Od 26 czerwca turyści i mieszkańcy regionu mają możliwość ponownego odwiedzania ruin średniowiecznego zamku Kmitów, położonego w Manastercu na terenie Rezerwatu Przyrody „Góra Sobień”. Obiekt pozostawał niedostępny dla odwiedzających przez blisko rok z powodu konieczności przeprowadzenia kompleksowych badań archeologicznych, odgruzowywania wnętrz oraz działań konserwatorskich i zabezpieczających. Od momentu ponownego otwarcia turyści bardzo chętnie wyruszają na ruiny, podkreślając w swoich opiniach, że jest to cudowne miejsce, które po wykonanym remoncie prezentuje się świetnie.
Nadleśnictwo Lesko podkreśla, że duży ruch cieszy, lecz jednocześnie nakłada na odwiedzających obowiązek dbałości o obiekt. Ze względu na położenie w rezerwacie przyrody, od turystów wymaga się ścisłego poruszania wyłącznie po wyznaczonych ścieżkach oraz poszanowania walorów przyrodniczych i historycznych tej lokalnej perełki, aby mogła służyć kolejnym pokoleniom.
Największe badania archeologiczne od ponad pół wieku
Przedsięwzięcie zrealizowane na Sobieniu miało charakter bezprecedensowy. Z inicjatywy Nadleśnictwa Lesko w 2025 roku rozpoczęto szeroko zakrojone badania archeologiczne. Były to pierwsze tak kompleksowe działania na tym obszarze od czasów prac prowadzonych przez Tadeusza Żurowskiego w latach 60. XX wieku. W ramach prac wykopaliskowych badacze wykonali szereg wykopów sondażowych, które pozwoliły na odsłonięcie fragmentów średniowiecznej zabudowy, spoczywających przez dziesięciolecia pod warstwą ziemi i gruzu. Równolegle prowadzono odgruzowywanie wnętrza baszty oraz murów obwodowych, co ujawniło elementy architektury dotąd całkowicie niewidoczne dla zwiedzających. Głównym założeniem konserwatorów nie była jednak rekonstrukcja ani odbudowa warowni, lecz zabezpieczenie oryginalnej substancji zabytkowej przed erozją, czynnikami atmosferycznymi oraz rosnącą presją ruchu turystycznego.
Historia warowni: Od Kazimierza Wielkiego po wiek XX
Średniowieczny zamek na Górze Sobień, górujący nad zakolem Sanu pomiędzy Leskiem a Sanokiem, stanowił jeden z najważniejszych punktów obronnych dawnej ziemi sanockiej. Część historyków wskazuje, że inicjatorem budowy warowni w drugiej połowie XIV wieku był król Kazimierz Wielki. Na opisywany zespół składały się mury obronne, wieża oraz część mieszkalna. Rangę obiektu potwierdzają źródła historyczne – jedną z najstarszych wzmianek podaje kronikarz Jan Długosz, notując, że w 1417 roku na zamku przebywał król Władysław Jagiełło. W kolejnych stuleciach majątek zmieniał właścicieli, przechodząc w ręce rodów Stadnickich, Ossolińskich, Mniszchów oraz Krasickich. W 1770 roku w murach warowni schronienie znajdowali konfederaci barscy, z kolei dalsze zniszczenia struktury obiektu przyniosły działania z okresu I wojny światowej.
Nowe rozwiązania infrastrukturalne i edukacyjne
Zakończenie prac konserwatorskich wiązało się z montażem infrastruktury podnoszącej bezpieczeństwo i komfort zwiedzających. Na terenie ruin i w ich otoczeniu powstały drewniane ciągi komunikacyjne z nowymi schodami i pomostami, utwardzona ścieżka historyczno-edukacyjna „Sobień” z tablicami informacyjnymi przybliżającymi dzieje zamku oraz rodu Kmitów, a także zmodernizowane parkingi przystosowane do obsługi zwiększonego ruchu pojazdów. Infrastruktura ta ma na celu również ukierunkowanie ruchu pieszych w sposób zapobiegający niszczeniu murów i terenu rezerwatu.
Budowę zamku zainicjował Kazimierz Wielki. Bywał tutaj również Władysław Jagiełło, co pokazuje znaczenie tego miejsca w historii regionu. Przez około 600 lat mury pozostawały praktycznie zapomniane. Dziś mają blisko 700 lat i naszym zadaniem było je zabezpieczyć, ale również odsłonić. Jeszcze niedawno turyści widzieli przede wszystkim krzewy i pojedyncze fragmenty murów. Teraz można zobaczyć cały obrys zamku, odnaleziono między innymi dawną bramę wjazdową, a dzięki odgruzowaniu znacznie lepiej widać układ historycznej warowni
– opowiedział w rozmowie z portalem wBieszczady.pl Jan Mazur, nadleśniczy Nadleśnictwa Lesko.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Nadleśniczy zwrócił uwagę na długotrwałe procedury formalne i precyzję wykonania robót konserwatorskich.
Przygotowanie dokumentacji trwało bardzo długo. Potrzebne były liczne uzgodnienia z konserwatorami zabytków i przyrody oraz wieloma instytucjami. Później rozpoczęły się prace wykonywane przez specjalistów. Każdy kamień był zdejmowany, oczyszczany, dopasowywany i ponownie układany z wykorzystaniem zapraw odpowiadających historycznym technologiom. Równocześnie uporządkowano teren rezerwatu, usunięto śmieci, wykonano bezpieczne ciągi komunikacyjne, drewniane schody i pomosty. Wszystko po to, aby chronić zabytek, ale jednocześnie umożliwić jego zwiedzanie
– dodał.
Zmiany w obszarze funkcjonalności obiektu ocenił także przewodnik beskidzki Stanisław Orłowski, wskazując na ułatwienia dla odwiedzających.
Przez lata odwiedzaliśmy to miejsce z grupami, ale ruiny były ukryte wśród krzaków, pokrzyw i zarośli. Nie było wygodnego dojścia, dlatego część osób, szczególnie seniorzy, często rezygnowała z wejścia. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Powstała utwardzona ścieżka, zabezpieczenia i nowa infrastruktura
– powiedział.
Przewodnik zwrócił ponadto uwagę na edukacyjny walor tablic dedykowanych historii rodu Kmitów i króla Władysława Jagiełły, apelując zarazem do odwiedzających o poszanowanie nowo powstałych udogodnień oraz o bezwzględne przestrzeganie zakazu wjazdu na teren wzgórza pojazdami takimi jak quady czy motocykle.
Komentarze (0)