reklama

Z Bieszczadów aż na Monte Cassino. Kamil Ślusarczyk wyrusza w podróż motocyklem WSK

Opublikowano:
Autor:

Z Bieszczadów aż na Monte Cassino. Kamil Ślusarczyk wyrusza w podróż motocyklem WSK - Zdjęcie główne
Autor: Kamil Mielnikiewicz | Opis: Kamil Ślusarczyk
Zobacz
galerię
9
zdjęć

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościW czasach nowoczesnych motocykli wyposażonych w elektronikę, nawigację i zaawansowane systemy wspomagania jazdy, on postawił na maszynę, którą doskonale pamiętają starsze pokolenia Polaków. Już 19 czerwca funkcjonariusz Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej Kamil Ślusarczyk wraz z żoną rozpocznie wielką podróż z Ustrzyk Dolnych do Monte Cassino.
reklama

Każda większa wyprawa zaczyna się od pomysłu. W przypadku Kamila Ślusarczyka nie była to jednak spontaniczna decyzja podjęta kilka tygodni przed wyjazdem. Przygotowania do tegorocznej podróży rozpoczęły się znacznie wcześniej. Funkcjonariusz Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej od lat interesuje się motoryzacją, a szczególne miejsce w jego sercu zajmują klasyczne motocykle. Jednocześnie jest osobą, która lubi podróżować i poznawać nowe miejsca. Z połączenia tych dwóch pasji narodził się pomysł zorganizowania wyprawy, która będzie znacznie większym wyzwaniem niż dotychczasowe podróże. Jak sam przyznaje, ważnym etapem przygotowań była ubiegłoroczna wyprawa wokół Polski.

Przygotowania rozpoczęły się właściwie już rok temu. Objechałem wtedy Polskę dookoła, odwiedzając również Berlin i Wilno. Nie była to wyłącznie wycieczka. Chciałem sprawdzić sprzęt, zobaczyć, jak zachowuje się podczas dłuższej jazdy i przekonać się, co wymaga jeszcze dopracowania przed znacznie większym przedsięwzięciem

reklama

– opowiada portalowi wBieszczady.pl Kamil Ślusarczyk.

Podczas tamtej podróży pojawiły się problemy techniczne, które pozwoliły jednak zdobyć cenne doświadczenie.

Wiedziałem już później, co trzeba poprawić. Były problemy z kołem, pojawiły się awarie związane z przyczepką. To wszystko dało mi jednak odpowiedź na pytanie, co należy przygotować przed wyprawą do Włoch. Poprawiłem zapłon, przejrzałem silnik, dopracowałem mechanikę motocykla. Dzisiaj mogę powiedzieć, że sprzęt jest przygotowany najlepiej jak potrafiłem go przygotować

– mówi.

Fot. Kamil Mielnikiewicz

reklama

Start w Bieszczadach

Wielka podróż rozpocznie się 19 czerwca o godzinie 8:00. Punktem startowym będzie BiesCzadowa Kraina w Ustrzykach Dolnych. To właśnie stamtąd Kamil Ślusarczyk wraz z żoną wyjedzie w kierunku Europy Zachodniej. Trasa została dokładnie zaplanowana. Nie będzie to jednak najkrótsza droga prowadząca do celu. Podróżnicy świadomie zdecydowali się na objazd przez kolejne kraje, chcąc połączyć realizację głównego celu z możliwością odwiedzenia miejsc, które od dawna znajdowały się na ich liście.

Moglibyśmy pojechać najkrótszą trasą, ale uznaliśmy, że skoro już wyruszamy w tak daleką podróż, warto zobaczyć więcej. Dlatego plan zakłada przejazd między innymi przez Francję i Monako

reklama

– wyjaśnia.

Jednym z punktów, które szczególnie interesują Kamila Ślusarczyka, jest Monako. Niewielkie księstwo kojarzone przede wszystkim z luksusem, sportami motorowymi i słynnym wyścigiem Formuły 1 od lat przyciąga miłośników motoryzacji z całego świata.

Chciałbym zobaczyć Monako na własne oczy. Niedawno odbywało się tam Grand Prix. Dla każdego fana motoryzacji to miejsce wyjątkowe. Możliwość przejechania ulicami, po których rywalizowali najlepsi kierowcy świata, będzie ciekawym doświadczeniem

– mówi.

Fot. Kamil Mielnikiewicz

Monako nie jest jednak najważniejszym punktem podróży. To jedynie jeden z etapów długiej drogi prowadzącej do miejsca szczególnego dla wielu Polaków.

reklama

WSK na jedną z najwyższych przełęczy Europy

W planie podróży znajduje się również wyzwanie, które może budzić respekt nawet wśród doświadczonych motocyklistów. Kamil Ślusarczyk zamierza wjechać motocyklem WSK 125 na przełęcz Passo dello Stelvio. To jedna z najwyżej położonych przełęczy drogowych Europy, położona na granicy Włoch i Szwajcarii. Słynie z licznych serpentyn, wymagających podjazdów oraz spektakularnych widoków.

To jeden z dodatkowych celów tej podróży. Chciałbym wjechać tam właśnie WSK. Nie wiem, czy ktoś wcześniej realizował podobny pomysł na takim motocyklu. Na pewno będzie to wymagające zadanie, ale właśnie takie wyzwania najbardziej motywują. Nie ma sensu się spieszyć. Kierunek jest ważniejszy od czasu. Najważniejsze jest bezpieczne dotarcie do celu i czerpanie przyjemności z podróży

– dodaje.

Monte Cassino – miejsce o szczególnym znaczeniu

Choć plan wyprawy obejmuje wiele atrakcyjnych miejsc, od samego początku jeden punkt pozostawał najważniejszy. Jest nim Monte Cassino. Dla Kamila Ślusarczyka nie jest to jedynie kolejny punkt na mapie Europy.

Byłem już w różnych miejscach. Odwiedzałem Francję, Bałkany, Włochy. Jednak żadne miejsce nie wywarło na mnie takiego wrażenia jak Monte Cassino. To miejsce szczególne. Podchodzę do takich spraw bardzo patriotycznie. Chciałbym oddać hołd żołnierzom, którzy tam walczyli i zginęli

– mówi.

Podczas pobytu planowane jest złożenie kwiatów na cmentarzu polskich żołnierzy. Jak podkreśla podróżnik, będzie to najważniejszy moment całej wyprawy.

Chcemy pozostawić tam coś od siebie. Wszystko zostało już wcześniej ustalone. To właśnie Monte Cassino jest głównym celem naszej podróży

– podkreśla.

Każdy dzień został zaplanowany

Choć wyprawa ma charakter przygodowy, nie oznacza to braku przygotowań. Wręcz przeciwnie. Każdy etap podróży został szczegółowo rozpisany jeszcze przed wyjazdem.

Wszystko mamy policzone. Trasa jest przygotowana. Wiemy, gdzie planujemy noclegi. Każdego dnia chcemy zatrzymywać się w innym miejscu. Oczywiście życie potrafi pisać własne scenariusze, ale punkt wyjścia jest bardzo dobrze przygotowany

– wyjaśnia.

Fot. Kamil Mielnikiewicz

Łącznie podróż ma potrwać 22 dni. Z tego 18 dni przeznaczonych zostanie na jazdę, natomiast pozostałe dni mają stanowić rezerwę na odpoczynek, zwiedzanie oraz ewentualne nieprzewidziane sytuacje. Podróż motocyklem WSK wymaga zupełnie innego podejścia niż jazda nowoczesnymi motocyklami turystycznymi. Każdy dzień został zaplanowany z uwzględnieniem możliwości maszyny. Najdłuższy dzienny odcinek wyniesie około 340 kilometrów.

To nie jest demon prędkości. Zakładam spokojne tempo podróżowania. Myślę, że sto kilometrów można pokonać w około trzy godziny. Najdłuższe etapy mogą więc zająć nawet dwanaście godzin. Najkrótszy odcinek będzie miał około 140 kilometrów

– wylicza.

W przypadku klasycznego motocykla równie ważne jak sama jazda są postoje, kontrole techniczne oraz odpoczynek.

Motocykl, który zna niemal każdy Polak

Jednym z najciekawszych elementów całej wyprawy jest bez wątpienia pojazd, którym zostanie zrealizowana. Kamil Ślusarczyk pojedzie motocyklem WSK M06 z 1984 roku. To konstrukcja doskonale znana kilku pokoleniom Polaków. Produkowane w Świdniku motocykle przez lata były obecne praktycznie w całym kraju.

To jeden z najbardziej popularnych motocykli, jakie były produkowane w Polsce. Wielu ludzi miało takie maszyny w swoich garażach. Jeździli nimi nasi ojcowie i dziadkowie. Właśnie dlatego ten motocykl wywołuje tyle pozytywnych emocji. Zabieram naprawdę dużo części. Oczywiście liczę, że nie będą potrzebne, ale wolę być przygotowany na każdą sytuację. Przy takim motocyklu trzeba myśleć kilka kroków do przodu

– podkreśla.

Fot. Kamil Mielnikiewicz

Klasyka zamiast nowoczesności

W czasach, gdy wielu motocyklistów wybiera nowoczesne maszyny wyposażone w elektronikę, systemy bezpieczeństwa i zaawansowane rozwiązania techniczne, decyzja o podróży WSK może wydawać się zaskakująca. Dla Kamila Ślusarczyka jest jednak całkowicie naturalna. Jak przyznaje, miał okazję korzystać również ze współczesnych motocykli, jednak z czasem przestały dawać mu taką satysfakcję jak klasyczna polska konstrukcja.

Na początku było ciekawie, ale później gdzieś zniknęła radość z jazdy. Natomiast WSK daje coś więcej. To nie tylko przemieszczanie się z punktu A do punktu B. To także historia, emocje i kontakt z ludźmi. Bardzo często ktoś podchodzi i mówi, że kiedyś miał taki sam motocykl albo jeździł nim jego ojciec czy dziadek. To są bardzo fajne rozmowy i wspomnienia. Właśnie dlatego lubię podróżować takim sprzętem

– tłumaczy.

Bieszczadzka wyprawa, która może inspirować

Historia Kamila Ślusarczyka pokazuje, że wielkie podróże nie zawsze wymagają najnowocześniejszego sprzętu. Czasami ważniejsze okazują się konsekwencja, przygotowanie, doświadczenie oraz jasno określony cel. Już 19 czerwca z Ustrzyk Dolnych rozpocznie się podróż, która poprowadzi przez Polskę, Francję, Monako, włoskie przełęcze i Monte Cassino. Przez ponad trzy tygodnie bieszczadzki motocyklista będzie pokonywał kolejne kilometry na maszynie, która dla wielu osób jest symbolem polskiej motoryzacji. Niezależnie od tego, ile kilometrów ostatecznie pokaże licznik po powrocie do domu, dla uczestników tej wyprawy najważniejsze będą doświadczenia, wspomnienia i możliwość dotarcia do miejsca, które od początku było głównym celem całego przedsięwzięcia.

A wszystko zacznie się w piątkowy poranek w Ustrzykach Dolnych, gdy klasyczna WSK skieruje się z Bieszczadów w stronę Europy.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo