Symboliczny tydzień w cieniu historii
To rzadka i poruszająca koincydencja. 21 lutego przypada 21. rocznica brutalnej śmierci Zdzisława Beksińskiego w jego warszawskim mieszkaniu. Zaledwie kilka dni później, 24 lutego, obchodzilibyśmy jego 97. urodziny. Fakt, że te dwie daty niemal się ze sobą spotykają, sprawia, że luty staje się dla mieszkańców Sanoka miesiącem wyjątkowej zadumy nad losem artysty, który mimo światowej sławy, nigdy nie odciął się od swoich podkarpackich korzeni.
Z Sanoka w świat i z powrotem
Choć Zdzisław Beksiński urodził się w Sanoku w 1929 roku, jego droga twórcza była kręta. Po studiach w Krakowie wrócił do rodzinnego miasta w 1955 roku, gdzie rozpoczęła się jego wielka przygoda z fotografią artystyczną i malarstwem. To właśnie sanockie lata ukształtowały jego unikalny styl, który później zachwycił galerie na całym świecie.
Mimo że w 1977 roku przeprowadził się do Warszawy, pozostał emocjonalnie związany z Sanokiem aż do tragicznego końca w 2005 roku. Wiadomość o jego morderstwie była dla sanoczan ciosem, po którym trudno było się podnieść, ale to właśnie tutaj – zgodnie z wolą mistrza – powróciło jego dziedzictwo.
fot. fot. Zbiory Muzeum Historyczne w Sanoku
Skarb, który przyciąga tysiące
Dzięki ostatniej woli Beksińskiego, Muzeum Historyczne w Sanoku stało się opiekunem największej na świecie kolekcji jego prac. To nie tylko obrazy, ale i fotomontaże czy rysunki komputerowe, nad którymi pracował pod koniec życia. Ekspozycja ta:
- Przyciąga rocznie kilkadziesiąt tysięcy turystów z całego globu.
- Zajmuje aż trzy kondygnacje, prezentując pełny przekrój twórczości mistrza.
- Stanowi fundament artystycznej tożsamości dzisiejszego Sanoka.
Wieczna pamięć o Mistrzu
Dzisiejsza rocznica to moment, w którym światło jupiterów znów pada na Sanok. Dla nas Beksiński to ktoś więcej niż wielki malarz – to sąsiad, symbol i ambasador regionu. Wspominając go w tym tygodniu, między datą śmierci a urodzin, oddajemy hołd twórcy, którego dzieła są ponadczasowe i niezmiennie budzą silne emocje u kolejnych pokoleń.
fot. Zbiory Muzeum Historyczne w Sanoku
5 faktów o Beksińskim, których mogłeś nie znać
Chociaż jego obrazy zna niemal każdy, życie Zdzisława Beksińskiego skrywało wiele fascynujących detali:
- Nigdy nie nadawał tytułów swoim obrazom – artysta uważał, że każda interpretacja powinna należeć wyłącznie do widza. Często nie pozwalał nawet na oprawianie swoich dzieł, by nie narzucać im dodatkowych ram.
- Tworzył przy dźwiękach głośnej muzyki – mimo mrocznej tematyki prac, Mistrz podczas malowania najchętniej słuchał muzyki klasycznej, a czasami rockowej. Muzyka towarzyszyła mu w pracowni niemal przez całą dobę.
- Był wizjonerem technologii – już pod koniec lat 90., kiedy komputery w Polsce były nowością, Beksiński eksperymentował z fotomontażem komputerowym i grafiką cyfrową, przewidując kierunek, w którym pójdzie nowoczesna sztuka.
- Z wykształcenia był architektem – studia ukończone w Krakowie pozwoliły mu na niezwykle precyzyjne konstruowanie budowli i przestrzeni na swoich „wizyjnych” obrazach. To właśnie to techniczne przygotowanie dawało jego pracom niesamowitą głębię.
- Cały majątek zapisał Sanokowi – artysta w swoim testamencie nie zapomniał o korzeniach. Dzięki jego hojności Muzeum Historyczne w Sanoku posiada dziś ponad 600 prac malarza oraz tysiące rysunków i fotografii.
fot. Słynny podpis Mistrza
Komentarze (0)