Pierwsze dramatyczne dni przyszły już we wrześniu 1939 roku. Od 10 do 12 września Sanok i okoliczne miejscowości zajęły jednostki niemieckie oraz słowackie. Słowacy wycofali się z miasta na początku października, jednak niemiecka okupacja dopiero się rozpoczynała.
26 października 1939 roku utworzono Landkreis Sanok, czyli powiat sanocki w strukturach Generalnego Gubernatorstwa. Był to jeden z powiatów dystryktu krakowskiego, a jego siedzibą został Sanok. Jak podaje Wikipedia, funkcję pierwszego starosty objął dr Albert Schaar.
Powiat zajmował powierzchnię ponad 2585 kilometrów kwadratowych i liczył blisko 246 tysięcy mieszkańców. Był najbardziej wysuniętą na południowy wschód częścią Generalnego Gubernatorstwa – tworu administracyjnego utworzonego przez III Rzeszę na okupowanych ziemiach polskich, które nie zostały bezpośrednio wcielone do Niemiec.
Położenie przy granicach ze Słowacją i Węgrami sprawiło, że okolice Sanoka szybko nabrały ogromnego znaczenia militarnego. Wiosną 1941 roku rozpoczęła się koncentracja wojsk niemieckich przygotowujących się do ataku na Związek Radziecki. Drogami ciągnęły kolumny piechoty, działa i czołgi. W rejonie Jaćmierza zakwaterowano oddziały piechoty przybyłe z Francji. Niemieckie władze nakazały właścicielom koni i furmanek zgromadzić się na sanockich Błoniach, gdzie organizowano podwody wojenne. Kilkaset zaprzęgów miało wspierać nadchodzącą ofensywę na wschód. W czerwcu 1941 roku przez region przelatywały pierwsze niemieckie bombowce zmierzające w kierunku Chyrowa i Sambora, a przez Przełęcz Łupkowską ruszały kolejne oddziały wojsk.
Jesienią 1941 roku zmieniły się również granice powiatu. Dołączono między innymi Lesko i Ustrzyki Dolne, natomiast część zachodnich terenów przekazano nowo utworzonemu powiatowi krośnieńskiemu. Sanok stał się jeszcze ważniejszym ośrodkiem administracyjnym okupacyjnych władz.
Jednym z najbardziej tragicznych rozdziałów historii były losy miejscowej społeczności żydowskiej. Już pod koniec września 1939 roku rozpoczęły się przymusowe przesiedlenia za San do strefy okupowanej przez Związek Radziecki. Ci, którzy pozostali w mieście, zostali zamknięci w dwóch gettach. W 1942 roku większość sanockich Żydów wywieziono do obozu w Zasławiu, skąd trafili na zagładę. Holocaust przeżyło jedynie 560 osób pochodzących z Sanoka.
Okupacja oznaczała również podporządkowanie gospodarki potrzebom niemieckiej armii. Na terenie przylegającym do fabryki wagonów działały wojskowe zakłady naprawcze, w których remontowano czołgi, wozy pancerne i działa. W mieście funkcjonowały niemieckie szkoły Hitlerjugend, szkoła policji dla Ukraińców oraz obóz przejściowy dla niemieckich przesiedleńców z Bukowiny.
Nie oszczędzono także dziedzictwa kulturowego. Już we wrześniu 1939 roku splądrowano Zamek Królewski w Sanoku. W kolejnych latach urządzono tam Muzeum Łemkowszczyzny, a w sierpniu 1944 roku Niemcy wywieźli z zamku najcenniejsze polskie zabytki. Część z nich udało się odnaleźć dopiero po zakończeniu wojny.
Mimo że w regionie nie dochodziło do dużych działań partyzanckich, nie oznaczało to spokoju. Silna obecność wojsk niemieckich oraz napięcia narodowościowe sprawiały, że cały powiat pozostawał pod ścisłą kontrolą okupanta. Wojna była obecna w codziennym życiu mieszkańców niemal na każdym kroku.
Latem 1944 roku front dotarł pod Sanok. Niemcy rozpoczęli ewakuację ludności niemieckiej, przygotowując jednocześnie obronę linii Sanu. 28 lipca miasto zostało po raz pierwszy zbombardowane przez lotnictwo sowieckie. Dzień później wojska niemieckie i słowackie wycofały się, a 3 sierpnia Armia Czerwona zajęła Sanok bez walki. Sukces okazał się jednak krótkotrwały. Już następnego dnia Niemcy przeprowadzili kontratak, odzyskali miasto i rozpoczęli demontaż urządzeń fabrycznych oraz wojskowych zakładów naprawczych, wysadzając część obiektów przed kolejnym odwrotem. Ostatecznie 10 sierpnia 1944 roku Sanok ponownie znalazł się w rękach Armii Czerwonej, a w następnych tygodniach Niemcy opuszczali kolejne miejscowości powiatu.
Dzisiaj podróżując przez Sanok, Zagórz, Komańczę, Bukowsko czy Lesko trudno dostrzec ślady tamtych dramatycznych wydarzeń. Spokojne krajobrazy Bieszczadów skrywają jednak historię jednego z najbardziej strategicznych i naznaczonych wojną regionów okupowanej Polski. To opowieść o ludziach żyjących na pograniczu, którzy przez niemal pięć lat musieli funkcjonować w cieniu okupacji, przemarszów wojsk i nieustannie zmieniającej się linii frontu.
Komentarze (0)