Remont dla przyszłości zabytku
W minionym roku Nadleśnictwo Lesko poinformowało, że wejście na teren Rezerwatu przyrody “Góra Sobień” i ruin zamku Kmitów zostaje czasowo zamknięte dla ruchu turystycznego. Decyzja ta została podjęta z uwagi na konieczność przeprowadzenia prac konserwatorskich i zabezpieczających w obrębie ruin.
Przypomnijmy, że ruiny zamku Sobień to ważny zabytek regionu, wpisany do rejestru zabytków.
Zamek powstał prawdopodobnie w XIII wieku. W swojej burzliwej historii zamek miał wielu właścicieli, którzy toczyli o niego spory. Ale najbardziej znani to ród Kmitów. W XV i XVI zamek był ich własnością i wówczas też prawdopodobnie pełnił funkcję obronną oraz reprezentacyjną. Aż do XVII wieku gdy uległ zniszczeniu podczas najazdów tatarskich i wewnętrznych konfliktów. Od tej pory opuszczona i zniszczona warownia zaczęła popadać w ruinę.
Z tarasu można podziwiać widok na Dolinę Sanu i Bieszczady, fot. Aleksandra Szeligowska
Przez kolejne stulecia zamek nie został odbudowany. Przed rozpoczęciem prac w 2025 roku był trwałą ruiną, stopniowo zarastającą roślinnością, ale wciąż zachowującą swój charakterystyczny układ i fragmenty murów. To dawało turystom możliwość podziwiania reliktów średniowiecznej budowli. I szukania śladów Białej Damy, która podobno do dziś błądzi wśród ruin...
Więcej o historii zamku w artykule: Ruiny zamku Sobień nadal skrywają tajemnice. Zobacz co odkryto po 50. latach
W 2025 roku rozpoczęto prace konserwatorskie i archeologiczne. Obecnie prace zostały przedłużone do połowy 2026 roku. Do tej pory turyści nie powinni wchodzić na teren ruin zamku. Jednak są tacy, którzy świadomie łamią zakaz. I choć można zrozumieć, że sam zamek i otoczenie zachwycają i kuszą, jednak w tym przypadku warto posłuchać nie tylko serca, ale i zdrowego rozsądku.
Niebezpieczna “moda na Sobień”?
Mimo wyraźnych komunikatów w Internecie nie brakuje komentarzy osób, które przyznają wprost: „da się wejść bokiem”, albo: „po godzinach można zobaczyć”, „wszyscy i tak wchodzą”. Dla części odwiedzających zakaz stał się jedynie formalnością, a ciekawość wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.
Ryzyko większe niż się wydaje
Warto pamiętać, że zakaz nie pojawił się bez powodu. Istotne jest bezpieczeństwo. A wchodzenie na teren prac może mieć poważne konsekwencje, ponieważ miejsce to nie jest przygotowane do ruchu turystycznego. Prowadzone są roboty ziemne, usuwany jest gruz, a elementy konstrukcji mogą być niestabilne. Wystarczy chwila nieuwagi by doszło do wypadku.
Ponadto warto pamiętać, że ruiny zamku Sobień to obecnie stanowisko prac archeologicznych i cenny zabytek. A to oznacza, że na jego terenie mogą być ślady przeszłości. Dlatego układ warstw ziemi ma znaczenie i nawet drobne naruszenia mogą negatywnie wpływać na pracę archeologów. Każde wejście to więc nic innego jak potencjalne zniszczenie artefaktów.
Lepiej poczekać
Najlepszą decyzją w takiej sytuacji jest po prostu poczekać na zakończenie prac. I wrócić na miejsce gdy ruiny będą wyglądać atrakcyjniej, a ich otoczenie zostanie odpowiednio przygotowane na przyjęcie turystów.
Bo choć Zamek Sobień jest jednym z najpiękniejszych punktów widokowych regionu, dziś najrozsądniej jest podziwiać go z dystansu lub w sieci. Bez ryzyka i łamania zasad.
Komentarze (0)