Dyskusja o tworzeniu kolejnych rezerwatów przyrody na terenie gminy Lutowiska dotyczy nie tylko ochrony cennych obszarów, lecz także kompetencji samorządu, udziału mieszkańców w podejmowaniu decyzji i przyszłości miejscowości położonych w Bieszczadach. Władze gminy podkreślają, że nie kwestionują potrzeby ochrony środowiska. Sprzeciwiają się jednak rozwiązaniom, które – ich zdaniem – mogą prowadzić do dalszego ograniczania możliwości rozwoju, jeśli będą wprowadzane bez rzeczywistego udziału lokalnej społeczności.
Lutowiska pytają o granice kolejnych ograniczeń
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Lutowiska jednym z poruszanych tematów były propozycje tworzenia nowych rezerwatów i innych form ochrony przyrody. Radni dyskutowali o zasadności kolejnych obszarów chronionych, możliwych konsekwencjach dla mieszkańców oraz wpływie nowych regulacji na prowadzenie działalności gospodarczej, rozwój turystyki i funkcjonowanie samorządu. Gmina od wielu lat znajduje się pod szczególnym reżimem ochrony przyrody. Władze samorządowe zwracają uwagę, że kolejne ograniczenia mogą dodatkowo utrudniać realizację inwestycji i planowanie rozwoju miejscowości. Pytanie nie dotyczy więc wyłącznie tego, czy warto chronić następne obszary, ale również tego, jak daleko mogą sięgać związane z tym ograniczenia i kto powinien mieć decydujący głos w tej sprawie.
Stanowisko w tej kwestii Rada Gminy Lutowiska przyjęła już w kwietniu 2025 roku. W podjętej wówczas uchwale wyraziła stanowczy sprzeciw wobec tworzenia kolejnych form ochrony przyrody. Wskazano na ich potencjalny wpływ na codzienne życie mieszkańców, funkcjonowanie gminy, gospodarkę leśną i turystykę.
Podczas ostatniej sesji powrócił również postulat, by głos samorządu i lokalnej społeczności był uwzględniany na etapie przygotowywania propozycji nowych rezerwatów, a nie dopiero wtedy, gdy kierunek działań zostanie już wyznaczony.
„Nie jesteśmy przeciwni ochronie przyrody, tylko chcemy o tym decydować”
Wójt gminy Lutowiska Janusz Krupa podkreśla, że mieszkańcy oczekują przede wszystkim możliwości współdecydowania o przyszłości swojego otoczenia. W jego ocenie tworzenie kolejnych obszarów chronionych powinno wynikać z rzetelnej analizy i uzgodnień z lokalną społecznością, a nie z presji na szybkie przeprowadzenie zmian.
Zależy nam bardzo jako mieszkańcom, żeby zapobiegać, a nie zwalczać
– powiedział wójt podczas sesji.
Odnosząc się do sytuacji związanej z gospodarką leśną, Janusz Krupa przypomniał o ograniczeniach, które – jak zaznaczył – obowiązują na lasach państwowych. Podkreślił, że mają one istotne znaczenie dla gminy i jej mieszkańców, ponieważ lasy stanowią jedno z podstawowych źródeł dochodu w tym regionie. Wójt nawiązał również do wcześniejszej wizyty minister klimatu i środowiska Pauliny Henning-Kloski. Jak relacjonował, podczas spotkania w sali, w której odbywała się sesja, minister zadeklarowała podpisanie planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Stuposiany. Janusz Krupa mówił także o rozmowach prowadzonych z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska i Lasami Państwowymi. Według jego relacji ich efektem było wskazanie 240 hektarów na terenie nadleśnictwa, które miałyby zostać objęte analizą pozwalającą ocenić, czy istnieją podstawy do utworzenia tam rezerwatów przyrody.
Jak zaznaczył wójt, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, która była stroną wnioskującą w tej sprawie, miała uznać wskazany obszar za niewystarczający i opowiedzieć się za objęciem ochroną większego terenu. Włodarz gminy przekazał również, że z posiadanych przez niego informacji wynika, iż planowane rezerwaty mogą mieć znaczne rozmiary zarówno w Nadleśnictwie Stuposiany, jak i w Birczy.
Wójt ostrzegł, że skutki utworzenia takich obszarów mogą być nieodwracalne. Są to jego obawy związane z potencjalną skalą nowych form ochrony i ich wpływem na funkcjonowanie gminy.
