Rabe w latach 1977–1983 nosiło nazwę Karolów, nadaną w 30. rocznicę śmierci generała Karola Świerczewskiego. Dla jednych był to gest upamiętnienia, dla innych wyraźny znak epoki, w której pamięć historyczna była ściśle kształtowana przez państwo. Drewniana cerkiew, leśne ścieżki i brak tłumów sprawiają, że trudno uwierzyć, iż jeszcze kilkadziesiąt lat temu miejsce to funkcjonowało pod nazwą Karolów. Ta zmiana nie była przypadkowa – wpisywała się w szerszą politykę upamiętniania postaci uznawanych przez władze PRL za symboliczne.
Karol Wacław Świerczewski, ps. „Walter”, generał Armii Czerwonej i ludowego Wojska Polskiego, był jedną z kluczowych postaci komunistycznej narracji historycznej. Zginął 28 marca 1947 roku pod Jabłonkami niedaleko Baligrodu w zasadzce UPA. Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, jego śmierć została szybko wykorzystana przez władze komunistyczne w budowaniu propagandowego wizerunku generała oraz w uzasadnianiu działań państwa, w tym Akcji „Wisła”. Władze PRL konsekwentnie rozwijały kult Świerczewskiego – jego imieniem nazywano ulice, szkoły i zakłady pracy, a także miejscowości. W tym kontekście w 1977 roku zdecydowano o zmianie nazwy Rabego na Karolów, w rocznicę jego śmierci. Był to symboliczny gest wpisujący niewielką bieszczadzką wieś w ogólnokrajową narrację o „bohaterach Polski Ludowej”.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie tylko śmierć Świerczewskiego. Jabłonki mają historię, która zmieniła Bieszczady
Dla mieszkańców i turystów była to jednak zmiana sztuczna, niezakorzeniona w lokalnej tradycji. Nazwa Rabe funkcjonowała w regionie od pokoleń i była naturalnym elementem bieszczadzkiego krajobrazu kulturowego. Karolów pojawił się na mapach, dokumentach i drogowskazach, ale nie zastąpił realnej pamięci miejsca. Pod koniec lat 80., wraz z przemianami politycznymi, zaczęto odchodzić od wielu symboli epoki PRL. W 1983 roku przywrócono historyczną nazwę Rabe, kończąc krótki okres, w którym wieś była częścią państwowej polityki pamięci.
Dziś Rabe pozostaje przede wszystkim spokojną bieszczadzką wsią, odwiedzaną przez turystów szukających autentycznego klimatu regionu. Jednak historia Karolowa wciąż przypomina, że nawet najmniejsze miejsca mogą stać się elementem wielkiej opowieści politycznej – jak podaje IPN, często wykorzystywanej do budowania oficjalnej narracji historycznej państwa.
Komentarze (0)