reklama

Tu z gór startowali w niebo. Ustjanowa była jednym z najważniejszych miejsc polskiego szybownictwa

Opublikowano:
Autor:

Tu z gór startowali w niebo. Ustjanowa była jednym z najważniejszych miejsc polskiego szybownictwa - Zdjęcie główne
Autor: Wikipedia | Opis: Tu z gór startowali w niebo. Ustjanowa była jednym z najważniejszych miejsc polskiego szybownictwa

Udostępnij na:
Facebook
Bieszczadzkie dziejeWśród bieszczadzkich wzgórz, gdzie dziś można podziwiać spokojny krajobraz, przed wojną rozgrywały się niezwykłe sceny. Zbocza Żukowa w Ustjanowej wypełniał świst szybowców, a miejscowa szkoła lotnicza szkoliła przyszłych pilotów. To właśnie tutaj odkryto wyjątkowe warunki do latania, organizowano ogólnopolskie zawody i ustanawiano rekordy. Historia tego miejsca pokazuje, jak wysoko potrafiły sięgać marzenia ludzi, którzy swoje pierwsze loty zaczynali w Bieszczadach.
reklama

Początek tej niezwykłej historii sięga 1931 roku. Jesienią zwiad lotniczy Dęblińskiej Sekcji Lubelskiego Klubu Lotniczego wypróbował na zboczach Żukowa szybowiec NN-bis zbudowany przez podchorążych szkoły. Loty przyniosły znakomite rezultaty. Okazało się, że miejscowe warunki termiczne i noszenia pozwalają na szybkie szkolenie pilotów.

Jeszcze wcześniej, 6 września 1931 roku, na teren Ustjanowej dotarła wyprawa Lubelskiego Klubu Lotniczego kierowana przez porucznika pilota Tadeusza Kurowskiego. Wspierał ją Związek Awiatyczny Studentów Politechniki Lwowskiej. Kurowski wystartował na szybowcu NN-2 i spędził w powietrzu 3 godziny i 58 minut. Teren miał jeszcze jedną ogromną zaletę – w pobliżu znajdowały się linia kolejowa i szosa. Dwa zbocza ciągnące się na około osiem kilometrów dawały możliwość jednoczesnego szkolenia wielu grup.

reklama

W 1932 roku zapadła decyzja o utworzeniu w Ustjanowej ośrodka szkolącego na potrzeby lotnictwa wojskowego. Pierwszym komendantem został kapitan pilot Michał Blaicher. Na potrzeby lotniska powstał brezentowy hangar mieszczący 12 szybowców oraz stacja meteorologiczna. Ośrodek prowadził kolejne kursy i szkolił pilotów szybowcowych kategorii B i C.

Prawdziwy rozwój przyszedł jednak w kolejnych latach. W 1933 roku na Holicy, wznoszącej się na wysokość 762 metrów, oraz na grzbiecie Żukowa powstało ogromne górskie lotnisko szybowcowe. Do jego uruchomienia przyczynił się podpułkownik pilot Bolesław Stachoń, który założył tutaj dla szkoły w Dęblinie wojskowy Obóz Szkoleniowy.

 

Rok później ośrodek został mocno rozbudowany. Pojawiły się duże hangary, infrastruktura lotnicza, lotnisko dla samolotów w dolinie oraz wyciągarki dla szybowców rozmieszczone na stokach Żukowa. Ustjanowa stawała się coraz ważniejszym miejscem szkolenia.

reklama

Organizowano tutaj jednomiesięczne kursy szybowcowe dla kandydatów do Centralnej Szkoły Podoficerów Pilotów oraz kursy pilotażu dla młodszych oficerów lotnictwa. W 1934 roku, w ramach współpracy wojskowej z Rumunią, wyszkolono również w Ustjanowej grupę rumuńskich oficerów w lotach wleczonych.

W 1935 roku szkolenie szybowcowe stało się obowiązkowe dla kandydatów do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie oraz szkół pilotów lotniczego przysposobienia wojskowego. Z kursów musieli korzystać także piloci-instruktorzy kończący szkolenie w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa.

Ustjanowa zaczęła przyciągać również najlepszych szybowników. W 1935 roku odbyły się tutaj III Krajowe Zawody Szybowcowe. Była to okazja do pokazania możliwości pilotów, ale także miejsce, w którym padały nowe rekordy Polski. Rok później zorganizowano IV Krajowe Zawody Szybowcowe. Dla turystów zawody były wyjątkową okazją, aby zobaczyć wojskowy ośrodek z bliska. Poza zawodami teren obozu był niedostępny dla osób postronnych. Ustjanowa była bowiem nie tylko miejscem sportowej rywalizacji, ale przede wszystkim ważnym wojskowym ośrodkiem szkoleniowym.

reklama

W 1936 roku kompleks ponownie się rozrósł. Na Holicy powstał duży hangar i wyciągarka, zbudowano również budynek administracyjny. U podnóża Żukowa znajdowały się już trzy hangary i cztery budynki techniczne, w których mieściły się między innymi magazyny paliw i lakierów, stołówka z kuchnią, warsztaty oraz stolarnia. Ośrodek posiadał także własne źródło energii, a później uruchomiono elektrownię. Po stokach Żukowa latały znakomite jak na tamte czasy szybowce, między innymi Salamandra, Delfin i Rekin. Ustjanowa przyciągała również ludzi znanych ze świata sportu i lotnictwa. Do lotów szkolono tutaj grupę narciarzy, wśród których byli Stanisław Marusarz i Bronisław Czech. Ćwiczyli tu także Adam Dziurzyński, Tadeusz Góra, Adam Ziętek, Wanda Modlibowska i Irena Kępkówna.

Właśnie wtedy wydarzyły się loty, które na trwałe zapisały Ustjanową w historii polskiego szybownictwa. Kazimierz Antoniak na szybowcu SG-3bis/36 osiągnął wysokość 3435 metrów. Rekord ten został poprawiony dopiero po II wojnie światowej.

reklama

Jeszcze bardziej niezwykły był wyczyn Bolesława Baranowskiego. Pilot przeleciał szybowcem 332 kilometry w linii prostej z Ustjanowej, lądując w Rumunii, w rejonie Czerniowiec. Z bieszczadzkiego stoku szybowiec pokonał setki kilometrów, wykorzystując siłę powietrza i umiejętności pilota.

W 1937 roku nazwę szkoły zmieniono na Obóz Szybowcowy. Kompleks obejmował Wojskowy Obóz Szybowcowy w Ustjanowej, lotnisko szybowcowe na Holicy oraz lotniska w Równi i Gromadzyniu. Skala działalności była coraz większa. W 1938 roku szkolono tu około 600 pilotów szybowcowych rocznie. W tym samym roku Ustjanowa gościła Szybowcowe Mistrzostwa Polski, na których pojawił się minister lotnictwa.

W 1939 roku ośrodek był już ogromną machiną szkoleniową. Organizowano 54 miejsca startowe, a na jego stanie znajdowało się około 600–774 szybowców. Możliwości były imponujące – jednocześnie można było szkolić nawet 2000 pilotów szybowcowych. W warsztatach lotniczych pracowało około 120 osób.

Wojna przerwała wszystko. Szkolenie trwało do 6 września 1939 roku. Pięć dni później teren Wojskowego Ośrodka Szybowcowego zajęły wojska niemieckie. Szybowce przejęła Luftwaffe, a część maszyn trafiła na Słowację. Skończyła się historia jednego z najważniejszych przedwojennych ośrodków szybowcowych w Polsce. Późniejsze wydarzenia przyniosły kolejne zniszczenia. Tereny Bieszczad zostały włączone do Związku Sowieckiego, a hangary w Gromadzyniu zostały zburzone. W 1944 roku podczas działań wojennych zniszczeniu uległy także hangary na szczycie i u podnóża Żukowa. Po wojnie Ustjanowa znalazła się poza granicami Polski. Powróciła do kraju na podstawie umowy o zmianie granic z 15 lutego 1951 roku.

Do prób powrotu do lotniczej przeszłości doszło jeszcze w 1958 roku. Na szybowisku wznowiono loty i odbyły się dwa obozy szybowcowe. Ostatecznie jednak nie zdecydowano się na reaktywację ośrodka. Tereny dawnego szybowiska przeznaczono na cele rolnicze.

Dziś po potężnym przedwojennym kompleksie nie pozostało już dawne lotnisko z setkami szybowców, hangarami i tłumem szkolących się pilotów. Pamięć o tamtych czasach jednak przetrwała. 7 września 1969 roku na zboczu Małego Króla odsłonięto pomnik poświęcony lotnikom, wychowankom szkoły szybowcowej, którzy zginęli na frontach II wojny światowej.

Lotnicza historia Ustjanowej ma także swoje współczesne echo. Od 1987 roku odbywa się tutaj Bieszczadzki Bieg Lotników na trasach imienia Stanisława Nahajowskiego. Impreza integruje środowisko lotnicze i służy przygotowaniu do sezonu lotniczego, a jednocześnie jest edycją Pucharu Polski Amatorów w Biegach Narciarskich.

Kiedy więc dziś patrzymy na bieszczadzkie zbocza Żukowa i Holicy, trudno wyobrazić sobie, że przed wojną nad tymi górami niemal codziennie rozbrzmiewał dźwięk szybowców. Ustjanowa była wtedy miejscem, w którym młodzi ludzie uczyli się pokonywać własne ograniczenia, piloci bili rekordy, a wojskowe szkolenie łączyło się ze sportową pasją. To właśnie tutaj, wśród bieszczadzkich wzgórz, polskie szybownictwo wzniosło się naprawdę wysoko.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo