Sosna wejmutka ma niezwykłą drogę do swojej nazwy. Polska nazwa tego gatunku pochodzi od nazwiska lorda Weymoutha, czyli George'a Weymoutha, angielskiego podróżnika i odkrywcy terenów znajdujących się obecnie w stanie Maine.
Weymouth zapisał się w historii dzięki ekspedycji zorganizowanej na początku XVII wieku. Wyprawa była możliwa dzięki finansowej pomocy Ferdinanda Gorgesa, który planował zasiedlenie obszarów dzisiejszego stanu Maine, należących wówczas do Prowincji Massachusetts Bay. 5 marca 1605 roku Weymouth wyruszył z Anglii na statku Archengel, kierując się w stronę wschodnich wybrzeży Ameryki.
17 maja 1605 roku dotarł w pobliże Monhegan. Wyspę, na którą początkowo zawinął, nazwał Saint George. Nazwa ta była związana ze świętym patronem Anglii. Po przybyciu na miejsce podróżnik ruszył dalej, aby badać wybrzeże Maine oraz ujście rzeki Kennebec.
Ta wyprawa miała dla późniejszych odkryć znaczenie również dlatego, że Weymouth prawdopodobnie jako pierwszy Europejczyk zobaczył Góry Białe. Kilkaset lat później nazwisko angielskiego podróżnika zostało związane z gatunkiem drzewa, którego naturalne stanowiska znajdują się właśnie w Ameryce Północnej. Sosna wejmutka występuje na ogromnym obszarze. Jej naturalny zasięg obejmuje południową Kanadę oraz znaczną część wschodnich i północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych. Rozciąga się od Nowej Fundlandii, wyspy Anticosti i półwyspu Gaspé aż po Ontario i południowo-wschodnią Manitobę. Na południu obejmuje między innymi obszary Minnesoty, Iowy, Illinois, Ohio, Pensylwanii i New Jersey, a dalej przez Appalachy sięga po północną Georgię i północno-zachodnią Karolinę Południową. Stanowiska tego drzewa można znaleźć także w zachodnim Kentucky, zachodnim Tennessee i Delaware.
Współcześnie wiadomo również, że rośliny z Gwatemali i południowego Meksyku, które wcześniej opisywano jako odmianę lub podgatunek sosny wejmutki, są klasyfikowane jako odrębny gatunek Pinus chiapensis.
Historia sosny wejmutki nie ogranicza się jednak do botanicznych nazw i zasięgu występowania. Drzewo miało także duże znaczenie gospodarcze. Jego drewno jest łatwe w obróbce i nie paczy się, dzięki czemu znalazło zastosowanie między innymi przy produkcji opakowań oraz skrzynek transportowych.
Przez długi czas sosna była również ważnym surowcem dla budownictwa, meblarstwa i przemysłu. Szczególne znaczenie miała w XVII i XVIII wieku na wschodnich obszarach Ameryki Północnej. Rosnące tam drzewa były masowo wycinane z przeznaczeniem dla brytyjskiej marynarki wojennej, czyli Royal Navy.
W kolejnych stuleciach zapotrzebowanie na drewno nadal było duże. Wycinkę prowadzono również na potrzeby budownictwa i produkcji mebli, a pozyskiwanie drewna przesuwało się coraz dalej na zachód. Pamiątką po tamtych czasach są historyczne drewniane budynki z sosny, które można znaleźć na obszarze od Maine po Minnesotę.
Później sosna wejmutka została sprowadzona do Europy. Wykorzystywano ją między innymi w przemyśle celulozowo-papierniczym. Z czasem zaczęła pojawiać się także jako drzewo ozdobne. W Polsce była sadzona w parkach i lasach, stając się jednym z najbardziej rozpowszechnionych, obok daglezji zielonej, iglastych gatunków drzew obcego pochodzenia.
W tym kontekście Las Malinki jest szczególnie interesującym miejscem. Rosnąca tam sosna wejmutka łączy bowiem miejscową historię z dziejami rośliny pochodzącej z odległych terenów Ameryki Północnej. Jej obecność w Postołowie nie jest przypadkowa. Drzewa zostały sprowadzone przez właścicieli zamku leskiego, Krasickich, stając się częścią krajobrazu tego miejsca.
Dla turysty, który zatrzymuje się w okolicy, Las Malinki może więc być czymś więcej niż zwykłym skupiskiem drzew. To miejsce, w którym można zobaczyć gatunek pochodzący z zupełnie innej części świata, a jednocześnie przypomnieć sobie, jak daleko sięgały dawne związki między ludźmi, przyrodą i gospodarką.
Sosna wejmutka przemierzyła długą drogę – od naturalnych terenów Kanady i Stanów Zjednoczonych, przez europejskie uprawy, aż po Bieszczady. W Postołowie jej historia otrzymała kolejną kartę. Las Malinki zachował ślad po czasach, kiedy właściciele leskiego zamku sprowadzili tutaj amerykańskie drzewa. Dziś ich obecność pozwala spojrzeć na ten fragment Bieszczadów z perspektywy, której nie widać na pierwszy rzut oka.
Komentarze (0)