„Śniła mi się Połonina”, czyli film o Ludwiku „Lutku” Pińczuku, legendzie Bieszczadów od dnia premiery cieszy się ogromnym zainteresowaniem. W ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się informację o możliwości obejrzenia tej produkcji. Najbliższa taka okazja będzie miała miejsce podczas Festiwalu „Natchnieni Bieszczadem” w Cisnej.
Projekcja filmu w Cisnej
W ramach XIV Festiwalu „Natchnieni Bieszczadem” odbędzie się projekcja filmu „Śniła mi się Połonina” w reżyserii Roberta Żurakowskiego. Bardzo ważnym elementem wydarzenia będzie panel dyskusyjny z udziałem twórców filmu, bohaterów oraz zgromadzonej widowni. „Mamy nadzieję, że uda nam się poruszyć wiele wątków – czasami trudnych – o których do tej pory nie było okazji porozmawiać” – zapowiadają organizatorzy.Spotkanie poprowadzi Grzegorz „Kowal” Michalik, muzyk, konferansjer czujący doskonale środowisko bieszczadzkie. Pokazowi towarzyszyć będą występy artystyczne między innymi: wcześniej wspomnianego Grzegorza Michalika oraz Tomasza „Motyla” Motyki.
Wydarzenie rozpocznie się 20 sierpnia o godzinie 14:00 w Centrum Kultury w Cisnej.
„Śniła mi się Połonina”, film o legendzie Bieszczadów

Nic jednak nie trwa wiecznie. Film jest zapisem wyjątkowego momentu w dziejach Bieszczadów. Dokument zatrzymuje czas na chwilę przed brutalną utratą domu przez bohatera. To świat współczesny go zabiera. Chatka Puchatka zostanie za chwilę zburzona a w jego miejsce powstanie nowoczesny górski budynek. Kończy się pewna epoka, zaczyna kolejna. Co się stanie z magią tego miejsca, teraz, gdy Chatka Puchatka już nie istnieje? Oto historia o znalezionym i utraconym domu.
„Lutek” – legendarny Bieszczadnik

Ludwik Pińczuk urodził się w Bośni w rodzinie o polskich korzeniach. W 1946 roku wrócił z ojcem i sześciorgiem rodzeństwa do Polski na Dolny Śląsk. Jako młody człowiek w 1959 roku odkrył Bieszczady i odtąd wciąż do nich powracał imając się rozmaitych zajęć. Był zbieraczem jagód i runa leśnego, zajmował się też wyrębem drewna z bieszczadzkich lasów, wypalaniem węgla w mielerzach. Ale słynny Lutek to przede wszystkim wieloletni gospodarz kempingu PTTK w Ustrzykach Górnych i schroniska na Połoninie Wetlińskiej.
Ciężka praca przy budowie schroniska
Chatkę Puchatka – najwyżej położone schronisko w Bieszczadach (1228 m n.p.m.) – przez wędrowców nazywaną także „Tawerną” i „Republiką Wetlińską” – sam rozbudowywał i modernizował. Materiały do budowy, a potem wodę i żywność wwoził przy pomocy koni, a później kultowych GAZ-ów.Chatka Puchatka od 1964 roku zapewniała spartańskie warunki do życia tak gospodarzowi jak turystom – obiekt nie posiadał energii elektrycznej, bieżącej wody ani kanalizacji. Niezwykle klimatyczne dzięki charyzmie gospodarza, który na stałe objął w dzierżawę schronisko w 1986 roku, przyjmowało jednak turystów przez cały rok kusząc przepięknymi widokami i zapierającymi dech w piersiach wschodami i zachodami słońca.
Zdjęcie główne: Kamil Mielnikiewicz