Muzyczny finał nad Jeziorem Solińskim
Jeszcze w miniony weekend amfiteatr w Polańczyku tętnił życiem, stając się muzycznym sercem regionu.
W sobotę, 6 czerwca 2026 roku, odbył się tam wielki finał wydarzenia pod hasłem „Fundusze Europejskie wokół Jeziora Solińskiego - to działa”. Gwiazdą wieczoru był legendarny zespół Lombard, który przyciągnął rzesze mieszkańców, turystów oraz kuracjuszy przebywających w uzdrowisku. Zanim jednak rockowe brzmienia zdominowały scenę, publiczność rozgrzewał występ Natalii Paszkowskiej wraz z zespołem Z Werwą Band.
Wydarzenie muzyczne i jubileusz
Zespół Lombard, świętujący w 2026 roku jubileuszową trasę 45-lecia, zaprezentował program łączący nowsze kompozycje z największymi hitami, które od dekad kształtują polską scenę muzyczną.
Wydarzenie miało wymiar nie tylko rozrywkowy, ale i promocyjny. Cały projekt został zorganizowany w celu ukazania efektów wykorzystania Funduszy Europejskich dla Podkarpacia wokół Jeziora Solińskiego.
Impreza miała swój początek już w południe. Przybyli goście mogli podziwiać liczne prezentacje, działania edukacyjne oraz specjalne strefy integracyjne. Organizatorzy przygotowali panele dotyczące rozwoju turystyki oraz konkretnych inwestycji zrealizowanych dzięki wsparciu unijnemu, co miało na celu podkreślenie jak bardzo zmieniły się Bieszczady w ostatnich latach.
Początek sezonu
Koncert stał się również symbolicznym otwarciem letniego sezonu turystycznego w Bieszczadach.
Zwiększony ruch turystyczny był widoczny nie tylko w amfiteatrze, ale na wszystkich ulicach i promenadach Polańczyka. Kawiarnie, restauracje i punkty gastronomiczne były pełne gości.
Powrót do natury i uzdrowiskowej ciszy
Zaledwie kilka dni po zakończeniu muzycznych emocji, Polańczyk powoli wraca do swojej codzienności. Gwar koncertowej sceny ustąpił miejsca dźwiękom natury, które od lat są największym atutem tego miejsca. Na deptakach znów dominują spacerowicze i kuracjusze, a tafla Jeziora Solińskiego ponownie stała się oazą spokoju dla żeglarzy i wędkarzy.
W marinach słychać jedynie delikatny szum wody i uderzenia fal o burty żaglówek przygotowujących się do kolejnych kursów. Sprzyja to osobom szukającym odpoczynku od wielkomiejskiego pośpiechu.
Polańczyk jest nie tylko miejscem wielkich wydarzeń muzycznych ale też spokojną bazą do odpoczynku blisko natury, zdj. Aleksandra Szeligowska
To właśnie ten niezwykły kontrast stanowi o wyjątkowości Polańczyka - miejscowości, która z jednej strony potrafi gościć wielkie wydarzenia plenerowe, a z drugiej pozostaje spokojnym uzdrowiskiem oferującym leczniczy mikroklimat i bliskość Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
Mimo że sezon letni dopiero się rozkręca, Polańczyk udowadnia, że potrafi szybko odzyskać swój charakterystyczny spokój nawet po największych wydarzeniach. Weekendowe emocje związane z koncertem Lombardu pokazały potencjał regionu jako centrum kultury i rozrywki, a dzisiejszy spokój na uliczkach przypomina dlaczego turyści tak chętnie tu wracają.
Komentarze (0)