Republika Komańczańska, nazywana także Republiką Wisłocką lub Wschodnio-Łemkowską, powstała 4 listopada 1918 roku ze stolicą w Komańczy i przetrwała do 27 stycznia 1919 roku. Jak podaje Wikipedia na jej czele stanął miejscowy kupiec Andrij Kyr. Jej narodziny były bezpośrednio związane z wydarzeniami we Lwowie, gdzie po przejęciu miasta przez ukraińskich Strzelców Siczowych ogłoszono powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Część Łemków z terenów wschodniej Łemkowszczyzny opowiedziała się po stronie ukraińskiej i postanowiła przyłączyć do nowego państwa.
Inicjatywa wyszła od duchownych greckokatolickich z Wisłoka Wielkiego i Wisłoka Niżnego. To oni zwołali wiece, podczas których odczytano odezwę Ukraińskiej Rady Narodowej i powołano Radę Wisłocką. W krótkim czasie objęła ona ponad trzydzieści wsi powiatu sanockiego, a podobne zebrania odbyły się także w Baligrodzie, Lutowiskach i Ustrzykach Dolnych. Rozpoczęto organizowanie administracji, planowano powołanie policji, wprowadzenie podatków i stworzenie własnych oddziałów zbrojnych.
Szybko okazało się jednak, że ambicje znacznie przewyższają możliwości. Do walki zmobilizowano od ośmiuset do tysiąca ludzi, lecz mniej niż połowa miała broń palną, brakowało amunicji, oficerów i wojskowej dyscypliny. W Komańczy zbudowano nawet prowizoryczny pociąg pancerny z wagonów obmurowanych cegłą, ale nie odegrał on żadnej roli w działaniach zbrojnych. Najbardziej bitny okazał się oddział ochotników z Prełuków. Pod koniec listopada 1918 roku rozpoczęły się starcia z polskimi formacjami z Zagórza. Walki koncentrowały się w rejonie Wysoczan, Mokrego i Szczawnego, a ważną rolę odgrywała linia kolejowa. Po stronie polskiej działał między innymi obywatelski batalion Strzelców Sanockich, pociągi pancerne „Gromobój” i „Kozak” oraz oddziały złożone z kolejarzy, robotników i młodzieży szkolnej.
Decydujący moment nastąpił w styczniu 1919 roku, gdy ruszyła polska ofensywa na Komańczę i Baligród. Operacja miała charakter policyjno-represyjny i początkowo przebiegała niemal bez oporu. Wisłok Wielki zajęto bez walki, a jedyną większą potyczkę stoczono w Komańczy. Rozproszeni obrońcy próbowali jeszcze zebrać się na grzbiecie Sokolisk, lecz po przybyciu polskich posiłków oddział rozpadł się. Płonące zabudowania zmusiły ochotników do ratowania własnego dobytku. W kolejnych dniach zajęto Łupków i Prełuki, a po serii aresztowań Republika Komańczańska przestała istnieć.
Upadek republiki miał kilka przyczyn. Jej twórcy chcieli przyłączyć się do Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, która znajdowała się w konflikcie z odradzającym się państwem polskim, a teren przez nią kontrolowany obejmował ważną linię kolejową o strategicznym znaczeniu. Brak uzbrojenia, kadr i realnego wsparcia przesądził o krótkim istnieniu tego państwowego eksperymentu.
Historia Republiki Komańczańskiej jest dziś jednym z najbardziej niezwykłych epizodów czasu, gdy na gruzach dawnych monarchii rodziły się nowe porządki. Trwała zaledwie kilkadziesiąt dni, lecz stała się świadectwem aspiracji i nadziei ludzi żyjących na pograniczu kultur i państw.
Komentarze (0)