94 procent powierzchni to lasy i zakrzaczenia
Jednym z najważniejszych argumentów przywoływanych przez władze Lutowisk jest sposób zagospodarowania przestrzeni na terenie gminy. Według danych przedstawionych podczas dyskusji 82 procent jej powierzchni stanowią lasy, a kolejne 12 procent – zakrzaczenia. Oznacza to, że tereny otwarte, na których koncentruje się życie mieszkańców i możliwa jest realizacja wielu inwestycji, zajmują zaledwie 6 procent powierzchni. Wójt zwrócił uwagę, że tak niewielki udział terenów otwartych ma znaczenie dla planowania rozwoju gminy. Dodatkowe ograniczenia przestrzenne mogą bowiem wpływać na możliwości budowy infrastruktury, rozwijania turystyki i prowadzenia działalności gospodarczej.
W przedstawionym stanowisku podkreślono, że trudności pojawiają się już przy planowaniu stosunkowo niewielkich inwestycji. Budowa krótkiego odcinka drogi czy parkingu ma napotykać poważne bariery związane z restrykcjami środowiskowymi. Władze gminy obawiają się, że kolejne formy ochrony przyrody mogą jeszcze bardziej skomplikować realizację takich przedsięwzięć. W ocenie samorządu problem ten należy rozpatrywać w szerszym kontekście przyszłości Bieszczadów. Ograniczenia w rozwoju infrastruktury i lokalnej gospodarki mogą utrudniać tworzenie warunków do życia i pracy, a w konsekwencji pogłębiać problemy demograficzne regionu.
Bieszczadzki Park Narodowy, Natura 2000 i istniejące rezerwaty
Janusz Krupa, uzasadniając stanowisko gminy, przywołał również powierzchnię terenów już objętych ochroną. Jak podał, na terenie gminy znajduje się niecałe 3 tysiące hektarów Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a jego otulina obejmuje 21 tysięcy hektarów. Obszary Natura 2000 zajmują natomiast 45 tysięcy hektarów. Wójt wskazał ponadto na obecność parków krajobrazowych i rezerwatów przyrody. Wśród istniejących form ochrony wymienił rezerwat Krywe, położony na terenie gminy Lutowiska. Jak zaznaczył, jego powierzchnia przekracza 512 hektarów, co – według wójta – czyni go jednym z największych rezerwatów w Polsce.
Przywołane dane stanowią podstawę argumentacji władz samorządowych, które uważają, że przed wprowadzeniem kolejnych ograniczeń należy uwzględnić skalę ochrony już funkcjonującej na tym terenie oraz jej konsekwencje dla lokalnej społeczności.
Stanowisko rady gminy powinno być wyznacznikiem dla wszystkich, że dość tych obszarów
– stwierdził Janusz Krupa.
Wójt podkreślił przy tym, że sprzeciw wobec automatycznego rozszerzania obszarów chronionych nie oznacza odrzucenia samej idei ochrony przyrody. Zaznaczył, że jeżeli zostaną przygotowane odpowiednie analizy, a ich wyniki przekonają radnych o zasadności utworzenia nowego rezerwatu, propozycja może zostać rozważona. Jego zdaniem nie powinno się jednak podejmować takich decyzji pod presją ani traktować ich jako działań, które muszą zostać przeprowadzone natychmiast.
Mieszkańcy chcą mieć wpływ na decyzje dotyczące ich gminy
Istotną częścią dyskusji jest kwestia udziału mieszkańców i samorządów w procedurach prowadzących do tworzenia nowych rezerwatów. Władze Lutowisk sprzeciwiają się sytuacji, w której inicjatywy wychodzą od organizacji zewnętrznych, a głos lokalnej społeczności i jej demokratycznie wybranych przedstawicieli nie ma wystarczającego znaczenia. Samorząd domaga się jawnych i rzeczywistych konsultacji społecznych, prowadzonych przed podjęciem decyzji o ustanowieniu kolejnych form ochrony przyrody. Podkreśla również potrzebę wprowadzenia jasnych, przejrzystych zasad udziału organizacji pozarządowych w tym procesie.
Podczas sesji wskazano, że dyskusja nie powinna ograniczać się wyłącznie do pojedynczych propozycji nowych rezerwatów. Ważnym zagadnieniem pozostaje również zmiana przepisów ustawy o ochronie przyrody w taki sposób, aby mieszkańcy i samorząd mieli realny wpływ na decyzje dotyczące obszaru, na którym żyją i za który odpowiadają.
W ocenie władz gminy udział lokalnej społeczności nie powinien sprowadzać się do zapoznania jej z gotowymi planami. Mieszkańcy powinni mieć możliwość przedstawienia swoich argumentów i potrzeb, a samorząd – uczestniczenia w procesie decyzyjnym na zasadach, które zapewniają rzeczywisty wpływ na jego przebieg.
„Chcemy godnego, normalnego życia”
W swoim wystąpieniu Janusz Krupa odniósł się także do codziennych problemów mieszkańców. Zwrócił uwagę na sytuację rodzin, w których część osób wyjeżdża do pracy za granicę, między innymi do Niemiec, a pozostający na miejscu członkowie rodzin muszą samodzielnie zajmować się domem i codziennymi obowiązkami. Wójt podkreślił, że mieszkańcy nie oczekują nadzwyczajnych warunków ani luksusu. Chcą mieć możliwość normalnego życia, pracy i rozwoju w miejscu, z którym są związani.
My nie oczekujemy wiele, nie chcemy drogich samochodów i kamienic, ale chcemy godnego, normalnego życia
– powiedział.
W tym kontekście wójt nawiązał również do obecności dzikich zwierząt w sąsiedztwie zabudowań. Jak stwierdził, niedźwiedzie zaglądają mieszkańcom przez okna. W jego ocenie pokazuje to, że życie na terenie gminy wiąże się ze specyficznymi uwarunkowaniami, które powinny być brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji dotyczących dalszego zwiększania zakresu ochrony przyrody.
Władze gminy wskazują, że zachowanie walorów środowiskowych i zapewnienie mieszkańcom odpowiednich warunków życia nie muszą się wzajemnie wykluczać. Kluczowe jest jednak znalezienie rozwiązań, które uwzględnią zarówno potrzebę ochrony przyrody, jak i konsekwencje podejmowanych decyzji dla lokalnej społeczności.
„Nie ma naszej zgody na nawet hektar żadnego rezerwatu bez naszej zgody”
Stanowisko przedstawione przez wójta sprowadza się do postulatu, by decyzje o tworzeniu kolejnych rezerwatów nie zapadały bez akceptacji lokalnego samorządu. Janusz Krupa zaznaczył, że ewentualna zgoda na nowe obszary chronione może pojawić się wtedy, gdy zostaną przedstawione odpowiednie argumenty, a radni wspólnie uznają propozycję za zasadną.
Nie ma naszej zgody na nawet hektar żadnego rezerwatu bez naszej zgody. Jeżeli uznamy kiedyś tu wspólnie z radą, to i owszem, ale dopóki nie, to na to się nie zgadzamy
– zadeklarował wójt.
W przekazanym stanowisku gminy podkreślono, że sprawa ma wymiar wykraczający poza bieżący spór o konkretne obszary. Dotyczy bowiem prawa mieszkańców do współdecydowania o kierunkach rozwoju miejsca, w którym żyją oraz uwzględniania ich potrzeb w polityce ochrony przyrody. Władze Lutowisk deklarują, że chcą chronić przyrodę, ale nie zgadzają się na rozwiązania, które – w ich ocenie – mogłyby odbywać się kosztem mieszkańców i przyszłości gminy. Podkreślają też, że w sprawie rozwoju lokalnych samorządów potrzebna jest współpraca ponad podziałami politycznymi.
Hasło „Nic o nas bez nas” stało się wyrazem tego stanowiska. Dla władz Lutowisk kluczowe jest, by kolejne decyzje dotyczące ochrony przyrody były poprzedzone rzetelną analizą, konsultacjami i rzeczywistym udziałem społeczności, której będą bezpośrednio dotyczyć.
Spór o nowe rezerwaty w gminie Lutowiska pokazuje, że rozmowa o ochronie przyrody obejmuje nie tylko kwestie środowiskowe, lecz także pytania o odpowiedzialność za rozwój lokalnych społeczności. Władze gminy chcą, aby odpowiedzi na te pytania nie zapadały bez udziału mieszkańców.
Komentarze (0)