Stacja Szczawne-Kulaszne: świadek konfliktów i przesiedleń
Przez wieś przebiega linia kolejowa nr 107, łącząca Nowy Zagórz z Łupkowem, z przystankiem Szczawne-Kulaszne. Stacja ta odegrała kluczową rolę w historii regionu będąc jednym z najważniejszych miejsc walk polsko-ukraińskich na przełomie 1918 i 1919 roku.
Prawdziwy dramat rozegrał się tu jednak w latach 40. XX wieku. W okresie 1944-1946 nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA zamordowali w tej okolicy 15 Polaków, w tym naczelnika stacji i kilku kolejarzy, a także 14 Ukraińców uznanych za zdrajców. Po 1944 roku miejscowa ludność rusińsko-ukraińska została stąd przesiedlona na teren ZSRR oraz na tzw. Ziemie Odzyskane. Tragiczne losy mieszkańców upamiętnia dziś specjalny obelisk znajdujący się w pobliżu cerkwi.
Przez wieś przebiega linia kolejowa nr 107, zdj. Aleksandra Szeligowska
Cerkiew, która przetrwała zawieruchę powojenną...
Nad miejscowością, na niewielkim wzniesieniu, góruje drewniana cerkiew prawosławna (dawniej greckokatolicka), wzniesiona w 1889 roku przez cieślę Hojsana z Płonnej. Jest to klasyczny przykład stylu łemkowskiego: świątynia o konstrukcji zrębowej, trójdzielna, z charakterystyczną wieżą zwieńczoną baniastym hełmem.
Losy budowli po II wojnie światowej były niepewne. Po wysiedleniu około 170 rodzin ukraińskich w 1945 roku cerkiew służyła jako magazyn miejscowego PGR-u, a potem została sprzedana osobie prywatnej z przeznaczeniem na rozbiórkę. Świątynia ocalała dzięki determinacji powojennych osiedleńców oraz osób, które powróciły na te tereny po 1956 roku. Do dziś wewnątrz można podziwiać oryginalny ikonostas oraz polichromię z 1925 roku, a wyjątkowy nastrój potęguje brak instalacji elektrycznej w budynku.
Od wołoskich krajników do dziedzictwa pogranicza
Co ciekawe, historia Szczawnego sięga znacznie głębiej niż czasy nowożytne. Już w starożytności przebiegał tędy szlak handlowy, o czym świadczą znaleziska rzymskich monet z czasów cesarzy Trajana i Hadriana.
Wieś lokowano w 1437 roku na prawie wołoskim i przez wieki pełniła funkcję siedziby krajnika , czyli zwierzchnika wszystkich osad wołoskich w starostwie sanockim. Dziś, mijając charakterystyczne serpentyny drogowe w pobliżu wsi, warto zatrzymać się, by zobaczyć nie tylko cerkiew, ale i drewnianą dzwonnicę z 1889 roku oraz zabytkowe nagrobki na przycerkiewnym cmentarzu. To miejsce, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej, a echa dawnej "krainy" wołoskiej wciąż są wyczuwalne.
Cmentarz i miejsce pamięci
Bezpośrednio przy cerkwi znajduje się zabytkowy cmentarz, na którym w 2003 roku odrestaurowano stare nagrobki. Spacerując po nim, można zobaczyć dwa wysokie drewniane krzyże, w tym jeden upamiętniający 1000-lecie chrztu Rusi. Znajduje się tu również obelisk upamiętniający wysiedlenie ludności ukraińskiej i drewniana dzwonnica z 1889 roku, która wraz z cerkwią i cmentarzem jest wpisana do rejestru zabytków.
Cerkiew powstała w 1889 roku na miejscu starszej świątyni, zdj. Aleksandra Szeligowska
Jadąc w kierunku Komańczy, Cisnej lub Wetliny, warto zatrzymać się tutaj choć na chwilę. W maju nie ma jeszcze tłumów turystów, dzięki czemu można w pełni poczuć ciszę i klimat dawnego Beskidu Niskiego. Przy głównej drodze znajduje się wygodny parking, więc łatwo zrobić krótki postój. I przekonać się, że czasem najciekawsze miejsca nie znajdują się na końcu podróży, lecz właśnie po drodze.
Komentarze (0)