reklama

Nie odmówił pomocy Żydowi, Ukraińcowi ani Polakowi. Zginął w Hartheim

Opublikowano:
Autor:

Nie odmówił pomocy Żydowi, Ukraińcowi ani Polakowi. Zginął w Hartheim - Zdjęcie główne
Autor: zswolkowyja.pl | Opis: Nie odmówił pomocy Żydowi, Ukraińcowi ani Polakowi. Zginął w Hartheim

Udostępnij na:
Facebook
Bieszczadzkie dziejeWśród bieszczadzkich miejsc kryją się historie ludzi, o których warto pamiętać, gdy odwiedza się te tereny. Jedną z nich jest historia księdza Jana Siuzdaka – kapłana, który przed wojną angażował się w rozwój okolicznych wsi, a podczas okupacji za swoją działalność trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego. Jego życie zakończyło się w Zamku Hartheim, gdzie został zamordowany w 1942 roku.
reklama

Jan Siuzdak urodził się 17 lipca 1898 roku w Hucisku. Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu w 1926 roku przyjął święcenia kapłańskie. Pięć lat później został skierowany do administrowania parafią w Wołkowyi. Z czasem objął tam funkcję proboszcza.

Wołkowyja i okoliczne wsie stały się miejscem jego szerokiej działalności społecznej. Ksiądz Siuzdak nie ograniczał swojej posługi do spraw związanych z parafią. Angażował mieszkańców pobliskich miejscowości, inicjował działania mające poprawić ich codzienne życie i wspierał rozwój gospodarczy oraz oświatę.

Był inicjatorem budowy lokalnych dróg i szkół. Organizował również kwesty na rzecz ich wyposażenia. Współpracował przy tym ze starostą leskim dr. Romanem Gąsiorowskim. W jego działalności szczególne miejsce zajmowała pomoc drugiemu człowiekowi. Ksiądz Siuzdak nie dzielił potrzebujących według narodowości. Swoją zasadę wyraził słowami:

reklama

Trzeba nieść pomoc każdemu choremu człowiekowi, czy jest Żydem, czy Ukraińcem, czy Polakiem, bo to jest człowiek

– mawiał.

 

Pomagał bezdomnym i chorym. Organizował także dożywianie oraz kolonie dla dzieci. Wychowanie młodych ludzi wiązał z odpowiedzialnością za dobro wspólne, szacunkiem dla drugiego człowieka i patriotyzmem. Spokojna praca kapłana i społecznika została przerwana przez niemiecką okupację. Jego zaangażowanie w działalność dobroczynną i społeczną stało się powodem aresztowania w kwietniu 1940 roku.

Najpierw był więziony w Baligrodzie. Od 3 kwietnia do 20 czerwca 1940 roku przebywał w więzieniu w Sanoku. Później został wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau. Otrzymał tam numer 22536. Dachau nie było jednak ostatnim miejscem jego uwięzienia. Jan Siuzdak został później przetransportowany w tak zwanym transporcie inwalidów do Zamku Hartheim. Znajdowało się tam centrum eutanazyjne, w którym mordowano więźniów.

reklama

18 listopada 1942 roku ksiądz Jan Siuzdak został zamordowany w Hartheim. Miał 44 lata.

Dziś, podróżując po okolicach Wołkowyi i Soliny, można spojrzeć na ten krajobraz także przez pryzmat jego historii. Drogi, wsie i miejsca, w których przed laty żyli mieszkańcy, były przestrzenią jego codziennej pracy. Jan Siuzdak zapisał się w historii nie tylko jako ksiądz, ale także jako człowiek zaangażowany w sprawy lokalnej społeczności, pomoc chorym i bezdomnym oraz rozwój szkół i dróg. Jego los przypomina, że historia Bieszczadów to nie tylko krajobrazy, ale również dramatyczne dzieje ludzi, którzy żyli tutaj przed nami.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo