Historia zaczęła się w 1960 roku, gdy ruszyła budowa potężnej zapory na Sanie. Prace postępowały błyskawicznie. W 1964 roku zakończono główne roboty ziemne i fundamentowe, a następnie rozpoczęto wznoszenie korpusu zapory. W marcu 1968 roku uruchomiono pierwszą turbinę elektrowni wodnej, a 20 lipca zapora została oddana do eksploatacji. Wraz z napływającą wodą rozpoczął się jednak nowy rozdział w historii Bieszczad.
Pod wodami rodzącego się jeziora znalazły się wsie Solina, Teleśnica Sanna, Horodek, Sokole, Chrewt oraz znaczna część Wołkowyi. Każda z nich miała własną historię, własnych mieszkańców i miejsca, które przez pokolenia stanowiły centrum lokalnego życia.
Szczególnie dramatyczne były losy Teleśnicy Sannej. Po II wojnie światowej miejscowość znalazła się po stronie Związku Radzieckiego. W 1951 roku jej mieszkańców wysiedlono, a sama wieś przestała istnieć. Rok później w dawnych zabudowaniach utworzono Państwowe Gospodarstwo Rolne. Kiedy rozpoczęto przygotowania do budowy zalewu, zlikwidowano także PGR. Do ostatnich chwil przetrwały jeszcze budynki dawnej szkoły, baraki pracownicze i część zabudowy. Tuż przed zalaniem rozebrano również murowaną cerkiew. Potem wszystko zniknęło pod wodą razem z pobliskimi przysiółkami Łęg, Polana i Zadział.
Horodek po wojnie został całkowicie wysiedlony i zniszczony. Dziś o dawnej wsi przypominają jedynie podmurówka drewnianej cerkwi z 1790 roku, zdewastowany cmentarz oraz stare drogi przecinające głębokie wąwozy. Znaczna część miejscowości również została pochłonięta przez jezioro.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Teleśnica Sanna. To jedna z tych wiosek, które po utworzeniu Jeziora Solińskiego zniknęły na zawsze z krajobrazu
Podobny los spotkał Sokole. Po utworzeniu zbiornika pod wodą znalazł się cały teren dworskiego majątku oraz duża część wsi wraz z cmentarzem, którego nigdy nie ekshumowano. Powstałe w tym miejscu rozlewisko nazwano Zatoką Victoriniego.
Chrewt nie zniknął całkowicie. W 1968 roku większa część miejscowości została zalana, jednak ocalały fragment wsi z czasem przekształcił się w popularną miejscowość turystyczną odwiedzaną przez miłośników wypoczynku nad Soliną.
Szczególną historię skrywa także Wołkowyja. Jesienią 1967 roku rozebrano tam zabytkowy kościół, opuszczoną cerkiew greckokatolicką i starą plebanię, choć wody przyszłego zalewu nie miały do nich dotrzeć. Wyposażenie świątyni wywieziono do Górzanki. Dziś po dawnych budowlach pozostały jedynie fundamenty cerkwi oraz charakterystyczna murowana dzwonnica parawanowa. W miejscu dawnego kościoła mieszkańcy ustawili na wodzie boję z trzema flagami – symbol pamięci o utraconym miejscu.
Dla współczesnych turystów Jezioro Solińskie jest symbolem wypoczynku i jedną z największych atrakcji Bieszczad. Warto jednak pamiętać, że pod jego taflą spoczywają nie tylko fundamenty budynków, ale także historie całych społeczności. To właśnie one sprawiają, że podróż nad Solinę staje się czymś więcej niż tylko wyjazdem nad wodę – staje się spotkaniem z niezwykłą, często zapomnianą przeszłością regionu.
Komentarze (0)