przez co ich interakcja z człowiekiem jest nieunikniona.
Dlaczego więc zerkam za ocean? Ponieważ psychika niedźwiedzia i ludzkie błędy są wszędzie identyczne, a tamtejsze standardy edukacji oraz infrastruktury idealnie sprawdziłyby się u nas.
Standardy z Yellowstone. Rygorystyczne przepisy i wysokie mandaty skutecznie nauczyły turystów, że porzucenie jakichkolwiek odpadów poza zamkniętym kontenerem jest niedopuszczalne. Fot. Agnieszka Skucińska
Lekcja z North Vancouver. Jak kanadyjskie miasta ograniczają konflikt człowiek–niedźwiedź?
Problem niedźwiedzi pojawiających się na prywatnych posesjach od lat jest codziennością wielu miast i przedmieść w Kanadzie oraz USA. Zwierzęta regularnie widywane są m.in. w North Vancouver - regionie położonym bezpośrednio przy dzikich terenach Kolumbii Brytyjskiej. Tam bezpieczeństwo mieszkańców opiera się przede wszystkim na bardzo restrykcyjnych zasadach dotyczących odpadów i żywności. To właśnie z takich rozwiązań moglibyśmy czerpać gotowe wzorce:
- Zakaz wystawiania koszy na noc: to absolutna podstawa. Mieszkańcy nie mogą wystawiać pojemników na odpady wieczorem, dzień przed odbiorem śmieci. Kosze pojawiają się przy ulicy wyłącznie rano w dniu wywozu, aby ich zapach nie przyciągał drapieżników podczas nocnych wędrówek.
- Mandaty za „dokarmianie” dzikiej zwierzyny: surowe przepisy obejmują nie tylko śmietniki. Kary grożą również za pozostawienie niezabezpieczonych resztek jedzenia, brudnych grillów czy niezebranych owoców pod drzewami. Nawet pozornie niewinne źródła zapachu szybko uczą niedźwiedzie szukania pożywienia blisko ludzi.
- „Bear clips” i specjalne zabezpieczenia: pojemniki na odpady wyposażane są w mechaniczne zatrzaski uniemożliwiające ich otwarcie przez zwierzęta. W wielu miejscach kosze dodatkowo przypina się do ścian lub specjalnych konstrukcji, aby niedźwiedź nie mógł ich przewrócić czy odciągnąć.
- Zamrażanie resztek mięsa i ryb: lokalne służby w Kanadzie oficjalnie zalecają również trzymanie najbardziej aromatycznych odpadów bio - np. resztek mięsa czy ryb - w domowych zamrażarkach i wyrzucanie ich do kosza dopiero tuż przed przyjazdem śmieciarki.
To właśnie konsekwencja i codzienna dyscyplina sprawiają, że w wielu regionach Ameryki Północnej ludzie i niedźwiedzie mogą funkcjonować obok siebie znacznie bezpieczniej, niż mogłoby się wydawać.
Edukacja i twarde prawo za oceanem. Kanadyjskie tablice informacyjne nie tylko ostrzegają, ale też przypominają o bezwzględnej ochronie drapieżników i surowych konsekwencjach za łamanie przepisów. Fot. Agnieszka Skucińska
16 milionów złotych na walkę z kryzysem. Kosze antyniedźwiedziowe i monitoring
Bieszczady i ich okolice nie zostały pozostawione same sobie. Władze oraz instytucje odpowiedzialne za zarządzanie populacją zwierząt chronionych wdrożyły program o wartości 16 milionów złotych, finansowany w dużej mierze ze środków Unii Europejskiej.
W ramach projektu wdrażane są kluczowe, techniczne rozwiązania:
- 1500 niedźwiedzioodpornych kontenerów: do bieszczadzkich miejscowości trafia ogromna pula specjalistycznych koszy na odpady. Te pancerne pojemniki posiadają mechanizmy uniemożliwiające drapieżnikom dostanie się do środka. To absolutny fundament walki z problemem - odcięcie zwierząt od zapachu ludzkiego jedzenia zmusza je do powrotu do lasu.
- Monitoring GPS i grupy interwencyjne: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie prowadzi procedurę odłowu i zakładania obroży telemetrycznych 18 niedźwiedziom. Pozwala to na bieżąco kontrolować osobniki zbliżające się do ludzi. Specjalne, całodobowe grupy interwencyjne płoszą drapieżniki za pomocą gumowych kul i petard hukowych.
- Ostateczne procedury: w skrajnych przypadkach osobników bardzo agresywnych i niereagujących na próby płoszenia, prawo przewiduje procedurę eliminacji ze środowiska (odstrzał) w celu bezwzględnej ochrony ludzkiego życia.
Bieszczady nadal są bezpiecznym kierunkiem turystycznym
Doniesienia o niedźwiedziach pojawiających się w pobliżu zabudowań budzą zrozumiały niepokój. Informowanie o takich sytuacjach jest ważne i potrzebne, szczególnie z perspektywy stałych mieszkańców regionu. W efekcie jednak, często z obawy o własne bezpieczeństwo, część turystów zaczęła rezygnować z przyjazdu w Bieszczady.
Warto mimo wszystko zachować właściwe proporcje. Zdecydowana większość incydentów dotyczy obrzeży miejscowości, prywatnych posesji lub sytuacji związanych z łatwym dostępem zwierząt do odpadów. Popularne szlaki turystyczne, połoniny oraz główne miejscowości wypoczynkowe w sezonie pozostają miejscami o bardzo wysokim poziomie bezpieczeństwa. Każdego roku region odwiedzają setki tysięcy osób, a realne, niebezpieczne spotkania z niedźwiedziem należą do rzadkości.
Bieszczady nie stały się „strefą zagrożenia”. Nadal pozostają jednym z najpiękniejszych i najbezpieczniejszych regionów przyrodniczych w Polsce - pod warunkiem zachowania zdrowego rozsądku i respektowania zasad obowiązujących w górach.
Planujesz urlop w Bieszczadach? Poznaj najpiękniejsze zakątki tych gór. Praktyczny poradnik dla ruszających na szlaki znajdziesz w artykule: Bieszczady - poznaj 21 najpiękniejszych miejsc i atrakcji.
Żelazne zasady na szlaku - jak zminimalizować ryzyko?
Przestrzegając kilku prostych zasad, turyści mogą zminimalizować ryzyko niespodziewanego incydentu do minimum:
- Zawsze trzymaj się wyznaczonych szlaków: wyznaczone trasy są bezpieczną przestrzenią. Nie schodź w gęste zarośla, młodniki i zalesienia - to tam niedźwiedzie najczęściej szukają dziennego schronienia.
- Nie bądź absolutnie cicho: jeśli wędrujesz mniej uczęszczanym szlakiem, rozmawiaj z towarzyszami. Zaskoczony z bliskiej odległości niedźwiedź może zareagować agresją obronną. Dając mu odpowiednio wcześniej sygnał o swojej obecności, pozwalasz mu spokojnie i bezpiecznie zejść Ci z drogi.
- Zabieraj śmieci ze sobą: każda porzucona kanapka, ogryzek czy papierek po batonie to dla drapieżnika silny magnes. Nigdy nie zostawiaj resztek jedzenia na szlaku ani w wiatach turystycznych.
- Pies tylko na smyczy: jeśli wędrujesz w miejscach, gdzie wprowadzanie psów jest dozwolone, Twój pupil bezwzględnie musi być na uwięzi. Biegający luzem pies może wytropić drapieżnika, oszczekać go, a uciekając w panice przyprowadzić rozjuszone zwierzę prosto do Ciebie.
Odkrywaj z nami najpiękniejsze szlaki, ale pamiętaj - w królestwie niedźwiedzia i rysia zawsze gramy według reguł natury. Fot. Agnieszka Skucińska
Od Redakcji: Dlaczego porównuję Bieszczady do USA i Kanady?
Na koniec chciałabym odpowiedzieć na pytanie, które być może zada sobie wielu Czytelników: dlaczego w ogóle zestawiam nasz Bieszczadzki Park Narodowy z potężnymi rezerwatami w Ameryce Północnej?
Odpowiedź jest prosta - miałam okazję odwiedzić kilkanaście Parków Narodowych w USA, w tym Yellowstone oraz Glacier, gdzie zagęszczenie populacji niedźwiedzi jest niezwykle wysokie, a także przemierzyć kanadyjskie parki wzdłuż Gór Skalistych.
Podczas tych podróży zwracałam szczególną uwagę na to, jakie rozwiązania systemowe, techniczne i edukacyjne są tam stosowane na co dzień, by skutecznie chronić ludzi oraz przyrodę.
Widziałam na własne oczy, jak rygorystyczna dyscyplina, pancerne zabezpieczenia infrastruktury (takie jak np. wdrażane właśnie u nas specjalistyczne kosze czy toalety zamykane również od zewnątrz) oraz proste reguły zachowania na szlakach pozwalają bezpiecznie koegzystować z drapieżnikami.
Prawie we wszystkich tamtejszych parkach narodowych działają wypożyczalnie pancernych pojemników na żywność (tzw. bear canisters) oraz gazów typu bear spray. W wielu miejscach, bezpośrednio przy wejściach na szlaki, stoją tablice informujące o konieczności wędrowania w grupach liczących minimum cztery osoby - samotne wyjścia w głąb dziczy są tam odradzane lub wręcz formalnie zabronione. Dla turystów jest to coś całkowicie normalnego - element rutynowego przygotowania do przebywania w dzikiej przyrodzie, a nie powód do strachu.
Myślę, że nie musimy wyważać otwartych drzwi. Przeniesienie tych sprawdzonych, światowych wzorców organizacyjnych na nasz rodzimy, bieszczadzki grunt to najprostsza droga do tego, byśmy wszyscy - zarówno stali mieszkańcy, jak i odwiedzający nas turyści - mogli czuć się w tych górach w pełni bezpiecznie.
Co zrobić w przypadku bezpośredniego spotkania z niedźwiedziem?
Choć do niebezpiecznych sytuacji na szlakach dochodzi niezmiernie rzadko, wchodząc do lasu, zawsze warto wiedzieć, jak się zachować. Gdy dojdzie do bezpośredniego spotkania z drapieżnikiem, kluczowe jest opanowanie emocji i trzymanie się poniższych zasad:
- Gdy zwierzę Cię nie widzi: Wycofaj się cicho i spokojnie tą samą drogą. Nie próbuj podchodzić bliżej, nie nawołuj zwierzęcia ani nie próbuj robić mu zdjęć.
- Gdy niedźwiedź Cię dostrzegł: Zatrzymaj się i zachowaj spokój. Pod żadnym pozorem nie uciekaj — niedźwiedź to potężny drapieżnik, który w biegu potrafi rozwinąć prędkość do 50–60 km/h. Mów spokojnym, niskim i stanowczym głosem, po czym powoli zwiększaj dystans. Nie wykonuj gwałtownych ruchów i nie patrz zwierzęciu prosto w oczy, co mogłoby zostać odebrane jako wyzwanie.
- Gdy niedźwiedź staje na tylnych łapach: Nie oznacza to automatycznie przygotowania do ataku. Zwierzę ma słaby wzrok i w tej pozycji po prostu próbuje lepiej ocenić sytuację, zlokalizować zagrożenie i rozpoznać zapach. Zachowaj spokój i dalej powoli się wycofuj.
- Nigdy nie podchodź do młodych niedźwiadków: Puszyste młode mogą wyglądać niepozornie, ale w pobliżu niemal zawsze znajduje się niedźwiedzica. Samica w obronie swoich dzieci zareaguje natychmiastową i bardzo agresywną obroną.
- W skrajnym przypadku bezpośredniego ataku: Większość ataków niedźwiedzi ma charakter defensywny. Jeśli nie masz możliwości ucieczki lub użycia gazu, połóż się na brzuchu lub przyjmij pozycję embrionalną. Spleć dłonie na karku, by chronić głowę i szyję. Jeśli masz na sobie plecak - bezwzględnie pozostaw go na plecach, ponieważ stanowi on dodatkową ochronę dla Twoich pleców i narządów wewnętrznych. Zostań w bezruchu i poczekaj, aż zwierzę całkowicie się oddali.
Komentarze (0)