reklama

Bieszczady światłem i pędzlem malowane. Łączy to dwa spojrzenia na góry [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Bieszczady światłem i pędzlem malowane. Łączy to dwa spojrzenia na góry [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Kamil Mielnikiewicz | Opis: Bieszczady światłem i pędzlem malowane. Łączy to dwa spojrzenia na góry
Zobacz
galerię
23
zdjęć

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościMgły, górskie krajobrazy i światło zmieniające się wraz z porą dnia. W Ustrzykach Dolnych można oglądać efekty dwóch plenerów zorganizowanych na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Na wystawie zestawiono 25 fotografii przyrodniczych i 40 obrazów stworzonych przez młodych artystów.
reklama

W Muzeum Przyrodniczym Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych otwarto wystawę „Bieszczady światłem i pędzlem malowane”. Prezentowane prace powstały podczas dwóch plenerów: fotograficznego, w którym uczestniczyli członkowie Związku Polskich Fotografów Przyrody oraz malarskiego z udziałem uczniów Liceum Sztuk Plastycznych w Lesku. Oba przedsięwzięcia pozwoliły spojrzeć na bieszczadzką przyrodę z różnych perspektyw – przez obiektyw aparatu i za pomocą malarskich interpretacji krajobrazu.

Dwa plenery, dwa sposoby patrzenia na Bieszczady

Wystawa „Bieszczady światłem i pędzlem malowane” łączy prace doświadczonych fotografów przyrody z obrazami młodych artystów. Zwiedzający mogą zobaczyć 25 fotografii przygotowanych przez członków Związku Polskich Fotografów Przyrody oraz 40 obrazów wykonanych przez uczniów Liceum Sztuk Plastycznych przy Zespole Szkół Technicznych i Artystycznych w Lesku. Wszystkie prace powstały podczas plenerów zorganizowanych na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Choć uczestnicy korzystali z różnych środków wyrazu, punktem wyjścia dla ich twórczości była ta sama przestrzeń – bieszczadzka przyroda, jej krajobrazy, światło, mgły i atmosfera gór.

Efekty obu plenerów można oglądać w Muzeum Przyrodniczym Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych przez najbliższe dwa tygodnie.

reklama

Fotografowie wyruszyli w teren na początku października

Plener fotograficzny trwał cztery dni. Wzięło w nim udział 25 osób należących do Związku Polskich Fotografów Przyrody. Uczestnicy odwiedzili kilka miejsc na terenie Bieszczadów: torfowisko w Tarnawie, cmentarz w Beniowej, Sianki, teren nieistniejącej wsi Caryńskie oraz Połoninę Wetlińską. Wybór tych lokalizacji dawał możliwość obserwowania przyrody i krajobrazu w różnych odsłonach. Jak podkreślali fotografowie, samo wykonanie udanego kadru nie było jednak najważniejszym celem pleneru. Istotne pozostawały także uważna obserwacja, cierpliwość i czas spędzony w terenie.

reklama

Fot. Kamil Mielnikiewicz

O znaczeniu systematycznej pracy w fotografii opowiadał Robert Toczewski ze Związku Polskich Fotografów Przyrody. Jak zaznaczył, fotografią zajmuje się od ponad 50 lat. Zwrócił uwagę, że odbiorcy często przypisują udane zdjęcia szczęściu, nie dostrzegając pracy, która poprzedza powstanie fotografii.

Wiele osób, jak ogląda moje zdjęcia, mówi: „Ale miałeś szczęście”. To prawda, ale za tym stoi to, że w danym miejscu byłem już 50 razy, 40 razy o wschodzie słońca, 1000 km przejechanych, setki godzin

– mówił Robert Toczewski.

Fotograf podkreślił, że jest zwolennikiem wychodzenia w teren i konsekwentnego rozwijania własnej pasji. Jego zdaniem wytrwałość i cierpliwość są niezbędne, by osiągnąć dobre rezultaty. Szczęście może pomóc, ale często pojawia się dopiero po wielu próbach, obserwacjach i powrotach w to samo miejsce.

reklama

Młodzi artyści szukali własnego języka opisu gór

Drugą część wystawy stanowią obrazy przygotowane przez uczniów Liceum Sztuk Plastycznych w Lesku. W pięciodniowym plenerze malarskim w Wołosatem uczestniczyło 25 uczniów, którzy nocowali w Terenowej Stacji Edukacji Ekologicznej. Młodzi artyści pracowali bezpośrednio w bieszczadzkim otoczeniu, obserwując górskie krajobrazy i przekładając własne wrażenia na język malarstwa. Rezultatem ich pracy jest 40 obrazów prezentowanych obecnie w muzeum w Ustrzykach Dolnych.

Zestawienie fotografii i malarstwa pokazuje dwa odmienne sposoby przedstawiania tej samej przyrody. Fotografia wymaga od autora między innymi umiejętności obserwacji i uchwycenia odpowiedniego momentu, natomiast malarstwo pozwala na bardziej indywidualną interpretację krajobrazu. Wspólnym elementem obu form pozostaje bezpośredni kontakt z miejscem, które staje się przedmiotem twórczej pracy.

Bieszczadzki Park Narodowy jako przestrzeń edukacji

Podczas otwarcia wystawy Ryszard Prędki, dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego, zwrócił uwagę na znaczenie przyrodniczych walorów parku oraz jego rozpoznawalność w kraju i za granicą. Jak podkreślił, obszar ten posiada liczne wyróżnienia o międzynarodowym znaczeniu, w tym status Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego, Dyplom Rady Europy dla obszaru chronionego oraz status Światowego Rezerwatu Biosfery. Dzięki temu Bieszczadzki Park Narodowy jest znany również społeczności naukowej.

Fot. Kamil Mielnikiewicz

Dyrektor przypomniał także o działalności edukacyjnej prowadzonej przez park i funkcjonujących w jego strukturach stacjach edukacyjnych. Zaznaczył, że w ostatnich latach na terenie parku wiele się zmieniło, a niektóre obiekty zostały niemal w całości wyremontowane. Wśród nich wymienił Muzeum Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych oraz terenowe stacje edukacyjne w Wołosatem i Suchych Rzekach.

Nasza działalność edukacyjna jest bardzo istotna

– podkreślił Ryszard Prędki.

Organizacja plenerów wpisuje się w możliwość poznawania przyrody nie tylko poprzez informacje i materiały edukacyjne, lecz także przez bezpośrednią obserwację. Uczestnicy mogli spędzić czas w terenie, przyjrzeć się jego charakterowi i wykorzystać własne doświadczenia w pracy twórczej.

Nie tylko zdobywać góry, ale również ich doświadczać

Grażyna Holly, zastępca dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego, zwróciła uwagę na sposób, w jaki można doświadczać gór. Jak zaznaczyła, nie muszą być one wyłącznie celem wędrówki czy zdobywania kolejnych szczytów. Równie ważne może być przebywanie w ich otoczeniu, uważne obserwowanie przyrody i dostrzeganie tego, co trudno opisać słowami.

Bieszczady, góry, są nie tylko po, by je zdobywać, ale są po to, żeby w nich być, nimi oddychać, żeby je przeżyć i dać im szansę przemówić do nas

– powiedziała Grażyna Holly.

Fot. Kamil Mielnikiewicz

Odniosła się również do charakteru obu plenerów. Jak wyjaśniła, ich uczestnicy poszukiwali światła, mgieł i szumu buków, starając się wsłuchać w przyrodę i uchwycić w swoich pracach wrażenia, których nie zawsze da się wyrazić za pomocą słów. Część takich doświadczeń pozostaje bardzo osobista i znajduje odzwierciedlenie przede wszystkim w przeżyciach człowieka.

Ta perspektywa łączy fotograficzną i malarską część ekspozycji. Prace nie są wyłącznie zapisem wyglądu konkretnych miejsc, lecz także próbą uchwycenia ich atmosfery i tego, co uczestnicy plenerów dostrzegli podczas pobytu w górach.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo