Historia szybowcowego Ustjanowej zaczęła się na początku lat 30. XX wieku. Jak podaje Wikipedia teren został wcześniej rozpoznany przez sekcję szybowcową Lubelskiego Klubu Lotniczego. 6 września 1931 roku do Ustjanowej dotarła wyprawa LKL kierowana przez por. pil. Tadeusza Kurowskiego, wspierana przez Związek Awiatyczny Studentów Politechniki Lwowskiej.
Miejsce szybko pokazało swój potencjał. Warunki terenowe sprzyjały szybownictwu, a dodatkowym atutem była komunikacja. W pobliżu przebiegała linia kolejowa i szosa. Zbocza, których wybiegi ciągnęły się na około osiem kilometrów, pozwalały na jednoczesne szkolenie wielu grup. Podczas pierwszej wyprawy Tadeusz Kurowski wykonał na szybowcu NN-2 lot trwający 3 godziny i 58 minut. Był to wyraźny sygnał, że w tym miejscu można stworzyć coś znacznie większego.
Już w 1932 roku zapadła decyzja o zorganizowaniu w Ustjanowej ośrodka szkolącego na potrzeby lotnictwa wojskowego. Pierwszym komendantem został kpt. pil. Michał Blaicher. Początki były jeszcze skromne. Na potrzeby lotniska powstał brezentowy hangar mieszczący 12 szybowców oraz stacja meteorologiczna. Ośrodek prowadził cykliczne kursy szybowcowe, podczas których szkolono pilotów kategorii B i C. Z każdym kolejnym rokiem skala przedsięwzięcia rosła. Przełom nastąpił w 1934 roku. WOS został mocno rozbudowany. Powstały duże hangary i infrastruktura lotnicza, w dolinie urządzono lotnisko dla samolotów, a na stokach Żukowa zamontowano wyciągarki szybowcowe.
Ustjanowa zaczęła odgrywać coraz większą rolę w przygotowaniu przyszłych kadr polskiego lotnictwa. Organizowano tutaj miesięczne kursy dla kandydatów do Centralnej Szkoły Podoficerów Pilotów oraz kursy pilotażu dla młodszych oficerów lotnictwa. W ramach współpracy wojskowej z Rumunią w 1934 roku wyszkolono tu także grupę oficerów armii rumuńskiej w lotach wleczonych.
Rok później znaczenie ośrodka jeszcze wzrosło. Ukończenie kursu szybowcowego stało się obowiązkowe dla kandydatów do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie oraz szkół pilotów lotniczego przysposobienia wojskowego. Na szkolenie musieli również uczęszczać piloci-instruktorzy po ukończeniu Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa. Ustjanowa stała się więc miejscem, przez które przechodziły kolejne pokolenia przyszłych lotników.
Nic dziwnego, że właśnie tutaj w 1935 roku zorganizowano III Krajowe Zawody Szybowcowe. Rok później Ustjanowa ponownie przyciągnęła najlepszych szybowników podczas IV Krajowych Zawodów Szybowcowych. Była to zarazem wyjątkowa okazja dla turystów. Na co dzień Wojskowy Obóz Szybowcowy pozostawał obiektem wojskowym niedostępnym dla osób postronnych. Zwiedzanie jego terenu możliwe było właśnie podczas zawodów.
W 1936 roku kompleks wyglądał już zupełnie inaczej niż kilka lat wcześniej. Na Holicy stanął duży hangar i zamontowano wyciągarkę. Powstał budynek administracyjny, a u podnóża Żukowa działały trzy hangary i cztery budynki techniczne. Były tam magazyny paliw i lakierów, stołówka z kuchnią, warsztaty oraz stolarnia. Ośrodek miał własny generator prądotwórczy, który rok później zastąpiono elektrownią.
W 1937 roku zmieniono nazwę szkoły na Obóz Szybowcowy. Kompleks obejmował już Wojskowy Obóz Szybowcowy w Ustjanowej, lotnisko szybowcowe na Holicy oraz lotniska w Równi i Gromadzyniu.
