W ostatnich dniach w Wołkowyi można było zobaczyć osoby spacerujące po odsłoniętych fragmentach dna Jeziora Solińskiego. Cofająca się woda wyraźnie zmieniła wygląd brzegu i stała się przedmiotem zainteresowania turystów. W komentarzach pojawiają się stwierdzenia, że „Solina wysycha” lub że jezioro może wkrótce całkowicie zniknąć. Rzeczywista sytuacja jest bardziej złożona. Od końca lipca w Bieszczadach utrzymuje się susza hydrologiczna, a zbiornik realizuje jednocześnie ważne zadania związane z utrzymaniem przepływu w Sanie i zapewnieniem wody dla ujęć znajdujących się w kilku miastach regionu.
Odsłonięte dno Jeziora Solińskiego przyciąga turystów
W Wołkowyi obniżenie poziomu wody w Jeziorze Solińskim jest obecnie szczególnie dobrze widoczne. Na znacznych fragmentach brzegu woda się cofnęła, odsłaniając dno, które w innych okresach pozostaje pod powierzchnią jeziora. Zmiana krajobrazu zwróciła uwagę osób odwiedzających tę część Bieszczadów. Podczas ostatniego czasu można było spotkać turystów fotografujących odsłonięte fragmenty akwenu. Niektórzy zdecydowali się również na spacer po pozbawionym wody dnie. Zdjęcia i obserwacje szybko trafiły do mediów społecznościowych, gdzie pojawiły się komentarze dotyczące stanu jeziora.
Wśród publikowanych opinii można znaleźć stwierdzenia, że „jeszcze chwila i Jezioro Solińskie całkowicie zniknie” albo że „Solina wysycha”. Takie określenia nie oddają jednak w pełni obecnej sytuacji. Obniżenie poziomu wody jest rzeczywistym zjawiskiem, ale dotyczy przede wszystkim niektórych fragmentów i odnóg zbiornika. Na znacznej części Jeziora Solińskiego woda nadal się znajduje.
Warto przy tym pamiętać, że odsłonięte dno nie jest nowym elementem krajobrazu Wołkowyi. W tej części jeziora co roku przychodzi okres, w którym woda odsuwa się od brzegu. W tym roku zjawisko jest jednak szczególnie widoczne.
Susza hydrologiczna utrzymuje się od końca lipca
Obecny stan Jeziora Solińskiego trzeba rozpatrywać w szerszym kontekście sytuacji hydrologicznej w Bieszczadach. Jak podaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, od 30 lipca na wszystkich rzekach w regionie utrzymuje się susza hydrologiczna. Jedną z głównych przyczyn jest brak regularnych, większych opadów deszczu. Przedłużający się okres niedostatecznych opadów przekłada się na ilość wody w rzekach i zbiornikach. Niedobór jest widoczny również w krajobrazie, między innymi w miejscach, w których poziom Jeziora Solińskiego jest obecnie znacznie niższy niż zwykle.
Susza hydrologiczna oznacza niedobór wody w systemie rzecznym. W przypadku Bieszczadów jej skutki nie ograniczają się więc do wyglądu brzegów jeziora. Znaczenie ma również ilość wody, która dopływa do zbiornika, a także konieczność gospodarowania zgromadzonymi zasobami w sposób uwzględniający jego podstawowe funkcje.
Do zapory dopływa około jednego metra sześciennego wody na sekundę
Na poziom Jeziora Solińskiego wpływają nie tylko warunki pogodowe, lecz także gospodarka wodna prowadzona w zbiorniku. W rozmowie z Polskim Radiem Rzeszów Piotr Walko, dyrektor Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce, wyjaśnił, że jednym z podstawowych zadań zbiornika jest obecnie alimentacja Sanu, czyli zapewnianie dopływu wody do tej rzeki. Skala obecnego niedoboru jest widoczna w danych dotyczących przepływów. Jak przekazał Piotr Walko, do zapory dopływa około 1 metra sześciennego wody na sekundę, podczas gdy odpływ utrzymywany jest na poziomie około 7,5 metra sześciennego na sekundę.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Poziom wody w Bieszczadach spada. Dane z poprzednich lat pokazują jednak coś jeszcze
Oznacza to, że ilość wody odprowadzanej ze zbiornika jest znacznie większa niż ilość, która do niego napływa. Taka różnica pokazuje, z jak trudną sytuacją hydrologiczną mamy obecnie do czynienia. Nie jest to jednak działanie przypadkowe. Utrzymywanie określonego odpływu wynika z potrzeb związanych z funkcjonowaniem Sanu oraz zaopatrzeniem w wodę.
Woda ze zbiornika jest potrzebna także poza Bieszczadami
Utrzymywanie odpływu na poziomie około 7,5 metra sześciennego na sekundę jest konieczne, aby podtrzymać życie biologiczne w korycie Sanu. To jedno z istotnych zadań, które zbiornik musi realizować również w okresie niedoboru wody. Jak wyjaśnił dyrektor Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce, woda z Jeziora Solińskiego jest ponadto potrzebna do zapewnienia dostaw dla ujęć znajdujących się między innymi w Sanoku, Dynowie, Przemyślu, Jarosławiu i Nisku.
Oznacza to, że gospodarowanie zasobami Jeziora Solińskiego nie sprowadza się wyłącznie do utrzymywania wysokiego poziomu wody w miejscach odwiedzanych przez turystów. Zbiornik pełni również ważną funkcję w systemie wodnym, a decyzje dotyczące odpływu muszą uwzględniać potrzeby rzeki oraz odbiorców korzystających z ujęć wody.
Właśnie w tym kontekście należy rozpatrywać obecne obniżenie poziomu jeziora. Niewielki dopływ wody, utrzymująca się susza hydrologiczna i konieczność zapewnienia odpowiedniego przepływu w Sanie wpływają na stan zbiornika oraz wygląd jego brzegów.
Czy poziom wody w Jeziorze Solińskim się podniesie?
Obecny widok odsłoniętego dna może budzić zainteresowanie, ale jest również oznaką trudnej sytuacji hydrologicznej. Nie należy jednak utożsamiać go z całkowitym wysychaniem Jeziora Solińskiego. Woda nadal znajduje się na znacznej części akwenu, choć w niektórych miejscach jej poziom wyraźnie się obniżył. Sytuacja może się zmieniać wraz z poprawą warunków pogodowych. Po ostatnich opadach widoczna jest już niewielka zmiana. Regularne deszcze mogą poprawić sytuację hydrologiczną, jednak skala i tempo zmian będą zależeć od dalszego przebiegu pogody oraz ilości wody dopływającej do zbiornika.
Spacer po odsłoniętym dnie wymaga ostrożności
Odsłonięte fragmenty brzegu w Wołkowyi stały się dla części turystów okazją do zobaczenia jeziora z innej perspektywy. Warto jednak zachować ostrożność i nie traktować suchego dna jak zwykłej ścieżki spacerowej. To obszar, który w innych warunkach znajduje się pod wodą, a jego wygląd i dostępność mogą się zmieniać wraz z poziomem zbiornika.
Komentarze (0)