reklama

Klasztor, który spłonął w tajemniczym pożarze. Odwiedziliśmy miejsce, w którym był Karol Wojtyła i gdzie nagrywano teledysk do piosenki KSU

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Klasztor, który spłonął w tajemniczym pożarze. Odwiedziliśmy miejsce, w którym był Karol Wojtyła i gdzie nagrywano teledysk do piosenki KSU - Zdjęcie główne
Autor: Aleksandra Szeligowska | Opis: Ruiny klasztoru są wpisane do rejestru zabytków nieruchomych

Udostępnij na:
Facebook
Atrakcje turystyczneJadąc w Bieszczady od Sanoka drogą krajową nr 84 (Kierunek Lesko, Ustrzyki Dolne) warto zatrzymać się w Zagórzu. W centrum miejscowości na wysokości kościoła pw. Wniebowzięcia NMP skręcając w lewo dotrze się na bezpłatny parking u stóp wzgórza Mariemont. To tu zaczyna się nasza wyprawa.
reklama

Start: spacer na wzgórze 

Od parkingu obok kościoła nie można już dalej jechać samochodem (zakaz wjazdu). Dalszą drogę pokonujemy pieszo. Do ruin klasztoru prowadzi szeroka ścieżka wzdłuż której ustawiono stacje Drogi Krzyżowej wykonane przez lokalnych artystów.

Spacer zajmuje około 15 minut lekkim podejściem pod górę. Wiosną nie ma tu tłumów. Droga prowadzi bezpośrednio pod monumentalną bramą XVIII-wiecznego klasztoru Karmelitów Bosych.  

Mariemont czyli “Góra Marii” 

Wzgórz Mariemont (345 m n.p.m.) dominuje nad lokalnym krajobrazem Zagórza. Rozciąga się malowniczo w zakolu rzeki Osławy. Już od pierwszych chwil tutaj czujemy różnicę wysokości i zmianę atmosfery. Panuje specyficzny, ciepły mikroklimat. Odczuwamy też coś jakby "magię tego miejsca". w którym nie brakuje duchowości i ciekawej aury.

reklama

Dodatkowo, wejście na wzgórze zmienia perspektywę widokową: z Mariemontu rozpościera się przed nami rozległa panorama obejmująca nie tylko sam Zagórz, ale również Góry Słonne oraz wschodnią część Beskidu Niskiego.  

To odpowiedni moment by przypomnieć sobie historię i zagadki związane z tym miejscem.

Klasztor w Zagórzu ma długą historię, zdj. Aleksandra Szeligowska

Budowa klasztoru w Zagórzu (1700-1730) 

Budowa zagórskiego klasztoru rozpoczęła się na samym początku XVIII wieku. Fundatorem obiektu był Jan Adam Stadnicki (znany również jako Jan Franciszek Stadnicki) - wojewoda wołyński. Prawdopodobnie, jak podaje "Słownik geograficzny Królestwa Polskiego", wzniesienie klasztoru było wotum dziękczynnym za ocalenie pobliskiej miejscowości - Lesko przed najazdem szwedzkim w czasie potopu.

reklama

Kamień węgielny pod budowę położono 7 sierpnia 1700 roku. Prace trwały 30 lat i zakończyły się w 1730 roku. Pierwsi zakonnicy wprowadzili się jednak wcześniej - już w 1714 roku.  

Budynek wyróżniał się unikalną jak na tamte czasy ośmioboczną nawą, zachodnim ołtarzem oraz iluzjonistycznymi freskami. Wzniesiono go z żółtego piaskowca i cegły. Całość otaczały pięciometrowe mury obronne. 

Szpital-przytułek dla weteranów wojennych  

Na terenie klasztoru znajdował się szpital i przytułek dla weteranów wojennych. Był to jeden z wymogów fundatora, o czym świadczą zapisy w "Rejestrze zabytków nieruchomości" (Narodowy Instytut Dziedzictwa). Obowiązek opieki nad żołnierzami-inwalidami był wolą wojewody dodaną do aktu fundacyjnego, a listę przedstawiać miał każdorazowo dziedzic Leska. Pierwszymi mieszkańcami szpitala byli weterani odsieczy wiedeńskiej z 1683 roku. 

reklama

Szpital funkcjonował przez cały okres świetności konwentu, aż do ostatecznej kasaty klasztoru w 1831 roku.

Okres świetności i Konfederacja Barska (1730–1772) 

W okresie konfederacji barskiej klasztor stał się ostoją dla jej żołnierzy, co doprowadziło do tragicznego oblężenia przez wojska rosyjskie pod dowództwem generała Iwana Drewicza. 29 listopada 1772 roku doszło do bitwy, która uznawana jest za ostatnie starcie konfederacji barskiej. Na skutek rosyjskiego ostrzału armatniego doszło do wybuchu pożaru w części zabudowań. Zniszczenia były duże, a obrońcy klasztoru nie wytrzymali naporu wojsk zaborcy.  

Pod zaborem austriackim - aż do ostatecznego upadku (1772–1822) 

Po pierwszym rozbiorze Polski klasztor znalazł się pod panowaniem Austrii. Choć zakonnikom udało się odrestaurować budynki, rządy zaborcy i polityka tzw. józefinizmu uniemożliwiły powrót do dawnej świetności.

reklama

Kres istnienia czynnego klasztoru przyniósł pożar z 26 listopada 1822 roku, który wybuchł około godziny 14:00. Istnieją dwie główne wersje dotyczące przyczyn tej tragedii: 

  1. Oficjalna wersja policji austriackiej: ogień miał być wynikiem gwałtownej sprzeczki przeora z jednym z zakonników.
  2. Wersja alternatywna (podzielana przez część historyków): podejrzewa się celowe podpalenie z inicjatywy władz austriackich, które szukały pretekstu do likwidacji klasztoru. 

Do niedawna oficjalna wersja policji austriackiej dotycząca pożaru z 1822 roku uznawana była za wiarygodną. Badania Jerzego Tarnawskiego ("Dzieje zagórskiego Karmelu") wskazują jednak na możliwość celowego podpalenia. Autor oparł się m.in. na księgach parafialnych ("Liber Baptisatorum" 1786-1839), rekonstruując częściowo wydarzenia z dnia pożaru.

Zgodnie z jego ustaleniami w dniu pożaru ochrzczono Katarzynę Jawczak. Mszę odprawiał ks. Jan Włodzimierski. Po jej zakończeniu mieszkańcy zobaczyli płonący klasztor. Według relacji ogień był widoczny z wielu kilometrów. 

Według wersji oficjalnej pożar miał być skutkiem kłótni ks. Włodzimierskiego z przeorem i upuszczenia lampy oliwnej. Tego samego dnia duchowny został aresztowany i wywieziony do Lwowa, gdzie przyznał się do winy. Tarnawski sugeruje jednak możliwość wymuszenia zeznań przez policję austriacką. 

Kluczowym źródłem jest notatka w "Liber Baptisatorum", odnaleziona przez ks. Adama Fuksę o następującej treści:  

Na wieczną pamiątkę. W tym nieszczęśliwym dniu, w którym o godzinie drugiej po południu klasztor, kościół i dom poprawy został w proch obrócony.

Zdaniem J. Tarnawskiego charakter pisma wskazuje, że autorem zapisu był rektor Jan Kanty Gajewicz, a nie, jak wcześniej sądzono, ks. Włodzimierski. Zdaniem badacza może to świadczyć o tym, że przełożony nie był przekonany o winie podwładnego.

Postać ks. Włodzimierskiego jest przedstawiana też w inny sposób: przeor o. Leonard Umański określał go jako "wichrzyciela" i osobę konfliktową. Jednocześnie pojawia się hipoteza, że mógł być wygodnym kozłem ofiarnym w działaniach władz zaborczych. 

Po pożarze klasztor nie został odbudowany. W 1831 roku nastąpiła kasata zakonu, a wyposażenie przeniesiono do kościoła parafialnego w Zagórzu.  

Pierwsze lata po pożarze (1822–1831) 

Po pożarze w 1822 roku zakonnicy podjęli próby odbudowy, jednak polityka austriacka (józefinizm) uniemożliwiła przywrócenie klasztoru do dawnej funkcji. Część zabudowań przetrwała - m.in. refektarz i kilka cel, co odnotował Franciszek Truskolaski. Zakonnicy zamieszkali poza klasztorem, a na miejscu pozostał jedynie rektor Domu Poprawy z pensjonariuszami i kilkoma weteranami. Kasata zakonu w 1831 roku zakończyła te działania, a klasztor stopniowo popadał w ruinę. 

Pierwsza wielka próba odbudowy (1956–1962) 

Idea odbudowy klasztoru powróciła w 1956 roku w okresie "odwilży". Inicjatorem był Tadeusz Żurowski wspierany przez Mariana Wierzbińskiego i Stefana Stefańskiego. Do Zagórza wrócili zakonnicy, w tym m.in. o. Jan Prus, którzy uporządkowali teren, odgruzowali studnię i zabezpieczyli część zabudowań. 

