Szczególnie jesienią, gdy zbliża się 1 listopada, cmentarze skłaniają do zadumy i refleksji. To również dobry moment, by przypomnieć burzliwe dzieje Bieszczadów, ich wielokulturową przeszłość i skomplikowane losy mieszkańców. Na starym cmentarzu w Hoszowczyku obok siebie spoczywają ludzie z różnych pokoleń, których groby dzielą zaledwie metry trawy. Jakby tragiczna historia regionu, naznaczona przesiedleniami i zmianami granic, połączyła ich na nowo w miejscu, w którym milkną dawne podziały...
Dwa światy i pomost między pokoleniami
Nekropolia w Hoszowczyku kryje w sobie dwa odrębne światy, tworząc symboliczny pomost pamięci powstały w wyniku powojennych zmian terytorialnych:
Stary cmentarz (greckokatolicki) to przestrzeń wiecznego spoczynku dawnej, bojkowsko-ukraińskiej społeczności wsi. Zostały tu groby ludzi, którzy zmarli przed 1951 rokiem - nim nastąpiły przymusowe wysiedlenia, które rozproszyły ich bliskich po dalekich stronach.
Nowa część (rzymskokatolicka) stanowi nekropolię polskich osadników przesiedlonych na te tereny pod koniec 1951 roku z Ziemi Sokalskiej oraz ich potomków, którzy tworzą współczesną społeczność Hoszowczyka.
Gdy przed dniem 1 listopada na nowych grobach zapalają się znicze, ich blask oświetla także sędziwe, kamienne pomniki stojące obok w trawie, przypominając, że pamięć o zmarłych łączy wszystkich ludzi bez względu na pochodzenie.
Pochylone krzyże nagrobne na cmentarzu w Hoszowczyku, zdj. Aleksandra Szeligowska
Wśród traw można dostrzec pochylone krzyże, zdj. Aleksandra Szeligowska
W porośniętej trawą, starszej części cmentarza zachowały się unikalne świadectwa dawnej rzeźby sepulkralnej. To kamienne pomniki z piaskowca, które wyłaniają się z traw: spękane cokoły, uszkodzone postumenty oraz przechylone pod wpływem upływu lat kamienne krzyże o trójlistnych zakończeniach ramion przypominają o dawnych mieszkańcach tych ziem. Pod nimi wciąż składane są kwiaty i znicze.
W trawie odnaleźć można również spoczywający bezpośrednio na ziemi pęknięty krzyż. A także metalowy krzyż z cyrylickim napisem.
Data śmierci zapisana na tabliczce (1947 rok) przypada na czas powojennych walk zbrojnych w Bieszczadach oraz realizacji Akcji „Wisła”, związanej z przymusowym wysiedleniem ludności ukraińskiej i bojkowskiej. Choć sama tabliczka nagrobna nie podaje przyczyny zgonu, jednak rok 1947 pozostaje tragicznym symbolem tamtej epoki.
Gdy Hoszowczyk leżał w granicach ZSRR (1944-1951)
Po wyznaczeniu powojennej granicy państwowej w latach 1944-1945 rejon Ustrzyk Dolnych wraz z Hoszowczykiem, Krościenkiem, Czarną i Lutowiskami został włączony do Związku Radzieckiego (jako część obwodu drohobyckiego Ukraińskiej SRR). Przez ponad sześć powojennych lat wieś znajdowała się w granicach ZSRR.
Korekta granic z 15 lutego 1951 roku i Akcja „H-T”
Geopolityczny los Hoszowczyka odmieniła Umowa pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a ZSRR o zamianie odcinków terytoriów państwowych, podpisana w Moskwie 15 lutego 1951 roku. Była to największa powojenna korekta terytorialna w historii Polski, obejmująca wzajemną wymianę obszarów o powierzchni 480 km².
ZSRR przejął od Polski urodzajną Sokalszczyznę (z miastami Bełz, Uhnów, Krystynopol, Waręż), dążąc do przejęcia bogatych złóż węgla kamiennego oraz ważnej linii kolejowej. Polska otrzymała w zamian fragment Bieszczadów z Ustrzykami Dolnymi i Hoszowczykiem. Obszar ten posiadał wyeksploatowane złoża ropy naftowej i zniszczoną infrastrukturę, lecz przejęcie całego górnego dorzecza Sanu umożliwiło dokończenie budowy zespołu elektrowni wodnych Solina-Myczkowce.
Zgodnie z protokołem majątek nieruchomy przechodził na rzecz drugiego państwa bez odszkodowań. W ramach akcji przesiedleńczej Akcja H-T (nazwanej od powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego) przesiedlono łącznie 14 151 osób. Rdzenni mieszkańcy Bieszczadów (Bojkowie i Ukraińcy) zostali przymusowo wywiezieni w głąb ZSRR. Mieszkańcy Sokalszczyzny zostali przetransportowani w Bieszczady (m.in. do opustoszałego Hoszowczyka) oraz na Ziemie Odzyskane.
Dziś pozostałościami po dawnych mieszkańcach są miejsca spoczynku. A starsza część cmentarza, usytuowana obok nowej nekropolii, przypomina, że, mimo upływu dziesięcioleci, pamięć o skomplikowanej historii i wszystkich gospodarzach tej ziemi trwa nadal, nieustannie łącząc przeszłość z teraźniejszością. Będąc w okolicy warto odwiedzić to miejsce, zatrzymać się obok pochylonych krzyży i zatartych przez czas inskrypcji i oddać się cichej zadumie nad skomplikowaną historią bieszczadzkiego pogranicza. Wymowna cisza tego wzgórza, otoczonego widokiem na okoliczne polany i kopułę dawnej cerkwi, pozwala na chwilę prawdziwego zatrzymania...
Źródła:
- Bieszczady 1951. Akcja H-T 1951, Serwis Informacyjny Powiatu Bieszczadzkiego, Ustrzyki Dolne.
- R. Sodel, Siekierka na kijek. Korekta graniczna z 1951 r., Instytut Pamięci Narodowej, ipn.gov.pl.
- Umowa o zmianie granic między Polską a ZSRR z dnia 15 lutego 1951 r., Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa/Moskwa, 1951 r.
Komentarze (0)