Rozwój następował błyskawicznie. W 1938 roku w szkole szkolono rocznie około 600 pilotów szybowcowych. W marcu 1939 roku komendantem obozu był mjr pil. Edward Peterek, a instruktorem por. Jan Błażejewski.
Ostatni przedwojenny rok działalności przyniósł jeszcze większą skalę szkolenia. Zorganizowano 54 miejsca startowe, a na stanie szkoły znajdowało się około 600–774 szybowców. Taka liczba maszyn pozwalała na jednoczesne szkolenie nawet 2000 pilotów szybowcowych.
Wśród ludzi związanych z Ustjanową był także pilot szybowcowy Bolesław Baranowski. W latach 30. dokonał stąd niezwykłego wyczynu, przelatując szybowcem 332 kilometry z Ustjanowej pod Czerniowce.
Nad Bieszczadami rosła więc nie tylko liczba szybowców, ale także ambicje polskiego lotnictwa. Wydawało się, że ośrodek będzie rozwijał się przez kolejne lata. Wszystko zmienił jednak wybuch wojny.
Szkolenie trwało jeszcze do 6 września 1939 roku. Pięć dni później, 11 września, teren Wojskowego Obozu Szybowcowego zajęli żołnierze Wehrmachtu. Ośrodek został zlikwidowany, a znajdujące się tam 774 szybowce przejęła Luftwaffe. Około dziesięciu szybowców typu Wrona-bis trafiło natomiast na Słowację, gdzie były używane pod nazwą Vrana.
Historia obiektu nie zakończyła się jednak wraz z jego likwidacją. Zgodnie z traktatem o granicach i przyjaźni między III Rzeszą a ZSRR Bieszczady zostały włączone do Związku Sowieckiego. Rosjanie zburzyli hangary w Gromadzyniu i w ich miejscu zbudowali koszary. Kolejne zniszczenia przyniosły działania wojenne w 1944 roku. Wtedy zniszczeniu uległy hangary na szczycie i u podnóża Żukowa.
Po wojnie Ustjanowa znalazła się w granicach ZSRR. Do Polski powróciła dopiero na podstawie umowy o zmianie granic z 15 lutego 1951 roku.
Do szybownictwa próbowano tutaj wrócić. W 1958 roku na szybowisku wznowiono loty i odbyły się dwa obozy szybowcowe. Ostatecznie jednak nie zdecydowano się na reaktywację ośrodka. Tereny dawnego szybowiska przeznaczono na cele rolnicze.
Pozostała pamięć. 7 września 1969 roku na zboczu Małego Króla odsłonięto pomnik poświęcony lotnikom – wychowankom szkoły szybowcowej, którzy stracili życie na frontach II wojny światowej. Monument zaprojektowali Maria i Łukasz Jaraszyńscy. W uroczystości uczestniczyli między innymi przedstawiciele lokalnych władz, Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie, Aeroklubu PRL, ZBoWiD oraz byli pracownicy Wojskowego Ośrodka Szybowcowego.
Pamięć o lotniczej historii Ustjanowej przetrwała również w sporcie. Od 1987 roku rozgrywany jest tutaj Bieszczadzki Bieg Lotników na trasach im. Stanisława Nahajowskiego. Impreza służy integracji środowiska lotniczego i przygotowaniu do sezonu lotniczego, a jednocześnie jest edycją Pucharu Polski Amatorów w Biegach Narciarskich.
Dzisiaj po dawnym Wojskowym Obozie Szybowcowym nie ma już wielkiego kompleksu hangarów, wyciągarek i budynków technicznych. Zostały jednak zbocza Żukowa i Holicy, doliny, w których przed wojną odbywały się szkolenia, oraz pamięć o tysiącach ludzi, którzy właśnie tutaj uczyli się sztuki latania.
Ustjanowa jest jednym z tych miejsc w Bieszczadach, których historia nie rzuca się w oczy. Trzeba ją dopiero odkryć. Kiedyś nad tymi zboczami krążyły dziesiątki szybowców, a młodzi piloci przygotowywali się do służby w polskim lotnictwie. Dziś cisza przykryła tamten świat, ale wystarczy wiedzieć, czego szukać, by spojrzeć na bieszczadzkie krajobrazy zupełnie inaczej.
Komentarze (0)