Bieszczadzki Park Narodowy poinformował o sytuacji, do której doszło w sobotę, 16 maja. Pracownicy Parku otrzymali telefon dotyczący młodego puszczyka znalezionego na ziemi w lesie. Jak przekazano, zgłoszenie dotyczyło ptaka, który po opuszczeniu gniazda nie znajdował się na drzewie, lecz pozostawał na ziemi. Pracownicy Parku udali się na miejsce, aby sprawdzić stan zwierzęcia i ocenić, czy możliwe będzie oddanie go pod opiekę rodziców.
Jak poinformował Bieszczadzki Park Narodowy, podczas interwencji okazało się, że młody puszczyk ma złamaną łapkę. W tej sytuacji konieczna była dalsza pomoc specjalistyczna.
Pomoc organizacji zajmującej się ochroną zwierząt
Po stwierdzeniu urazu pracownicy Parku skontaktowali się z Bieszczadzką Organizacją Ochrony Zwierząt. Organizacja szybko podjęła działania i już następnego dnia rano ptak został przewieziony do lecznicy weterynaryjnej w Gorlicach. Tam zabezpieczono złamaną łapkę. Następnie młody puszczyk miał trafić do Ośrodka Rehabilitacji Ptaków „Puchacz” w Brzyskach, gdzie przebywają także inne młode sowy wymagające opieki i leczenia.
Bieszczadzki Park Narodowy przekazał, że w ośrodku puszczyk dołączy do kilku innych podlotów tego gatunku, które również przechodzą rehabilitację. Pracownicy Parku wyrazili nadzieję, że po zakończeniu leczenia i odzyskaniu pełnej sprawności ptak będzie mógł wrócić na wolność.
Czym właściwie jest podlot?
Przy okazji tej sytuacji Bieszczadzki Park Narodowy przypomniał bardzo ważną kwestię dotyczącą młodych ptaków spotykanych poza gniazdem. Jak wyjaśniają przyrodnicy, wiele osób błędnie zakłada, że młody ptak siedzący na ziemi został porzucony lub wymaga natychmiastowej pomocy człowieka. Tymczasem bardzo często jest to tzw. podlot.
Podlot to młody ptak, który opuścił już gniazdo, ale nie posiada jeszcze pełnej umiejętności latania. W tym okresie ptaki uczą się funkcjonowania poza gniazdem, ćwiczą skrzydła i stopniowo zdobywają samodzielność. Jednocześnie nadal pozostają pod opieką rodziców, którzy regularnie je dokarmiają i pilnują z ukrycia.
Nie każda interwencja jest potrzebna
Bieszczadzki Park Narodowy podkreśla, że zdrowych podlotów nie powinno się zabierać z naturalnego środowiska. W komunikacie pojawiło się bardzo wyraźne porównanie.
Zdrowych podlotów nie wolno zabierać z przyrody, to tak jakby uprowadzić dziecko rodzicom!
– napisano.
To apel szczególnie ważny w okresie wiosennym i wczesnoletnim, kiedy młode ptaki coraz częściej opuszczają gniazda. Właśnie wtedy wiele osób, kierując się dobrymi intencjami, zabiera młode ptaki do domu lub przekazuje je do różnych instytucji, mimo że nie wymagają one pomocy. Przyrodnicy zwracają uwagę, że obecność człowieka w takich sytuacjach powinna ograniczać się przede wszystkim do oceny bezpieczeństwa zwierzęcia.
PRZECZYTAJ TAKŻE: To miejsce w Bieszczadach doceniono w świecie. Tak jest tam aktualnie
Jeżeli młody ptak jest zdrowy, ale znajduje się w miejscu narażonym na niebezpieczeństwo, można delikatnie przenieść go na pobliskie drzewo lub wyższy krzew. Dzięki temu nie będzie siedział bezpośrednio na ziemi, gdzie może stać się łatwym celem dla kotów lub innych drapieżników.
Młode sowy potrafią wracać na drzewa
W swoim komunikacie Bieszczadzki Park Narodowy zwrócił również uwagę na zachowanie młodych sów, które dla wielu osób może być zaskakujące. Jak podkreślono, zdrowy podlot sowy, który znajdzie się na ziemi, potrafi samodzielnie wrócić na drzewo. Wspinając się, energicznie macha skrzydłami oraz wykorzystuje szpony i dziób do chwytania pnia.
To naturalny etap rozwoju młodych sów, który nie powinien być automatycznie traktowany jako sytuacja wymagająca interwencji człowieka.
Komentarze (0)