Dwa zarządzenia z 1977 roku i operacja na pięć województw
Wbrew powszechnemu przekonaniu, cała akcja nie była dziełem jednego aktu prawnego. Wszystko zaczęło się wiosną 1977 roku. Najpierw, 8 marca (z mocą od 1 kwietnia), z okazji 30. rocznicy śmierci gen. Karola Świerczewskiego, wieś Rabe koło Baligrodu przemianowano na Karolów, a Hłomczę na Świerczewo.
Następnie, 9 sierpnia 1977 roku, minister Maria Milczarek podpisała masowe zarządzenie obejmujące aż 120 miejscowości w pięciu województwach: krośnieńskim, przemyskim, nowosądeckim, rzeszowskim i tarnobrzeskim. Operacja objęła nie tylko Bieszczady, ale także Beskid Niski, Pogórze Przemyskie oraz Ziemię Lubaczowską.
Oficjalnym pretekstem było „spolszczanie” oraz unifikacja geograficzna. W rzeczywistości chodziło o ideologiczne usunięcie wielokulturowego dziedzictwa tych ziem.
Jak działała „urzędnicza machnia”?
Operacja doprowadziła do niespotykanych wcześniej sytuacji. Urzędnicy nadawali nowe nazwy wsiom, które po powojennych wysiedleniach były całkowicie opustoszałe i zarośnięte lasem. I tak: Łopienka stała się Owczarami, Tworylne zmieniono na Słoneczną, Hulskie na Stanisławów, Studenne na Studzienne.
Z kolei znane miejscowości zyskiwały patronów z partyjnego klucza lub sztuczne określenia. Stuposiany stały się Łukasiewiczami, Muczne (na cześć pułkownika Doskoczyńskiego) - Kazimierzowem. Z kolei Wołosate przemianowano na Roztokę, a Uherce Mineralne na Nową Wieść. Spolszczano też tradycyjne nazwy fonetyczne: Berezka stała się Brzózką, Bereżki - Brzeżkami, Smerek - Świerkowem, a Orelec - Orłem.
Głos Iwaszkiewicza i wielki opór społeczny
Przymusowa wymiana tablic drogowych, pieczątek, szyldów oraz zamieszanie na mapach turystycznych wywołały głosy krytyki w społeczeństwie. Przeciwko niszczeniu tożsamości kulturowej wystąpili przewodnicy PTTK, naukowcy, koła gospodyń wiejskich oraz dziennikarze tygodników „Kultura”, „Polityka”, „Politechnik” i „Słowo Powszechne”.
Głośny protest wyraziło środowisko literackie. Wyrazisty głos zabrał Jarosław Iwaszkiewicz, który ostro skrytykował tę sytuację w miesięczniku „Twórczość” oraz na Zjeździe Literatów Polskich. Pod naciskiem opinii publicznej reaktywowano Komisję Nazw Miejscowości pod przewodnictwem prof. Mieczysława Szymczaka, która stanowczo zażądała powrotu do tradycyjnego nazewnictwa.
Powrót do korzeni - bilans z 1981 i 1983 roku
Przełom społeczno-polityczny po powstaniu „Solidarności” w 1980 roku ostatecznie zmusił władze do ustępstw. 27 lutego 1981 roku wydano zarządzenie (z mocą od 1 kwietnia 1981 r.), które przywróciło historyczne brzmienie 119 ze 120 miejscowości (jedynym wyjątkiem w tym rozporządzeniu był przysiółek Spokojna w gminie Nisko). Z kolei nazwy Rabe i Hłomcza powróciły do rejestru osobnym zarządzeniem w 1983 roku.
Obrona bieszczadzkiego nazewnictwa pokazała, że lokalnej tożsamości, pamięci i tradycji nie da się przekreślić jednym urzędniczym podpisem. Do dziś wspomina się, jednak próby zmian miejscowości. Są osoby, które zachowały dawne tablice i mapy turystyczne z tamtych lat. W niektórych okolicach zachowały się też wspomnienia o zmianach, które, w ocenie wielu mieszkańców Bieszczadów, były absurdem ówczesnych lat i nieudaną próbą zamazania historii tych ziem...
Źródła:
- Bieszczadzkie Centrum Dziedzictwa Kulturowego, Zmiana nazw miejscowości w 1977 roku.
- Wojciech Krukar, Najstarsze nazwy wodne i utworzone na ich bazie toponimy Bieszczadów Zachodnich i Beskidu Niskiego, „Studia Pigoniana” 2024, nr 7, s. 139-160.
Komentarze (0)