W ramach 24. kolejki krośnieńskiej klasy A Sanovia Lesko zmierzyła się na własnym terenie z zespołem LKS Izdebki. Spotkanie zostało rozegrane na boisku ze sztuczną nawierzchnią i miało duże znaczenie dla obu drużyn na finiszu sezonu 2025/2026. Po końcowym gwizdku więcej powodów do zadowolenia mieli goście, którzy wygrali 1:0. Jedyną bramkę meczu zdobył w 70. minucie Kamil Fil po asyście Bartłomieja Gładysza.
Dla Sanovii była to porażka, która oznacza, że po 24 rozegranych kolejkach zespół zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli z dorobkiem 33 punktów.
Lepiej rozpoczęli goście
Od pierwszych minut inicjatywa należała do drużyny z Izdebek. Goście częściej utrzymywali się przy piłce i większą część gry przenosili pod pole karne Sanovii. Przez znaczną część pierwszej połowy akcje toczyły się głównie w środkowej strefie boiska oraz na połowie gospodarzy. Zawodnicy LKS-u próbowali różnych sposobów na sforsowanie defensywy rywali. Decydowali się zarówno na strzały z dystansu, jak i na budowanie akcji kombinacyjnych w pobliżu pola karnego.
Mimo przewagi w kreowaniu sytuacji brakowało jednak najważniejszego elementu – skuteczności. Część uderzeń mijała bramkę, a przy innych dobrze interweniował bramkarz i obrona Sanovii.
Pierwsze dwa kwadranse były dla gospodarzy okresem intensywnej pracy defensywnej. Leszczanie skupiali się przede wszystkim na odpieraniu kolejnych ataków przeciwnika i szukaniu okazji do wyprowadzenia kontrataków.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Sanovia również miała swoje okazje
Choć początek spotkania należał do przyjezdnych, gospodarze nie ograniczali się wyłącznie do obrony. Sanovia także potrafiła stworzyć sobie sytuacje pod bramką przeciwnika, jednak podobnie jak w przypadku gości brakowało skutecznego wykończenia. Z upływem czasu obraz gry zaczął się nieco zmieniać. Szczególnie od około 35. minuty więcej wydarzeń miało miejsce pod bramką drużyny z Izdebek. Leszczanie częściej gościli na połowie rywali i starali się zagrozić ich bramce.
Nie przełożyło się to jednak na konkretne okazje zakończone zdobyciem gola. Pierwsza część spotkania nie należała do widowisk obfitujących w dużą liczbę celnych strzałów. Obie drużyny miały problemy z finalizowaniem swoich akcji, a defensywy skutecznie neutralizowały większość zagrożeń.
W efekcie po 45 minutach na „tablicy wyników” nadal widniał bezbramkowy remis.
Po przerwie długo brakowało klarownych sytuacji
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak zakończyła pierwsza. Gra koncentrowała się głównie w środkowej części boiska, a obie drużyny miały trudności z tworzeniem dogodnych sytuacji strzeleckich. Akcje zarówno Sanovii, jak i LKS-u Izdebki były często przerywane przejęciami piłki. Widać było, że stawka spotkania wpływa na zawodników. Pojawiało się sporo nerwowości, a piłkarze obu zespołów starali się znaleźć sposób na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę.
Mimo walki i zaangażowania przez długi czas brakowało sytuacji, które mogłyby bezpośrednio zmienić wynik meczu.
Decydująca akcja w 70. minucie
Przełomowy moment spotkania nastąpił w 70. minucie. Goście przeprowadzili skuteczną akcję zakończoną precyzyjnym dośrodkowaniem Bartłomieja Gładysza. Piłka trafiła do Kamila Fila, który wykorzystał swoją szansę i skierował ją do siatki, wyprowadzając LKS Izdebki na prowadzenie. Jak się później okazało, było to trafienie, które przesądziło o losach całego spotkania.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Bramka dodała pewności siebie przyjezdnym, którzy chwilę później stanęli przed kolejną znakomitą okazją. Jeden z zawodników Izdebek znalazł się w sytuacji sam na sam z Wiktorem Krzywiński, bramkarzem Sanovii. Tym razem jednak golkiper gospodarzy popisał się skuteczną interwencją i nie dopuścił do utraty drugiego gola.
Sanovia walczyła do końca
Po stracie bramki gospodarze nie zrezygnowali z walki o korzystny rezultat. Sanovia starała się przenieść ciężar gry na połowę przeciwnika i szukała okazji do wyrównania. Końcówka meczu była pełna emocji. Gra stała się bardziej nerwowa, pojawiały się przewinienia i pojedynki w środku pola, jednak arbiter nie sięgał po kartki.
Leszczanie starali się wykorzystać każdą okazję do stworzenia zagrożenia pod bramką rywali. Szczególnie interesująco zrobiło się już w doliczonym czasie gry. W jednej z ostatnich akcji zawodnik Sanovii otrzymał podanie, które mogło doprowadzić do wyrównania. Była to jedna z najlepszych szans gospodarzy w końcowej fazie spotkania. Uderzenie okazało się jednak niecelne i piłka nie znalazła drogi do bramki.
Kilka chwil później sędzia zakończył spotkanie.
Dwie kolejki do końca sezonu
Porażka oznacza, że Sanovia Lesko pozostaje na dziewiątym miejscu w tabeli krośnieńskiej klasy A z dorobkiem 33 punktów. Do zakończenia sezonu 2025/2026 pozostały jeszcze dwie kolejki, jednak w najbliższym terminie ligowym leszczanie nie wybiegną na boisko. Powodem jest wycofanie się z rozgrywek Wisłoka Sieniawa. Spotkania z tym zespołem są weryfikowane jako walkowery.
Ostatnim ligowym występem Sanovii w obecnym sezonie będzie spotkanie w pobliskim Zagórzu, gdzie zespół zmierzy się z miejscową Osławą.
Sanovia Lesko - LKS Izdebki 0:1 (0:0)
Sanovia Lesko: Wiktor Krzywiński, Jan Struzik, Dawid Chytła, Łukasz Wróbel (83' Mirosław Leszczyński), Jan Młynarski, Patryk Prajsnar, Robert Saternus, Kacper Sidorski, Wojciech Zacharski (65' Rafał Paszkowski), Eryk Ginda i Jakub Gocek.
LKS Izdebki: Kacper Szerszeń, Dawid Fil (90+1' Miłosz Zacharski), Kamil Fil (71' Kacper Zajdel), Mateusz Gładysz, Bartłomiej Gładysz (78' Sebastian Ogrodnik), Mateusz Gładysz (88' Jakub Fal), Adam Guzik (81' Kacper Herbut), Rafał Ogrodnik, Adrian Szerszeń, Dawid Tucki (81' Bogdan Szerszeń) i Karol Wawczak.
Żółte kartki: brak.
Sędziowie: Konrad Kijowski, Adrian Brzana, Leszek Śnieżek.
Komentarze (0)