Polonez i legendarny "Maluch" - klasyki na drogach
Są to dwa, charakterystyczne samochody z polskich dróg lat 80. i 90.: FSO Polonez i Fiat 126p, czyli legendarny "Maluch".
Na fotografii można dostrzec FSO Poloneza w wersji z lat 90., którego można było rozpoznać po dość kanciastym nadwoziu typu sedan, dużych drzwiach i szerokiej sylwetce oraz charakterystycznych lampach i “grillu”. Był to jeden z najpopularniejszych samochodów rodzinnych w Polsce tamtego okresu, którym jeździło się również w Bieszczadach.
Kiedyś to były klasyki na polskich drogach, zdj. Aleksandra Szeligowska
Kolejny, równie znany i kultowy, to Fiat 126p, czyli legendarny "Maluch". Cechowało go bardzo małe nadwozie, prosta, pudełkowata forma, silnik z tyłu, często brak wspomagania, radia, a nawet zagłówków i... ogromna popularność. Dla wielu osób był pierwszym autem w życiu. Oficjalnie mogły nim jeździć maksymalnie 4 osoby, ale w praktyce bywało różnie. Jeździło się nim głośno, wolno, ale i niezawodnie jak na tamte czasy. W terenach dość trudnych, takich jak Bieszczady, miał ogromną zaletę, ponieważ jechał tam gdzie inne auta się poddawały.
Te samochody dobrze pokazuje realia tamtych czasów: Polonez jako "większy, bardziej prestiżowy", a Maluch jako podstawowy środek transportu dla wielu Polaków.
Trabant - motoryzacyjna kapsuła
Innym, kultowym samochodem jest Trabant 601, produkowany w NRD. Posiadał moc ok. 26 KM i napęd na przód, co był dość nowoczesny jak na tamte lata. Wyróżniała go ciekawa karoseria z tworzywa duroplast (plastik i włóknina) oraz proste wnętrze. Podczas jazdy wydawał charakterystyczny dźwięk i czuć było zapach mieszanki paliwa z olejem.
Trabant na zdjęciu to egzemplarz poddany tuningowi, ponieważ widać na nim niestandardowy lakier, sportowe felgi i obniżone zawieszenie. Nie jest to fabryczna wersja.
Fiat 126p i Trabant to symbole dawnych polskich dróg, zdj. Aleksandra Szeligowska
Polski i zachodni świat motoryzacji
Na kolejnym zdjęciu widać dwa różne światy motoryzacji: polski Volkswagen Transporter T3 (podwójna kabina) oraz Żuk, produkowany w Polsce w FSC Lublin.
Volkswagen Transporter T3 w wersji pickup był produkowany w latach 1979-1992. Posiadał silnik z tyłu i cechowała go bardzo solidna, zachodnia konstrukcja, dużo wygodniejszy niż auta z bloku wschodniego. Miał zastosowanie w budownictwie, służbach technicnzych, transporcie ludzi i towarów.
Egzemplarz na zdjęciu to odrestaurowany model, stylizowany na pojazd służbowy.
Klasyczne dostawcze legendy: Volkswagen Transporter T3 i Żuk, zdj. Aleksandra Szeligowska
Z kolei samochód znajdujący się na fotografii po prawej stronie to Żuk (FSR), produkowany w Polsce w FSC Lublin. Cechowała go prosta konstrukcja, charakterystyczny "pudełkowaty" przód. Był uważany za praktycznie niezniszczalny w pracy jako samochód dostawczy, w rolnictwie i pojazd służb.
Egzemplarz na zdjęciu to wersja specjalna lub użytkowa (strażacka lub techniczna), posiadająca lampy ostrzegawcze na dachu i masywną zabudowę.
Widoczne na zdjęciach pojazdy to "kawał historii" polskich dróg i codzienności - również w Bieszczadach. Każdy z tych samochodów miał swoją rolę: Polonezy i Maluchy były często marzeniami i podstawą transportu wielu rodzin. Trabanty przypominały o realiach całego bloku wschodniego, a Żuki i Volkswageny "ciężko pracowały" w rolnictwie, usługach i transporcie .To nie były auta dla wygody, a często do pracy. Proste, awaryjne, ale też łatwe do naprawy, odporne na trudne warunki i przede wszystkim dostępne. Obecnie można je zobaczyć na wystawach i w muzeach motoryzacji w innej roli: jako zadbane klasyki, które budzą sentyment i przypominają, jak wyglądał transport "kiedyś".
Komentarze (0)