reklama

Bieszczady bronią swojego szpitala. Podpisy trafiły do Warszawy, sprawa wybrzmiała w Sejmie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Bieszczady bronią swojego szpitala. Podpisy trafiły do Warszawy, sprawa wybrzmiała w Sejmie - Zdjęcie główne
Autor: Monika Mordarska | Opis: Bieszczady bronią swojego szpitala

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościPonad 5,6 tysiąca podpisów zebranych w zaledwie dwa tygodnie, symboliczna drewniana skrzynia wyniesiona na Połoninę Caryńską i delegacja, która ruszyła do Warszawy. Spór o przyszłość szpitala w Lesku przestał być wyłącznie lokalnym problemem.
reklama

Debata dotycząca przyszłości szpitala w Lesku od wielu miesięcy budzi duże emocje wśród mieszkańców Bieszczadów. Dla lokalnej społeczności placówka nie jest jedynie powiatowym szpitalem obsługującym mieszkańców kilku gmin. W regionie oddalonym od dużych miejskich centrów medycznych pełni rolę strategiczną, zarówno dla mieszkańców, jak i dla tysięcy turystów odwiedzających Bieszczady przez cały rok. W ostatnich tygodniach społecznicy związani z Ruchem Społecznym Obrony Szpitala w Lesku z dr Duszanem Augustynem na czele, rozpoczęli zbiórkę podpisów pod apelem skierowanym do premiera Donalda Tuska. Głównym celem inicjatywy jest zwrócenie uwagi władz centralnych na sytuację placówki oraz konieczność utrzymania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

reklama

Jak podkreślają organizatorzy akcji, problem nie ma wyłącznie lokalnego charakteru. Ich zdaniem dotyczy bezpieczeństwa zdrowotnego całego regionu turystycznego i przygranicznego obejmującego Bieszczady, Beskid Niski, Sanoczczyznę oraz Pogórze Przemyskie.

Ponad 5,6 tysiąca podpisów w dwa tygodnie

O skali społecznego zaangażowania mówił dr Duszan Augustyn z Instytutu Rozwoju Peryferii oraz Ruchu Społecznego Obrony Szpitala w Lesku.

Zebraliśmy 5677 podpisów z apelem do premiera o uratowanie naszego bieszczadzkiego szpitala. Domagamy się podjęcia specjalnych środków, tak jak w przypadku klęski żywiołowej, które pozwolą na utrzymanie SOR-u i które zabezpieczą bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców i odwiedzających Bieszczady, Beskid Niski, Sanoczczyznę i Pogórze Przemyskie

reklama

– podkreśla dr Duszan Augustyn.

Jak zaznacza, liczba podpisów została zebrana w bardzo krótkim czasie, co, w jego ocenie, pokazuje skalę społecznych obaw związanych z przyszłością placówki.

W ledwie dwa tygodnie pod apelem podpisała się prawie jedna piąta dorosłej populacji regionu. Gdybyśmy prowadzili zbiórkę dłużej, bez problemu zebralibyśmy nawet 20 tysięcy podpisów. Mówię to z pełnym przekonaniem, bo na własne oczy widziałem, że prawie każdy przechodzień chętnie podpisywał się pod apelem

reklama

– mówi.

„Bez szpitala region zacznie wymierać”

Przedstawiciele ruchu społecznego przekonują, że utrzymanie szpitala ma znaczenie znacznie szersze niż sama dostępność podstawowej opieki medycznej.

My w Bieszczadach doskonale wiemy, że bez szpitala nasz region zacznie wymierać. Już dziś ograniczony dostęp do usług publicznych sprawia, że młodzi ludzie niechętnie tu wracają i coraz rzadziej decydują się osiedlać w Bieszczadach. Jeśli stracimy szpital, stracimy także seniorów i osoby przewlekle chore, które potrzebują stałego dostępu do opieki medycznej

– podkreśla dr Duszan Augustyn.

W jego ocenie konsekwencje ewentualnego ograniczenia działalności szpitala mogą dotknąć również turystykę, która jest jednym z najważniejszych filarów lokalnej gospodarki.

reklama

Ucierpi również turystyka, bo wyjazd w góry czy wypoczynek nad jeziorem będzie wiązał się z realnym ryzykiem, że pomoc medyczna nie dotrze na czas

– zaznacza.

Bieszczady każdego roku odwiedzają tysiące turystów, szczególnie podczas sezonu wakacyjnego, ferii zimowych oraz długich weekendów. Zdaniem mieszkańców odpowiednie zabezpieczenie medyczne regionu staje się więc kwestią bezpieczeństwa nie tylko lokalnej społeczności, ale również osób przyjezdnych.

Obawy o przeciążenie innych placówek

Wśród argumentów podnoszonych przez organizatorów akcji pojawia się także kwestia funkcjonowania okolicznych szpitali.

Szpital w Sanoku, do którego prawdopodobnie trafi większość pacjentów z Leska, już teraz jest przeciążony. Szczególnie nocami oraz w sezonie zimowym i turystycznym pacjenci nie mają pewności, czy zostaną przyjęci bez wielogodzinnego oczekiwania

– mówi dr Duszan Augustyn.

Jak dodaje, ograniczenie działalności leskiego SOR-u mogłoby doprowadzić do dalszego wzrostu presji na inne placówki w regionie.

Dlatego zamknięcie SOR-u w Lesku oznacza nie tylko dłuższy dojazd, ale także dłuższe kolejki w szpitalach w Sanoku, Brzozowie, Przemyślu czy Rzeszowie

– podkreśla.

Mieszkańcy zwracają uwagę, że w regionach górskich czas dojazdu do pomocy medycznej ma często kluczowe znaczenie, szczególnie zimą oraz w miejscach oddalonych od głównych tras komunikacyjnych.

Nawiązanie do wcześniejszych deklaracji premiera

Organizatorzy protestu przypominają również wcześniejsze wypowiedzi premiera Donalda Tuska dotyczące funkcjonowania ochrony zdrowia w regionach peryferyjnych.

Premier był w Lesku w 2023 roku podczas kampanii wyborczej i mówił wtedy wyraźnie, że w takich regionach jak Bieszczady musi być zapewniony przynajmniej minimalny dostęp do opieki medycznej. Jeszcze w tym roku premier przekonywał również, że porodówka w Lesku, mimo zamknięcia z początkiem roku, nadal funkcjonuje. Dlatego jedziemy do Warszawy przypomnieć złożoną nam podczas kampanii obietnicę. Zakładamy dobrą wolę i jesteśmy otwarci na propozycje

– mówi dr Duszan Augustyn.

Podpisy ruszyły „po bieszczadzku”

Akcja protestacyjna zyskała także wymiar symboliczny. Podpisy mieszkańców zostały umieszczone w drewnianej skrzyni na Połoninie Caryńskiej.

Wyruszyliśmy na Połoninę Caryńską, gdzie podpisy mieszkańców zostały symbolicznie złożone w drewnianej skrzyni. Stamtąd również „po bieszczadzku” ruszą pod Sejm

– wyjaśniał dr Duszan Augustyn.

Następnie delegacja z Bieszczad udała się do Warszawy. Mieszkańcy podkreślali, że chcą w ten sposób zwrócić uwagę władz centralnych na problemy regionu i konieczność utrzymania dostępu do podstawowej opieki ratunkowej.

Sprawa wybrzmiała w Sejmie

Temat leskiego szpitala pojawił się również podczas piątkowych obrad Sejmu. Posłanka partii Razem Marcelina Zawisza zwróciła się do premiera Donalda Tuska z apelem o podjęcie działań naprawczych dotyczących placówki. Podczas swojego wystąpienia wskazała, że po wcześniejszym zamknięciu oddziału położniczego obecnie zagrożone jest funkcjonowanie całej jednostki. Posłanka poinformowała także, że mieszkańcy powiatu leskiego przyjechali do Warszawy tradycyjnym wozem taborowym i oczekują na galerii sejmowej na spotkanie z premierem po zakończeniu głosowań.

Przypomniała również słowa Donalda Tuska z 2023 roku, kiedy podczas wizyty w Lesku mówił, że system ochrony zdrowia nie może być przeznaczony wyłącznie dla mieszkańców dużych miast.

Szanowny panie premierze, w 2023 roku wiedział pan, gdzie jest Lesko. To tam powiedział pan, że system ochrony zdrowia nie może być tylko dla mieszkańców dużych miast. Później okłamał pan opinię publiczną, mówiąc, że porodówka nadal działa, gdy była już zamknięta. Porodówka została zamknięta, a teraz zamknięcie grozi całemu szpitalowi

– powiedziała.

W trakcie obrad Marcelina Zawisza przekazała premierowi paczkę z podpisami zebranymi przez wolontariuszy w obronie szpitala. Według relacji obecnych na sali początkowo premier nie chciał odebrać paczki, co wywołało reakcję części posłów opozycji.

Szpital na granicy kryzysu finansowego

Jak podkreślają przedstawiciele Ruchu Społecznego Obrony Szpitala w Lesku, placówka znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Długi szpitala przekraczają dużo ponad 100 milionów złotych. Zdaniem organizatorów protestu sytuację dodatkowo pogarsza zadłużenie w instytucjach pożyczkowych, w tym parabankach.

Równocześnie trwają rozmowy dotyczące możliwego przejęcia placówki przez Szpital Uniwersytecki w Rzeszowie.

Dla mieszkańców Bieszczad sprawa szpitala w Lesku pozostaje dziś jednym z najważniejszych tematów dotyczących przyszłości regionu. W ich ocenie chodzi nie tylko o funkcjonowanie konkretnej placówki, ale o bezpieczeństwo zdrowotne, rozwój turystyki oraz możliwość dalszego życia i pracy w jednym z najbardziej oddalonych regionów Polski.

Do sprawy będziemy wracać!

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo