reklama

„Bieszczady nie są dziś mniej bezpieczne niż wcześniej”. Dyrektor BdPN uspokaja przed sezonem letnim 2026

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„Bieszczady nie są dziś mniej bezpieczne niż wcześniej”. Dyrektor BdPN uspokaja przed sezonem letnim 2026 - Zdjęcie główne
Autor: Agnieszka Skucińska | Opis: Tablica BdPN

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościCzy Bieszczady stały się mniej bezpieczne? Czy niedźwiedzi jest dziś więcej niż kiedyś? I dlaczego coraz częściej słyszymy o dzikich zwierzętach w pobliżu domów? W rozmowie z naszym portalem przed zbliżającym się sezonem turystycznym 2026 dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego (BdPN) dr Ryszard Prędki apeluje o jedno: spokój, rozsądek i porzucenie medialnych mitów.
reklama

Jak pokazują analizy naukowe oraz twarde dane z otuliny Parku, pogoń za sensacją nie służy ani prawdzie, ani bezpieczeństwu.

Po tragicznych wydarzeniach z ostatnich miesięcy temat niedźwiedzi brunatnych w regionie wywołuje olbrzymie emocje. W mediach tradycyjnych i na portalach społecznościowych krążą powielane setki razy nagrania z kamer monitoringu.

Efekt? Wizerunkowy kryzys i realny odpływ turystów, który uderza w lokalny biznes. Ostatni długi weekend majowy pokazał drastyczny spadek frekwencji - w analogicznym okresie 2024 roku po szlakach wędrowało ponad 50 tysięcy osób, w 2025 roku było to 34 tysiące, a obecnie zaledwie 22,9 tysiąca gości.

Punkt wejścia na szlak turystyczny w Bieszczadzkim Parku Narodowym Drewniana wiata z dachem krytym gontem nad tablicami informacyjnymi. Drogowskaz z białymi tabliczkami: Przełęcz Tarnica-2h, Przełęcz Bukowska-2h 20', Halicz-3h 20', oraz czerwona tabliczka E8 Tarnica, kierunek Wołosate Centrum 10'. Obok stoi zielona tablica z mapą szlaków i Punkt Kasowy BdPN z regulaminem.Wejście na popularny szlak z Wołosatego na Tarnicę. Fot. Agnieszka Skucińska

reklama

Panika medialna wywołała już duże straty w turystyce, przede wszystkim w tej powszechnej, opartej o unikalny bieszczadzki krajobraz - alarmuje w rozmowie z nami dr Ryszard Prędki. Dyrekcja Parku uspokaja jednak i podkreśla: poruszanie się po wyznaczonych szlakach jest co do zasady w pełni bezpieczne, a strach ma wielkie oczy.

Zdaniem ekspertów sytuacja wymaga dziś przede wszystkim rzetelnej wiedzy i odpowiedzialności, a nie paniki. W publicznych dyskusjach znacznie mniej mówi się o kwestiach kluczowych: rosnącej presji człowieka na przyrodę, błędach w gospodarce odpadami, masowym dokarmianiu zwierzyny czy postępującym wypłaszanie zwierząt z ich naturalnych ostoi.

Lekcja z tragedii w Płonnej. Bezpieczeństwo w BdPN a fakty

reklama

W opinii publicznej głośny, tragiczny wypadek z udziałem niedźwiedzia, do którego doszło w tym roku w miejscowości Płonna, wywołał naturalny lęk przed wychodzeniem w góry. Dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego stanowczo jednak rozdziela te konteksty.

- Miejsce tragicznego zdarzenia w miejscowości Płonna znajduje się w Beskidzie Niskim, daleko od głównych tras turystycznych Bieszczadów Wysokich – wyjaśnia dr Ryszard Prędki. - Nie można automatycznie utożsamiać tamtego przypadku z bezpieczeństwem na szlakach Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

W związku z płynącymi pytaniami od organizacji turystycznych dyrekcja parku uspokaja: poruszanie się po wyznaczonych szlakach w BdPN jest bezpieczne. Powierzchnia Parku (292 km²) stanowi zaledwie około 12% całego obszaru bytowania niedźwiedzi w południowo-wschodniej Polsce (który wynosi ok. 2500 km²). Co ważne, na terenie samego BdPN i w sąsiedniej otulinie nie notuje się obecnie żadnych istotnych zdarzeń z udziałem drapieżników.

reklama

Projektując bieszczadzkie szlaki piesze (których w BdPN jest około 140 km), Służba Parku zrobiła wszystko, aby zminimalizować ryzyko przypadkowych spotkań z dużymi drapieżnikami. Trasy przebiegają przez tereny o dobrej widoczności, omijają gęste młodniki, wykroty i ostępy. Dodatkowo stała obecność ludzi w ciągu dnia sprawia, że dzikie zwierzęta instynktownie unikają tych miejsc.

Bieszczady, żółty szlak turystyczny. Drewniany drogowskaz wskazujący kierunki na Przełęcz Orłowicza (1099m - 5,3km) oraz na Suche Rzeki (szlak żółto-czarny). Na tabliczkach logotypy Bieszczadzkiego Parku Narodowego z rysiem i głową konia. Tło z jesiennego lasu.Węzeł szlaków na terenie BdPN. Fot. Agnieszka Skucińska

reklama

Ile naprawdę jest niedźwiedzi? Liczby okiem naukowców

Wokół liczebności bieszczadzkich drapieżników narosło mnóstwo nieporozumień. Oficjalne roczniki Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) dla województwa podkarpackiego podają dane o ponad 300 niedźwiedziach i ich rzekomym trzykrotnym wzroście w ciągu ostatnich 15 lat. Specjaliści wyjaśniają, że te liczby to efekt urzędniczych szacunków, a nie twardej nauki.

Niedźwiedzie posiadają ogromne areały osobnicze. Zwierzęta te nie uznają granic administracyjnych ani państwowych. W efekcie te same osobniki są wielokrotnie liczone przez sąsiadujące ze sobą nadleśnictwa czy jednostki terytorialne.

Bieszczadzka populacja w liczbach (Dane BdPN i Fundacji Przyroda i Nauka)

  • Na terenie samego BdPN: Żyje obecnie stale około 20 niedźwiedzi oraz kilku „wędrowców”. Służba Parku aktywnie monitoruje 72 miejsca gawrowania, wykorzystując ponad 50 fotopułapek. Do tej pory utworzono 40 hektarów stref ochronnych w otulinie.
  • Populacja całych Bieszczadów: Bezinwazyjne badania genetyczne (analiza DNA z próbek sierści i odchodów) z lat 2022–2023 wykazują liczebność od minimum 59 do maksymalnie 173 osobników. Najbardziej prawdopodobna liczba to około 104 osobniki.
  • Tempo wzrostu: Od 2009 roku populacja wzrosła o około 25%. Przekłada się to na naturalny, stabilny wzrost rzędu niespełna 2% rocznie, co wynika z niskiej rozrodczości gatunku.
  • Dla porównania: Wilki w BdPN: Obecnie to 4 grupy rodzinne, liczące w sumie około 25 osobników.

Populacja rośnie, ale nie w sposób alarmujący. Nie ma żadnych podstaw, aby twierdzić, że niedźwiedzi jest za dużo - wskazuje w swoich opracowaniach dr Wojciech Śmietana. Problem leży gdzie indziej - w zachowaniu niektórych osobników, które odbiega od naturalnego.

Niedźwiedź brunatny stojący w lesie obok drzewaNiedźwiedź brunatny, zdjęcie poglądowe

Co wynika z badań terenowych? Dr Śmietana o diecie i „zimowej bezsenności”

Niezależny badacz bieszczadzkiej populacji, dr Wojciech Śmietana, w swojej publikacji pt. „Aktualna sytuacja niedźwiedzia brunatnego w Bieszczadach: Życie na styku dzikości i ludzkiej aktywności”, która ukazała się na łamach czasopisma Etos i Biznes, wskazuje na konkretne przyczyny zmian w zachowaniu zwierząt. Wynikają one bezpośrednio z ułatwionego dostępu do nienaturalnego pożywienia:

  • Zimowa bezsenność przez dokarmianie: Dawniej gigantyczne ilości kukurydzy wysypywane na nęciskach łowieckich potrafiły całkowicie zmienić rytm biologiczny niedźwiedzi. Dziś kukurydzy w diecie jest znacznie mniej (spadek z 20% do 1% diety), ale w jej miejsce pojawiły się setki ton buraków wykładanych w lasach w ramach dokarmiania żubrów. Przy łagodnych zimach stały dostęp do tak kalorycznego pożywienia sprawia, że niedźwiedzie (poza ciężarnymi samicami) rezygnują z zimowego snu i pozostają aktywne cały rok.
  • Składowiska blisko domów: Badacz zwraca uwagę na poważny problem logistyczny - ogromne ilości buraków, zanim trafią na odległe karmiska, są często składowane w pobliżu dróg i budynków mieszkalnych. To bezpośrednio wabi drapieżniki w rejon ludzkiej infrastruktury.
  • Naturalna dieta i anomalie: Podstawą wyżywienia niedźwiedzi pozostaje przyroda (pędy ziół, owoce miękkie, bukiew). Sytuację pogarsza jednak ubytek naturalnej bazy pokarmowej spowodowany m.in. masowym odstrzałem dzików czy anomaliami pogodowymi - gdy wiosenne przymrozki niszczą borówki i maliny w lasach, głodne drapieżniki zaczynają szukać alternatyw w cywilizacji.

Antropopresja i systemowe zaniedbania

Służba Parku Narodowego oraz niezależni eksperci zwracają uwagę na drugą stronę medalu - błędy infrastrukturalne, rozwój masowej turystyki oraz zderzenie lokalnych interesów. W debacie publicznej coraz głośniej podnosi się argument, że obecna medialna nagonka i nawoływanie do procentowej redukcji populacji bywa wykorzystywane instrumentalnie, by odwrócić uwagę od wieloletnich, systemowych zaniedbań w regionie.

Według oficjalnych analiz i obserwacji przyrodników kluczowymi problemami są:

  • Zaniedbania komunalne gmin: Intensywny, rozproszony rozrost pensjonatów, powszechne grodzenie prywatnych działek na naturalnych koryzarzach migracyjnych oraz - co kluczowe - zbyt rzadki odbiór śmieci i otwarte, niezabezpieczone kompostowniki w miejscowościach.
  • Wypłaszanie z ostoi: Do niebezpiecznych interakcji w głębi lasu najczęściej dochodziło, gdy zwierzęta były zaskakiwane i płoszone przez zbyt intensywną gospodarkę leśną lub przez rzesze poszukiwaczy poroży, którzy masowo penetrują dzikie enklawy wczesną wiosną.
  • Nieodpowiedzialna turystyka i fotografia: Celowe nęcenie zwierząt padliną przez fotografów dla uzyskania atrakcyjnych ujęć, podrzucanie śmieci do lasu czy porzucanie odpadów biologicznych (np. po złowionych rybach) wokół dużych zbiorników wodnych.

Z analiz zgłoszeń wynika, że niedźwiedzie najczęściej pokazują się obecnie w rejonie Wołkowyi. Dr Ryszard Prędki w rozmowie z nami nie ukrywa, że w takich miejscach reakcja na nienaturalne zachowanie drapieżników blisko domów musi być szybka i zdecydowana. Stanowisko ekspertów jest tu jednoznaczne: nawoływanie do masowego odstrzału „na oślep” przy braku pełnych danych o populacji jest przyrodniczo nieuzasadnione, natomiast radykalne działania, takie jak odłów lub eliminacja konkretnych, zdemoralizowanych osobników problemowych - jak najbardziej powinny być stosowane.

Od redakcji: Akcja służb w Wołkowyi 

Na terenie Wołkowyi trwają obecnie intensywne działania mające na celu bezpieczne wypłoszenie niedźwiedzi, które podchodziły zbyt blisko ludzkich zabudowań. W nocy w miejscowości słychać syreny alarmowe oraz huki petard i rac hukowych. Służby (w tym policja i straż) wykorzystują certyfikowane metody płoszenia drapieżników, w tym m.in. zabezpieczenia hukowe oraz kule gumowe, aby wyrobić u zwierząt naturalny odruch unikania skupisk ludzkich. Będziemy na bieżąco monitorować tę sytuację.

Dlaczego na szlakach BdPN nie ma koszy na śmieci?

To stałe pytanie turystów. Na terenie Parku funkcjonuje 65 wiat odpoczynkowych i w żadnej z nich celowo nie znajdziemy klasycznego śmietnika.

To podstawowa prewencja przed synantropizacją - tłumaczy dr Ryszard Prędki. Tradycyjne kosze, ze względu na zapach, błyskawicznie stały się przynętą. Zamiast tego odpady gromadzone są w specjalnych schowkach, a turyści muszą znosić swoje śmieci sami. Koszt utylizacji odpadów pozostawionych przez odwiedzających kosztuje BdPN minimum 400 tysięcy złotych rocznie (oczyszczanych jest około 350–400 tys. litrów śmieci).

Miejsce odpoczynku dla turystów w Bieszczadzkim Parku Narodowym w jesienny, słoneczny dzień. Na pierwszym planie drewniany słupek z logotypem BdPN i dwiema tabliczkami wskazującymi kierunek „Źródła Sanu 1h 20'” (drewniana i żółta). W tle duża, drewniana wiata turystyczna kryta gontem, obok stoją drewniane ławy i stoły.Na trasie z Bukowca do Sianek. Jedna z wiat wypoczynkowych BdPN. Fot. Agnieszka Skucińska

Bieszczadzki Park Narodowy przypomina, że utrzymuje się w ponad połowie z własnych przychodów turystycznych (bilety, parkingi, pamiątki), podczas gdy dotacja państwowa pokrywa zaledwie 35% budżetu. Te pieniądze vrócą na szlaki w postaci remontów, utrzymania toalet czy wiat.

Co więcej, Park wykonuje na rzecz lokalnych społeczności zadania, które de facto należą do samorządów - we wszystkich miejscowościach „parkowych” prowadzi m.in. niedochodowe ujęcia wody i oczyszczalnie ścieków. Finansuje również działania ratownicze GOPR kwotą około 700 tysięcy złotych rocznie. Drastyczny spadek liczby turystów uderza więc rykoszetem w cały region - w ubiegłym roku Park podpisał aż 230 umów z lokalnymi firmami i mieszkańcami na różnego rodzaju prace w otulinie. 

Sztucznie napędzana panika i masowe rezygnowanie z przyjazdów bezpośrednio niszczy bieszczadzki biznes i uderza w portfele mieszkańców.

Najtrudniejszy okres mija. Jak wędrować z głową?

Władze BdPN niosą też dobre wiadomości: właśnie mija okres, w którym niedźwiedzie bywają najbardziej nieprzewidywalne i pobudzone (czas bezpośrednio po hibernacji oraz wiosenny okres rui). Teraz ich aktywność ulega naturalnej stabilizacji. Aby wycieczka była w pełni bezpieczna, wystarczy przestrzegać podstawowego dekalogu turysty:

  • Studiuj Regulamin Parku i poruszaj się wyłącznie po wyznaczonych szlakach.
  • Wędruj w ciągu dnia - unikaj wyjść przed świtem i po zmierzchu, kiedy drapieżniki żerują.
  • Nie wędruj samotnie i rozmawiaj podczas marszu - zaskoczony niedźwiedź potrafi być agresywny; gdy usłyszy człowieka z daleka – sam zejdzie mu z drogi.
  • Zabieraj odpady ze sobą - nie zostawiaj ani jednego ogryzka czy papierka po kanapce.
  • Trzymaj psa bezwzględnie na smyczy - pies puszczony luzem może sprowokować drapieżnika, a uciekając, przyprowadzić go do właściciela.

Oznakowanie ścieżki spacerowo-poznawczej w Bieszczadach. Biała tabliczka ze znakiem biało-zielonego kwadratu wskazująca na Dźwiniacz Górny (Cmentarze - dystanse 4,2 km przez most i 4,0 km przez bród). Na słupku logotypy BdPN, ryś i głowa konia. W tle widać wiejskie zabudowania i drzewa pod zachmurzonym niebem.Oznakowanie ścieżki do dawnej wsi Dźwiniacz Górny z trasami przez most lub bród. Co ważne, to jedna z tras w BdPN, na którą legalnie można wybrać się z psem (na smyczy). Fot. Agnieszka Skucińska

Co zrobić w przypadku rzadkiego spotkania oko w oko?

Zachowaj spokój. Pod żadnym pozorem nie zbliżaj się do zwierzęcia, nie wykonuj gwałtownych ruchów i nie krzycz. Jeśli niedźwiedź Cię nie zauważył - wycofaj się cicho i spokojnie tą samą drogą. Jeśli Cię widzi - nie uciekaj (niedźwiedź biega z prędkością ok. 50 km/h). Stój spokojnie, mów do niego spokojnym głosem i powoli zacznij się oddalać.

Bieszczady Wysokie zachowały swój unikalny, dziki charakter dzięki ochronie realizowanej przez Park od ponad 50 lat. Odpowiedzialne zachowanie ludzi pozwala nam wszystkim bezpiecznie z tej przyrody korzystać - podsumowuje dyrekcja BdPN, apelując o zrozumienie i powrót na bezpieczne szlaki.

Ważne: Czy zauważyłeś niedźwiedzia wykazującego nienaturalne zachowanie blisko zabudowań? Niezwłocznie poinformuj o tym fakcie Służbę Parku lub właściwy Urząd Gminy i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (RDOŚ).

BdPN opublikował również obszerne materiały dotyczące bezpieczeństwa na szlakach oraz sytuacji związanej z niedźwiedziami w Bieszczadach. Linki do oficjalnych stanowisk Parku:

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo