Na początku maja w mediach społecznościowych pojawiły się informacje o wyjątkowym połowie dokonanym na Jeziorze Solińskim. Wędkarz znany w internecie jako Rekordzista, czyli Wojciech Sobierajski, informował, że jego ojciec Piotr złowił szczupaka o długości 133 centymetrów. Sam Wojciech Sobierajski miał pomagać przy podebraniu ryby. Zdjęcia ogromnego szczupaka bardzo szybko zaczęły krążyć po sieci i wzbudziły duże emocje w środowisku wędkarskim. Powód był prosty, gdyby podane wymiary zostały oficjalnie potwierdzone, ryba byłaby większa od dotychczasowego rekordowego szczupaka w Polsce.
Za obecny rekord uznawany jest połów Mariana Polawczyka z 1970 roku. Tamta ryba miała mierzyć 130 centymetrów długości i ważyć 20,8 kilograma. Informacja o szczupaku z Soliny od początku była więc odbierana jako potencjalnie historyczne wydarzenie dla polskiego wędkarstwa.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Sześć metrów pod dnem Jeziora Solińskiego. Co kryje wnętrze zapory?
Oficjalnego rekordu jednak nie uznano
Mimo dużego rozgłosu wokół sprawy, po około dwóch tygodniach od publikacji zdjęć rekord nie został oficjalnie zatwierdzony. Jak opisuje portal Donald.pl, zgłoszenie dotyczące połowu faktycznie wpłynęło do redakcji „Wiadomości Wędkarskich”, jednak pojawiły się problemy z jego weryfikacją. Do sprawy odniósł się redaktor naczelny „Wiadomości Wędkarskich” Jacek Kolendowicz cytowany przez portal Donald.pl,w swoim tekście poinformował, że przekazane materiały nie pozwalały na rzetelne potwierdzenie zgłoszenia.
Problem w tym, że do dnia zamknięcia tego numeru WW wpłynęły do naszej redakcji jedynie fragmenty filmu i kopie zdjęć pozbawione metadanych, zamiast oryginalnych materiałów, które pozwoliłyby na rzetelne zweryfikowanie deklarowanych informacji i na uznanie zgłoszonego szczupaka za nowy oficjalny rekord Polski
– napisał Jacek Kolendowicz.
Brak oryginalnych plików oraz materiałów umożliwiających dokładną analizę sprawił, że oficjalne uznanie połowu okazało się niemożliwe.
W internecie zaczęły pojawiać się spekulacje
Wraz z rosnącą popularnością sprawy w mediach społecznościowych pojawiły się również wątpliwości zgłaszane przez część internautów i środowiska wędkarskiego. Jak informował Donald.pl, użytkownicy zaczęli porównywać fotografie szczupaka z Soliny ze zdjęciem innej dużej ryby złowionej wcześniej przez Szymona Przybylskiego w Żarnowcu, oddalonym od Soliny o ponad 800 kilometrów. Dyskusje dotyczyły między innymi charakterystycznego wybarwienia ryby. Sam Szymon Przybylski miał zwrócić uwagę, że oba szczupaki wyglądają bardzo podobnie.
Pojawiały się również komentarze odnoszące się do warunków widocznych na opublikowanych fotografiach. Niektórzy internauci wskazywali, że zdjęcia mogły zostać wykonane po zmroku, co również stało się przedmiotem internetowych analiz i spekulacji.
Warto jednak podkreślić, że przedstawione w sieci opinie i komentarze pozostają elementem internetowej dyskusji, natomiast oficjalnym powodem nieuznania rekordu był brak materiałów pozwalających na pełną weryfikację połowu.
Zdjęcie zniknęło z mediów społecznościowych
Jak podaje Donald.pl, Wojciech Sobierajski usunął z mediów społecznościowych fotografię przedstawiającą szczupaka opisywanego jako rekordowy okaz z Jeziora Solińskiego. Według relacji serwisu wędkarz nie odniósł się publicznie do pojawiających się zarzutów ani nie opublikował oryginalnych materiałów z połowu.
Rekordowe połowy zawsze budzą emocje
Duże okazy ryb od lat wywołują ogromne zainteresowanie w środowisku wędkarzy. Szczególnie dotyczy to szczupaków, które są jednymi z najbardziej cenionych drapieżników występujących w polskich wodach. Każda informacja o potencjalnym rekordzie szybko rozchodzi się w mediach społecznościowych i branżowych grupach dyskusyjnych. Jednocześnie współczesne środowisko wędkarskie coraz większą wagę przykłada do dokumentowania połowów. W przypadku rekordowych ryb istotne znaczenie mają nie tylko fotografie, ale również oryginalne nagrania, dokładne pomiary oraz materiały pozwalające na potwierdzenie autentyczności połowu.
To właśnie dlatego procedury weryfikacyjne są obecnie znacznie bardziej rygorystyczne niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Szczególnie w przypadku połowów, które miałyby przejść do historii polskiego wędkarstwa.
Komentarze (0)