Na początku maja Wojciech Sobierajski poinformował w mediach społecznościowych, że wraz ze swoim ojcem Piotrem złowił w Jeziorze Solińskim szczupaka o długości 133 centymetrów. Informacja szybko wzbudziła ogromne zainteresowanie, ponieważ taki wynik oznaczałby pobicie oficjalnego rekordu Polski. Dotychczas za rekordowego uznawany był szczupak złowiony w 1970 roku przez Mariana Polawczyka. Ryba mierzyła 130 centymetrów i ważyła 20,8 kilograma. Doniesienia o większym okazie złowionym w Solinie natychmiast zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych oraz portalach związanych z wędkarstwem. Zdjęcie ogromnego szczupaka szybko obiegło internet, a sam połów stał się jednym z najgłośniejszych tematów w polskim środowisku wędkarskim ostatnich tygodni.
Wątpliwości pojawiły się bardzo szybko
Niedługo po publikacji zdjęć zaczęły pojawiać się pytania dotyczące autentyczności połowu. Część internautów oraz wędkarzy zwracała uwagę, że ryba widoczna na fotografii wygląda identycznie jak szczupak wcześniej sfotografowany w innym miejscu, w Jeziorze Żarnowieckim. W mediach społecznościowych rozpoczęły się porównania zdjęć. Internauci analizowali wybarwienie ryby, charakterystyczne układy plam oraz szczegóły fotografii. Coraz częściej pojawiały się sugestie, że szczupak prezentowany jako złowiony w Solinie może być tą samą rybą, która wcześniej była fotografowana na Pomorzu.
Sprawa zaczęła budzić coraz większe emocje, szczególnie że potencjalny rekord Polski wymaga bardzo dokładnej i rzetelnej dokumentacji.
Fot. Facebook/Wojciech Sobierajski
Do sprawy odniósł się również redaktor naczelny „Wiadomości Wędkarskich” Jacek Kolendowicz. Podkreślał on, że rekord Polski nie został oficjalnie uznany, ponieważ do komisji rekordowych połowów nie przekazano pełnych materiałów umożliwiających weryfikację zgłoszenia. Jak tłumaczono, przesłane materiały nie pozwalały jednoznacznie potwierdzić autentyczności połowu oraz wszystkich deklarowanych informacji dotyczących ryby. To właśnie brak pełnej dokumentacji stał się jedną z głównych przyczyn narastających wątpliwości wokół całej sprawy.
Zdjęcie zniknęło z mediów społecznościowych
W kolejnych dniach internauci zauważyli, że fotografia prezentująca szczupaka została usunięta z mediów społecznościowych Wojciecha Sobierajskiego. Sam zainteresowany przez pewien czas nie odnosił się publicznie do zarzutów ani do pojawiających się spekulacji. Dyskusja w internecie jednak nie ustawała. Sprawa zaczęła żyć własnym życiem, a zdjęcie szczupaka stało się przedmiotem licznych komentarzy, analiz i internetowych przeróbek.
W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się memy oraz fotografie publikowane przez internautów z „doklejonymi” rybami. Temat bardzo szybko wyszedł poza środowisko stricte wędkarskie i stał się jednym z szerzej komentowanych internetowych wydarzeń ostatnich dni.
Wojciech Sobierajski opublikował przeprosiny
W środę Wojciech Sobierajski opublikował w mediach społecznościowych krótkie oświadczenie, w którym odniósł się do całej sytuacji.
Ja, Wojciech Sobierajski, przyznaję się do podania nieprawdziwych informacji w sprawie rekordowego szczupaka. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem
– napisał.
Tym samym po raz pierwszy oficjalnie potwierdził, że informacje dotyczące rzekomo rekordowej ryby były nieprawdziwe. Oświadczenie zakończyło trwające od kilkunastu dni spekulacje i dyskusje dotyczące autentyczności połowu.
W swoim wpisie poinformował również o działaniach, które – jak zaznaczył – mają być formą zadośćuczynienia za całą sytuację.
Zobowiązuję się do przeprowadzenia w przyszłym tygodniu akcji sprzątania brzegów jeziora Żarnowieckiego. Tylko zwycięstwo
– napisał.
Komentarze (0)