Wnętrza klasztoru przypominają o latach jego świetności, zdj. Aleksandra Szeligowska

Po zniszczeniach krypt przez poszukiwaczy skarbów przeprowadzono ponowny pochówek 55 zakonników i zamknięto podziemia. Prace przerwała śmierć o. Prusa. W 1962 roku władze komunistyczne uchyliły zezwolenie na odbudowę, a zakonników eksmitowała milicja. 

Współczesne dzieje klasztoru (od 2000 roku) 

Nowy etap rozpoczął się po przejęciu obiektu przez gminę Zagórz w 2000 roku. Zrezygnowano z pełnej odbudowy na rzecz stworzenia zabezpieczonej, trwałej ruiny. Oczyszczono mury z roślinności, wzmocniono konstrukcję kościoła i uzupełniono ubytki w murach. Odbudowano dwie baszty, a w jednej z nich utworzono platformę widokową z której można podziwiać panoramę Zagórza i Gór Słonnych. Na postumencie przed kościołem ponownie ustawiono figurę Matki Boskiej z Dzieciątkiem (Królowej Karmelu). 

Najnowszą częścią kompleksu jest otwarte w dawnej kordegardzie Centrum Kultury Foresterium, którego budowa kosztowała ponad 8 mln zł. Jest to nowoczesny obiekt muzealny oferujący sale ze stanowiskami wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, pozwalające zobaczyć rekonstrukcję klasztoru sprzed pożaru.

Widok na mury klasztoru od strony ogrodu, zdj. Aleksandra Szeligowska

Gdy czas się zatrzymuje... 

Wspominając burzliwe dzieje klasztoru oglądamy pozostałości dawnej warowni i zastanawiamy się jak rzeczywiście mógł wyglądać dzień pożaru. Odnajdujemy zamurowane w latach 50. XX wieku wejścia do krypt strzegące spoczynku 55 mnichów przed poszukiwaczami skarbów. Zapewne teraz nikt nie narusza ich spokoju...

Decydujemy się też na wejście na wieżę widokową skąd roztacza się panorama na Zagórz, Góry Słonne i wschodnią część Beskidu Niskiego. Sama konstrukcja nie pozwala na dokładne zajrzenie z góry bezpośrednio w głąb ruin kościoła. 

Wracając podziwiamy ogród obok ruin. Panuje tu ciepły klimat i dzięki temu możemy zobaczyć ciepłolubne rośliny (paklon, brzost, grab, tarnina). Wyobrażamy sobie, że kiedyś po tych ogrodzie spacerowali tylko zakonnicy, ponieważ był to wówczas tzw. ogród klauzurowy, stanowiący część zamkniętej strefy życia zakonników. 

Kiedy dzień powoli się kończy pojawia się refleksja, że takie miejsca jak zagórski klasztor na trasie w Bieszczady mają w sobie coś magicznego. Może to specyficzny klimat, może dreszcz emocji gdy rozmawiamy o tajemniczym pożarze? A może legenda o mnichu, który podobno nocą krąży w okolicy? Jednego jesteśmy pewni: warto tu przyjechać. 

 

Ciekawostki:

(W 1957 roku ruiny klasztoru odwiedził na trasie swych bieszczadzkich wędrówek Karol Wojtyła. Przypomina o tym tablica w ruinach kościoła, odsłonięta 3 maja 2007 roku. Napis na tablicy brzmi:  

Ukochał Bieszczady i wielokrotnie tu powracał. Najznakomitszemu turyście ks. Karolowi Wojtyle wdzięczni za dar jakim był dla Polski i świata Jan Paweł II - Mieszkańcy Miasta i Gminy Zagórz 

Miejsce to zapisało się też w kulturze: powstawały tu zdjęcia do biograficznego filmu o KSU pt. "Śmierć bohaterom" (TV Rzeszów, 1999 r.) z piosenką "Wielki Koniec" wykonywaną przez Eugeniusza Olejarczyka (teledysk kręcony był w ruinach klasztoru)).  

 

Bibliografia 

  1. A. Bata, Działalność Powiatowego Konserwatora Zabytków w Sanoku w 1972 r. Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku 1973.
  2. Rejestr zabytków nieruchomych - województwo podkarpackie, Narodowy Instytut Dziedzictwa, (online), dostęp: 24.04.2026 r.
  3. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, t. XIV: Worowo - Żyżyn, Warszawa 1895.
  4. J. Tarnawski, Dzieje zagórskiego Karmelu, https://parafia-zagorz.pl/dzieje_karmelu.html, dostęp: 24.04.2026 r. 
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo