reklama

Hrabina z Bieszczad, która nie bała się Imperium

Opublikowano:
Autor:

Hrabina z Bieszczad, która nie bała się Imperium - Zdjęcie główne
Autor: Wikipedia | Opis: Aleksander Sochaczewski Branka 1863

Udostępnij na:
Facebook
Bieszczadzkie dziejeGdy myślimy o bohaterach Powstania Styczniowego, przed oczami stają zwykle uzbrojeni dowódcy i leśne potyczki. Tymczasem historia pamięta także tych, którzy walczyli w ciszy dworów, ryzykując wszystko, by pomagać innym. Jedną z takich postaci była hrabina, której odwaga rozgrywała się z dala od frontu, ale miała równie wielkie znaczenie.
reklama

Hrabina Aleksandra Krasicka z domu Konarska, córka Ksawerego Konarskiego i dziedziczka Lutowisk, zapisała się w historii jako uczestniczka Powstania Styczniowego z 1863 roku. W swoim majątku ukrywała zbiegów, dając im schronienie w czasach, gdy za taką pomoc groziły poważne konsekwencje. Wśród osób, którym pomogła, znalazł się Antoni Jeziorański, jeden z czołowych dowódców powstania.

Jeziorański był postacią nietuzinkową. Już na początku powstania, w styczniu 1863 roku, jako pułkownik objął funkcję naczelnika wojennego powiatu rawskiego. W lasach w okolicach Jeruzala zebrał oddział liczący 400 ludzi, a jego działania szybko przyniosły efekty. Na początku lutego przeprowadził udany atak na Rawę Mazowiecką, zdobywając rosyjskie koszary, broń i biorąc jeńców. W kolejnych tygodniach walczył u boku generała Mariana Langiewicza, brał udział w bitwach pod Pieskową Skałą i Skałą, a następnie sam został mianowany generałem.

reklama

 

Jego droga nie była jednak prosta. Po konflikcie z Langiewiczem przekroczył granicę austriacką, by wkrótce wrócić do walki jako naczelnik wojenny województwa lubelskiego. Na czele oddziału liczącego 800 osób odniósł zwycięstwo pod Kobylanką, choć później poniósł porażkę pod Hutą Krzeszowską. Mimo zarzutów o niewłaściwą postawę oczyścił się z nich i dalej dowodził, wykazując się opanowaniem i talentem. Ostatecznie, wobec braku szans na dalszą walkę, złożył broń w 1864 roku i udał się do Galicji, gdzie się ukrywał, właśnie w domu bohaterskiej hrabiny. To właśnie w takich momentach szczególnego znaczenia nabierała pomoc ludzi takich jak hrabina Krasicka. Jej majątek w Lutowiskach stawał się bezpieczną przystanią dla tych, którzy uciekali przed represjami. W cieniu wielkiej historii, z dala od bitew, rozgrywały się dramaty i decyzje wymagające nie mniejszej odwagi niż te podejmowane na polu walki.

reklama

Powstanie Styczniowe było największym i najdłużej trwającym polskim zrywem narodowym przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Rozpoczęte w styczniu 1863 roku objęło ziemie zaboru rosyjskiego i miało charakter wojny partyzanckiej. W jego trakcie stoczono około 1200 bitew i potyczek, a przez oddziały przewinęło się około 200 tysięcy osób.

W tej ogromnej historii łatwo przeoczyć pojedyncze ludzkie losy. A jednak to właśnie one nadają jej prawdziwy wymiar. Hrabina z Lutowisk nie dowodziła oddziałami i nie prowadziła żołnierzy do ataku, ale jej odwaga, ukryta w murach dworu, była równie ważna jak zwycięstwa na polu bitwy.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo