W piątek, 1 maja, w Zagórzu, w bezpośrednim sąsiedztwie Przedszkola Niepublicznego, odbyła się konferencja prasowa poświęcona problemowi obecności niedźwiedzi w pobliżu terenów zamieszkałych. Miejsce spotkania nie było przypadkowe, bowiem to właśnie w tej okolicy niedawno zauważono niedźwiedzie. Jak podkreślił Dawid Gwóźdź, lider Konfederacji Zagórz, celem wydarzenia nie było wywoływanie niepotrzebnych emocji, lecz zwrócenie uwagi na konkretne, realne problemy, z jakimi mierzą się mieszkańcy regionu.
Zorganizowaliśmy tę konferencję w tym miejscu nie ze względu na piękną okolicę, ale żeby pokazać, w jakiej odległości od przedszkola były widziane niedźwiedzie. Konferencja nie miała na celu „grzania tematu”, ale pokazanie realnych problemów, jakie nas dotyczą
– powiedział Dawid Gwóźdź.
Narastający problem dużych drapieżników
Jednym z głównych tematów poruszonych podczas konferencji była kwestia rosnącej populacji dużych drapieżników, przede wszystkim niedźwiedzi i wilków oraz związanych z tym sytuacji konfliktowych. Radny Rady Powiatu Bieszczadzkiego Wiesław Sowiński zwrócił uwagę na ograniczone możliwości działania samorządów.
Problem nadpopulacji dużych drapieżników, wilków i niedźwiedzi oraz sytuacji konfliktowych z tym związanych narasta. My jako samorządowcy jesteśmy bezradni, nie mamy decyzyjności ani realnej mocy sprawczej. Oczywiście kierujemy petycje, wnioski, prośby, ale na poziomie Ministerstwa Klimatu i Środowiska te działania są ignorowane. To powoduje dodatkowe napięcia społeczne i niezrozumienie sytuacji
– powiedział Wiesław Sowiński.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
W swojej wypowiedzi wskazał także możliwe kierunki działań.
Wszystkie niedźwiedzie, które żerują w pobliżu ludzkich osad, które wchodzą do miejsc zamieszkałych i stanowią zagrożenie dla ludzi, powinny być eliminowane. Nie przenoszone z miejsca na miejsce, ale skutecznie usuwane z tych obszarów. W odniesieniu do pozostałej populacji należy rozważyć sterylizację chemiczną, aby zahamować jej wzrost i umożliwić racjonalne zarządzanie tym gatunkiem
– kontynuował.
Radny odniósł się również do problemu wilków.
Bez rzetelnego policzenia populacji wilków nie jesteśmy w stanie podejmować racjonalnych decyzji. Dotychczasowe metody nie dają jednoznacznych wyników. Nie wiemy, czy mamy 2 tysiące, 5 tysięcy czy 8 tysięcy osobników. Konieczne jest zastosowanie skutecznej metody liczenia, o której od lat mówi profesor Okarmа. Dopiero na tej podstawie można dostosować liczebność wilków do możliwości środowiska, bez szkody dla mieszkańców i zwierząt hodowlanych
– mówił.
Jednocześnie podkreślił, że problem wymaga rozwagi.
Jako przedsiębiorca z branży turystycznej apeluję o rozsądne podejście i niesianie paniki. Żyjemy z turystyki, która daje pracę tysiącom ludzi. To poważny problem, ale należy go rozwiązywać w sposób odpowiedzialny
– dodał Wiesław Sowiński.
Perspektywa przedszkola – bezpieczeństwo dzieci
Szczególnie poruszająca była wypowiedź Anny Chmury, wicedyrektor Przedszkola Niepublicznego w Zagórzu, która opisała sytuację z początku tygodnia.
W poniedziałek 27 kwietnia, dwa niedźwiedzie pojawiły się tutaj, na rzece, około godziny 9:00 – w momencie, gdy dzieci z grupy żłobkowej przygotowywały się do wyjścia na spacer. Niedźwiedzie przeszły przez rzekę i tylko barierka powstrzymała je przed wejściem na teren przedszkola. Który nauczyciel weźmie odpowiedzialność za wyjście z grupą dzieci w miejsce, gdzie widziana była niedźwiedzica? My nie jesteśmy w środku lasu. To nie jest odległa część Bieszczadów
– mówiła.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Podkreśliła również, że sytuacja wpływa na codzienne funkcjonowanie placówki.
Nie możemy realizować podstawy programowej, bo boimy się wychodzić z dziećmi na spacery. Podczas majowych świąt zawsze wychodziliśmy z dziećmi, teraz zostaliśmy w budynku. Nawet jeśli mamy ogrodzenie, to z tyłu głowy cały czas jest obawa. To nie jest pierwsza taka sytuacja. Dwa lata temu również widziano tu niedźwiedzia. Niestety, od tamtego czasu nic się nie zmieniło, a jest nawet gorzej
– powiedziała Anna Chmura.
Głos mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców
Problem obecności drapieżników podkreślali również mieszkańcy. Bogusław Jaworski zwrócił uwagę na szerszy kontekst.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
To nie jest tylko problem jednej miejscowości. Znam te tereny, widzę ślady niedźwiedzi, wilków, a także żubrów, które niszczą uprawy. Rolnicy się skarżą, przedsiębiorcy turystyczni również. Turyści pytają przede wszystkim o bezpieczeństwo – czy są tu wilki, czy są niedźwiedzie. To wpływa na decyzje o przyjeździe. Same petycje nie wystarczą. Potrzebna jest interwencja na wyższym poziomie. Musimy jasno powiedzieć, że to problem narastający. Jeśli nie podejmiemy działań, będzie się pogłębiał. To kwestia bezpieczeństwa mieszkańców, ale także przyszłości turystyki i lokalnej gospodarki
– powiedział Bogusław Jaworski.
Polityczny wymiar problemu i apel o działania
Podczas konferencji głos zabrał również Marcin Kowalski, reprezentujący Konfederację, który odniósł się do działań instytucji państwowych.
Problem jest zgłaszany od lat i od lat nie podejmuje się skutecznych działań. Zwierzęta mają prawo żyć, ale bezpieczeństwo człowieka musi być zawsze na pierwszym miejscu. Dziś mamy sytuację, w której drapieżniki pojawiają się coraz bliżej zabudowań, szkół i przedszkoli. Nie mówimy o pojedynczym przypadku. To zjawisko obejmuje wiele miejscowości. Pytanie nie brzmi, czy dojdzie do kolejnej tragedii, ale kiedy to się stanie. Dlatego potrzebne są zdecydowane działania, które zapewnią bezpieczeństwo mieszkańcom i pozwolą normalnie funkcjonować lokalnym społecznościom
– powiedział stanowczo.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Konferencja w Zagórzu pokazała złożoność problemu obecności dużych drapieżników w pobliżu terenów zamieszkałych. Z jednej strony podkreślano konieczność ochrony przyrody, z drugiej realne obawy mieszkańców i instytucji. Wypowiedzi uczestników wskazują na potrzebę wypracowania rozwiązań systemowych, które uwzględnią zarówno aspekty środowiskowe, jak i społeczne oraz gospodarcze.
Komentarze (0)