Historia Stuposian nabiera wyraźniejszych kształtów w XVII wieku, kiedy w 1632 roku dobra przejął ród Wisłockich herbu Sas. Przez kolejne pokolenia gospodarowali oni tymi ziemiami, tworząc folwarki i rozwijając majątki. W XVIII wieku w obrębie wioski funkcjonowały już trzy osobne folwarki i dwory. Wisłoccy nie ograniczali się jednak do zarządzania majątkiem – angażowali się w sprawy kraju, wspierając powstania i stając po stronie walki o niepodległość.
Ich losy nie były spokojne. Po upadku konfederacji barskiej rozpoczęły się długotrwałe spory o majątek, w które zaangażowały się różne rody. Procesy ciągnęły się niemal sto lat i zakończyły się dopiero w 1875 roku, kiedy całość dóbr wykupiła rodzina Ziętarskich. Mimo zmian właścicieli i upływu czasu, pamięć o Wisłockich i ich działalności pozostała ważnym elementem historii tych ziem. Jednak prawdziwie niezwykły wątek sięga jeszcze głębiej – do czasów samego króla Jagiełły. Jak podaje Wikipedia, z historią tych terenów wiąże się tradycja, która łączy początki majątku z królewskim nadaniem.
„Według tradycji, [dobra Wisłockich – red.] zostały jeszcze za panowania pierwszego Jagiełły nadane jednemu z przodków tej rodziny, pod tym warunkiem, aby tamże zbudował zamek obronny i utrzymywał na nim załogę ku opędzaniu tych krajów od napadów węgierskich. Takich zamków większych i mniejszych ciągnął się wówczas nieprzerwany łańcuch wzdłuż Karpat – a ich właściciele nie tylko utrzymywali na nich załogi, złożone z kilkunastu albo kilkudziesięciu żołnierzy, ale przysposabiali także lud wiejski do wojennego rzemiosła [...]. Granice państwa wisłockiego dochodziły aż do szczytów Bieszczadu, których tu i ówdzie, jak aksamitne kobierce [...]” pisze Zygmunt Kaczkowski w publikacji „Wasi Ojcowie”.
Ten fragment pozwala spojrzeć na Stuposiany jako na część większego systemu obronnego, który miał chronić południowe rubieże państwa. Wzdłuż Karpat ciągnął się łańcuch warowni, a ich właściciele byli nie tylko gospodarzami ziem, lecz także strażnikami granic. Nawet jeśli dziś trudno odnaleźć materialne ślady tych budowli, sama idea ich istnienia nadaje temu miejscu wyjątkowy charakter.
Dzisiejsze Stuposiany to już zupełnie inne miejsce – cicha, śródleśna osada, która tylko w niewielkim stopniu przypomina dawną osadę pełną życia. Jednak pod powierzchnią tej ciszy wciąż kryją się opowieści o rodach, sporach, powstaniach i królewskich decyzjach.
To właśnie one sprawiają, że patrząc na Bieszczady, można dostrzec coś więcej niż tylko piękno przyrody. Można dostrzec historię, która – choć ukryta – nadal tu jest i wciąż potrafi zaskoczyć.
Komentarze (0)