Po godzinie 7:00 uczestnicy jubileuszowej akcji „500 kilometrów+” wyruszyli spod Bieszczadzkiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Ustrzykach Dolnych. Tym samym rozpoczęła się dziesiąta edycja przedsięwzięcia, które od lat łączy aktywność fizyczną z pomocą osobom potrzebującym wsparcia. W wydarzeniu inaugurującym tegoroczną akcję uczestniczyli również brygadier Emil Szmyd, komendant Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ustrzykach Dolnych oraz brygadier Marcin Szyjduk, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ustrzykach Dolnych.
Podczas startu, obecny był również Konrad Zabagło, dla którego skierowana była poprzednia edycja akcji „500 kilometrów+”.
Po oficjalnym rozpoczęciu uczestnicy skierowali się na trasę prowadzącą przez jedne z najbardziej charakterystycznych miejsc Bieszczad. Pierwszy etap wiódł przez Czarną Górną, Lutowiska oraz Ustrzyki Górne. Następnie grupa dotrze do Cisnej, a później będzie kontynuować podróż w kierunku Komańczy, skąd rozpocznie dalszą część wyprawy przez południową Polskę.
To nie wyścig. Najważniejszy jest cel
Organizatorzy od początku podkreślają, że wydarzenie nie ma charakteru sportowej rywalizacji. Nie chodzi o walkę z czasem czy osiąganie rekordowych wyników. Najważniejszy pozostaje cel charytatywny, który od lat stanowi fundament całej inicjatywy. Akcja „500 kilometrów+” należy do najbardziej rozpoznawalnych przedsięwzięć organizowanych przez środowiska służb mundurowych. W kolejnych edycjach udział biorą strażacy, policjanci oraz przedstawiciele innych formacji, którzy poza codzienną służbą angażują się również w działania pomocowe.
Tegoroczna odsłona ma szczególny wymiar, ponieważ jest jubileuszową, dziesiątą edycją wydarzenia. Przez lata inicjatywa zyskała uznanie zarówno w środowiskach służb mundurowych, jak i wśród osób wspierających działania charytatywne. Wiele wcześniejszych edycji pokazało, że wspólne zaangażowanie może nie tylko integrować uczestników, ale przede wszystkim realnie pomagać osobom znajdującym się w trudnej sytuacji zdrowotnej.
Przed nimi ponad 900 kilometrów
Skala tegorocznego przedsięwzięcia jest imponująca. Według organizatorów uczestnicy pokonają około 900 kilometrów. To jednak nie tylko sam dystans stanowi wyzwanie. Trasa prowadzi przez liczne tereny górskie i pagórkowate, a suma przewyższeń może sięgnąć nawet 10 tysięcy metrów. Oznacza to konieczność wielodniowego wysiłku wymagającego odpowiedniego przygotowania, wytrzymałości oraz konsekwencji. Po opuszczeniu Bieszczad uczestnicy odwiedzą między innymi Nowy Sącz, Bukowinę Tatrzańską, Zakopane, Szczyrk, Wisłę, Nysę, Kłodzko, Nową Rudę oraz Wałbrzych. Zakończenie całej akcji zaplanowano na terenie Zamku Książ.
Choć przed uczestnikami wiele kilometrów i trudnych odcinków trasy, zgodnie podkreślają oni, że najważniejszy pozostaje cel, dla którego podjęli to wyzwanie.
Pomaganie to ich codzienność
Wśród uczestników jubileuszowej edycji znajdują się strażacy, policjanci oraz przedstawiciele innych służb. Dla wielu z nich niesienie pomocy jest codziennym obowiązkiem wynikającym z wykonywanego zawodu. Tym razem wsparcie przybrało jednak inną formę. Zamiast interwencji ratowniczych czy działań służbowych uczestnicy zdecydowali się na wielodniowe wyzwanie, które ma zwrócić uwagę na potrzeby dziewczynki oraz pomóc w pozyskaniu środków na jej leczenie i rehabilitację. Organizatorzy podkreślają, że każdy pokonany kilometr ma przypominać o celu całego przedsięwzięcia i zachęcać kolejne osoby do wsparcia Michalinki.
Historia Michalinki
Tegoroczna akcja poświęcona jest Michalince, która przyszła na świat w listopadzie 2024 roku jako zdrowa dziewczynka. Wkrótce jednak rodzice zauważyli niepokojące objawy. W trzecim tygodniu życia pojawił się oczopląs. Dziewczynka nie podążała wzrokiem za zabawkami i nie nawiązywała kontaktu wzrokowego. Rozpoczęły się kolejne konsultacje medyczne, badania i pobyty w szpitalach. Przez siedem miesięcy rodzina szukała odpowiedzi na pytanie, co jest przyczyną problemów zdrowotnych dziecka. Ostatecznie postawiono diagnozę – wrodzona ślepota Lebera typu 1 (LCA1), rzadka choroba genetyczna prowadząca do całkowitej i nieodwracalnej utraty wzroku już we wczesnym dzieciństwie.
Jak podkreślają bliscy dziewczynki, obecnie nie istnieje skuteczna metoda leczenia tej choroby. Nie oznacza to jednak rezygnacji z walki o jak najlepszy rozwój dziecka. Deficyt wzroku wpływa na wiele obszarów funkcjonowania, w tym rozwój poznawczy, społeczno-emocjonalny, orientację przestrzenną, sprawność ruchową oraz komunikację językową. Dlatego Michalinka wymaga regularnej rehabilitacji wzroku, rehabilitacji ruchowej, terapii integracji sensorycznej oraz wsparcia logopedycznego. Rodzina podkreśla, że wszystkie te działania mają pomóc dziewczynce osiągnąć jak największą samodzielność w przyszłości.
Nadzieję dają również prowadzone na świecie badania kliniczne nad terapiami genowymi, które w przyszłości mogą stworzyć możliwość poprawy wzroku u osób cierpiących na podobne schorzenia. Do tego czasu niezwykle ważne pozostaje zachowanie jak największej liczby funkcji siatkówki. Rozważane są także nowoczesne metody wspomagające, w tym innowacyjna stymulacja elektryczna dostępna poza granicami kraju. Terapia ta ma pobudzać do działania częściowo uszkodzone, ale nadal zachowane fotoreceptory.
Dziewczynka, która daje siłę do działania
Bliscy opisują Michalinkę jako pogodną, otwartą i ciekawą świata dziewczynkę. Pomimo choroby każdego dnia poznaje otaczającą ją rzeczywistość i rozwija się dzięki wsparciu rodziny oraz specjalistów. To właśnie jej codzienna determinacja i radość życia stały się inspiracją dla organizatorów oraz uczestników tegorocznej akcji.
Dlatego jubileuszowa edycja „500 kilometrów+” jest czymś więcej niż tylko sportowym wyzwaniem. To przede wszystkim inicjatywa mająca pomóc konkretnej osobie i zwrócić uwagę na problemy rodzin zmagających się z rzadkimi chorobami genetycznymi.
Dziesięć lat pomagania
Dziesiąta edycja akcji jest jednocześnie potwierdzeniem, że idea wydarzenia nie traci na znaczeniu. Przez lata „500 kilometrów+” pokazało, że służba drugiemu człowiekowi nie kończy się wraz ze zdjęciem munduru. Strażacy, policjanci oraz przedstawiciele innych służb wielokrotnie angażowali się w podobne przedsięwzięcia, wspierając osoby wymagające leczenia, rehabilitacji oraz specjalistycznej opieki. Tegoroczna edycja została objęta patronatem Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej oraz wielu instytucji związanych ze służbami mundurowymi.
Dziś uczestnicy wyruszyli z Ustrzyk Dolnych. Przed nimi ponad 900 kilometrów, wiele dni wysiłku i tysiące metrów przewyższeń. Najważniejszy pozostaje jednak cel tej drogi – wsparcie Michalinki i pomoc w zapewnieniu jej jak najlepszych warunków do dalszego leczenia, rehabilitacji oraz rozwoju.
Komentarze (0)