Jedną z nich był Leon Penner, człowiek, którego życie naznaczyła wojna, a którego zawodowa droga stała się bezkompromisowym rozliczeniem z niemieckimi, nazistowskimi zbrodniarzami. Jego historia to opowieść o odwadze, ukrywaniu się przed okupantem, a potem o bezwzględnym ściganiu tych, którzy odpowiadali za zbrodnie II wojny światowej.
Urodzony w 1907 roku w Lutowiskach, Leon Penner w czasie wojny znalazł się w samym środku dramatycznych wydarzeń. Zatrzymany przez Niemców, wywieziony z Jarosławia, trafił pod koniec 1942 roku do obozu pracy w Zasławiu. Ucieczka w styczniu 1943 była aktem odwagi, ale i desperacji. Ukrywał się u ludzi, którzy ryzykowali własne życie, by go ocalić, a jego los splatał się z historią lokalnego podziemia i walki o przetrwanie. W tym czasie Penner nie pozostawał bierny. Został zaprzysiężony do Armii Krajowej i działał pod pseudonimami „Leo” oraz „Jan”. Prowadził nasłuch radiowy, obserwował ruchy wroga, uczestniczył w działaniach dywersyjnych. Był częścią konspiracyjnej rzeczywistości, w której każda decyzja mogła oznaczać życie lub śmierć. Jego działalność w oddziałach partyzanckich, udział w akcjach i współpraca z ruchem oporu pokazały, że potrafił działać nie tylko jako ukrywający się cywil, ale też jako świadomy uczestnik walki z okupantem.
Po wojnie jego życie przybrało zupełnie inny kierunek. Z człowieka ukrywającego się przed Niemcami stał się prokuratorem, który stanął naprzeciw tym, którzy popełnili zbrodnie wojenne. To właśnie wtedy jego rola nabrała szczególnego znaczenia, jako oskarżyciel w procesach niemieckich, nazistowskich zbrodniarzy.
W marcu 1946 roku występował jako oskarżyciel w procesie byłych członków SA przed Sądem Specjalnym w Chorzowie. W kolejnych latach awansował, pełnił funkcje w strukturach prokuratury w Katowicach, a jego głos stawał się coraz bardziej słyszalny w sprawach dotyczących rozliczeń z przeszłością. Jako wiceprokurator i później przedstawiciel Prokuratury Generalnej uczestniczył w procesach, które miały ogromne znaczenie dla powojennej sprawiedliwości.
Jednym z najbardziej znaczących momentów jego kariery było występowanie w procesie Jürgena Stroopa, odpowiedzialnego m.in. za stłumienie powstania w getcie warszawskim i Franza Konrada, zakończonym wyrokami śmierci w 1951 roku. To były sprawy, które symbolizowały rozliczenie z najciemniejszymi kartami okupacji i eksterminacji. Penner był jednym z tych, którzy stali po stronie prawa, dokumentując winę i domagając się odpowiedzialności za zbrodnie. Jego działalność nie ograniczała się jednak tylko do sal sądowych. Był także zaangażowany w struktury życia publicznego, publikował, działał w środowiskach prawniczych, uczestniczył w ważnych rozmowach międzynarodowych. W tym wszystkim pozostawał konsekwentny jego celem było budowanie systemu, który nie pozwoli na bezkarność zbrodni.
Z czasem objął wysokie stanowisko w Prokuraturze Generalnej PRL i nadal występował jako prokurator w ważnych procesach, w tym w sprawie Augusta Emila Fieldorfa (organizator i dowódca Kedywu Armii Krajowej oraz zastępca Komendanta Głównego Armii Krajowej, w 1940 pierwszy emisariusz Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie i Naczelnego Wodza do kraju, następnie komendant organizacji "NIE". Oskarżony, skazany na karę śmierci i stracony przez władze komunistyczne Polski Ludowej, zrehabilitowany w 1989 roku). To właśnie wtedy jego postać nabrała jeszcze większej złożoności, łączył doświadczenie człowieka walczącego w podziemiu z rolą przedstawiciela państwa i systemu, który sam w sobie budził kontrowersje.
Leon Penner pozostaje postacią, której życie pokazuje, jak skomplikowane były losy ludzi w XX wieku. Od więźnia i uciekiniera, przez żołnierza podziemia, aż po prokuratora ścigającego nazistowskich zbrodniarzy, jego droga była pełna dramatów, ale i konsekwencji w dążeniu do sprawiedliwości.
Komentarze (0)