Najstarsze ślady aktywności człowieka w polskich Bieszczadach wiążą się z neolitem i wczesną epoką brązu. Badacze wskazują, że część znalezisk może świadczyć o sezonowym wypasie zwierząt, wykorzystywaniu miejscowych surowców kamiennych oraz kontaktach prowadzących przez Karpaty. Nie oznacza to jednak, że na górskich połoninach istniały już stałe osady w dzisiejszym rozumieniu tego słowa.
Jednym z ważnych obszarów badań jest Połonina Wetlińska oraz okolice Moczarnego. Andrzej Pelisiak w pracy naukowej „Nowe znaleziska z neolitu i wczesnej epoki brązu z polskich Bieszczadów Wysokich”, opublikowanej w 2016 roku, opisał wyniki badań powierzchniowych prowadzonych w latach 2014–2015. Odkryte przedmioty znajdowano w różnych strefach krajobrazu, a najwyżej położone stanowiska znajdowały się na wysokości około 1200 metrów nad poziomem morza.
Wśród znalezisk znalazły się przedmioty wykonane z różnych skał krzemionkowych. Na grzbiecie Połoniny Wetlińskiej odkryto między innymi grot strzały o sercowatym kształcie, wiązany z kulturą ceramiki sznurowej. W rejonie Moczarnego, w dolinie Solinki i nad potokiem Beskidnik, natrafiono na kolejne ślady dawnej aktywności człowieka. Odkrycia te pomagają odtworzyć sposoby wykorzystywania górskiego terenu przez ludzi w pradziejach.
Szczególnie interesujące jest to, że znaleziska nie muszą oznaczać istnienia stałych osad. Według interpretacji badaczy mogły być związane z sezonowym wypasem zwierząt. Ludzie docierali więc wysoko w góry, korzystając z tamtejszych terenów w określonych porach roku. Archeologiczne ślady wskazują również na wykorzystywanie lokalnych surowców do wytwarzania narzędzi, zarówno na własne potrzeby, jak i z myślą o ich dalszym rozpowszechnianiu.
Nie wszystkie znaleziska pochodzą z późnego neolitu. W okolicach Solinki odkryto również fragment obsydianu, który Andrzej Pelisiak uznał za prawdopodobnie związany z wczesnym neolitem. To ważny trop, choć jego datowanie zostało przedstawione jako przypuszczenie, a nie pewnik. Takie odkrycia pokazują, że początki aktywności człowieka w Bieszczadach trzeba rekonstruować na podstawie rozproszonych śladów, a nie wyłącznie pozostałości dawnych osiedli.
Kolejne badania przyniosły następne dowody. W 2016 roku archeolodzy prowadzili prace między innymi na Połoninie Caryńskiej, Połoninie Wetlińskiej, w rejonie Wielkiej i Małej Rawki oraz w okolicach Wetliny i Moczarnego. Odkryli wtedy 29 nowych stanowisk archeologicznych. Z wyjątkiem jednego wiązano je z neolitem lub wczesną epoką brązu. Wiele znajdowało się w wysokich partiach gór, na wysokości około 1000–1300 metrów. Wyniki opublikowano w 2017 roku w artykule Andrzeja Pelisiaka „Materiały neolityczne i z epoki brązu z Bieszczadów Wysokich. Odkrycia z 2016 roku”.
Te odkrycia zmieniają sposób patrzenia na pradzieje Bieszczadów. Góry nie były wyłącznie przeszkodą ani pustą przestrzenią oddzielającą ludzi od innych regionów. Były także miejscem sezonowej działalności, pozyskiwania surowców i kontaktów prowadzących przez Karpaty. Nie oznacza to, że znamy już dokładny przebieg najstarszego osadnictwa ani że możemy wskazać jedną datę jego początku. Dostępne dowody pozwalają jednak stwierdzić, że ludzie korzystali z tych terenów już w epoce kamienia.
Komentarze (0)