reklama

Tratwa w Werlasie dryfuje pusta. Przez lata mieszkał tu perkusista Dżemu

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Tratwa w Werlasie dryfuje pusta. Przez lata mieszkał tu perkusista Dżemu - Zdjęcie główne
Autor: Robert Mach | Opis: Tratwa Michała "Giera" Giercuszkiewicza
Zobacz
galerię
7
zdjęć

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościMija kolejna rocznica śmierci Michała „Giera” Giercuszkiewicza, legendarnego perkusisty zespołu Dżem, charyzmatycznej postaci polskiej sceny bluesowej, rockowej i jazzowej oraz artysty, który na stałe wpisał się w krajobraz Bieszczadów. Choć od jego odejścia minął już czas, pamięć o człowieku, który w imię wolności i walki z nałogiem zamieszkał na dryfującej po Jeziorze Solińskim tratwie, pozostaje niezwykle żywa.
reklama

Wiadomość o śmierci Michała „Giera” Giercuszkiewicza wstrząsnęła zarówno fanami polskiej muzyki rozrywkowej, jak i bieszczadzkim środowiskiem artystycznym. Uznawany za jedną z największych indywidualności polskiej sceny muzycznej, człowiek o nietuzinkowej osobowości i żywa legenda bluesa, rocka oraz jazzu, pozostawił po sobie bogaty dorobek artystyczny. Swoją twórczością oraz bezkompromisowym podejściem do życia zarażał przedstawicieli własnego pokolenia, jak i młodszych słuchaczy, którzy podkreślali konieczność stałego pielęgnowania pamięci o tej postaci. Dla wielu pozostał wzorem niezależności – wolnym ptakiem, który przez całe życie kierował się potrzebą wolności. Choć fizycznie nie ma go już wśród nas, spuścizna muzyczna oraz miejsca związane z jego pobytem nad Jeziorem Solińskim stanowią trwałe upamiętnienie jego postaci.

reklama

Lata muzycznej świetności, Dżem i relacja z Ryszardem Riedlem

Michał Giercuszkiewicz urodził się we wrześniu 1954 roku w Katowicach. Na początku lat 80. XX wieku dołączył do formacji Dżem, która wkraczała wówczas w okres swojej największej świetności. To właśnie z nim w składzie grupa nagrała w 1982 roku pierwsze, kultowe single, do których należały utwory „Paw”, „Whisky” oraz „Czerwony jak cegła”. Trzy lata później, w 1985 roku, ukazał się debiutancki album studyjny zespołu zatytułowany „Cegła”, który na stałe wpisał się w historię polskiej muzyki rozrywkowej.

Fot. Jan Darecki - Pustelnik Jano

reklama

Okres gry w Dżemie wiązał się również z bliską, choć niezwykle burzliwą przyjaźnią z charyzmatycznym wokalistą grupy, Ryszardem Riedlem. Życie zawodowe obu artystów przeplatało się z życiem prywatnym, w którym znaczącą rolę odgrywały środki odurzające, dragi i zakazane substancje. Zależność ta miała w późniejszych latach przynieść poważne konsekwencje dla życia osobistego i zdrowia perkusisty.

Od SBB po Śląską Grupę Bluesową

Kariera muzyczna Michała Giercuszkiewicza nie ograniczała się wyłącznie do występów w Dżemie. Był on muzykiem wszechstronnym, poszukującym nowych brzmień i współpracującym z licznymi formacjami. W trakcie swojej drogi artystycznej grał między innymi w grupach Apogeum, Kwadrat oraz Bezdomne Psy. Regularnie współpracował z uznanymi zespołami SBB oraz Krzak, a także sporadycznie występował w projektach i składach tworzonych przez Józefa Skrzeka. Przez pewien czas udzielał się również w formacji Ości oraz w zespole Cree, którego wokalistą był syn Ryszarda Riedla – Sebastian Riedel. Mieszkańcom oraz odwiedzającym Bieszczady był niezwykle dobrze znany z występów w składzie Śląskiej Grupy Bluesowej, z którą oficjalnie zaczął grać w 2003 roku, regularnie koncertując na lokalnych scenach.

reklama

 

Bieszczadzka ostoja: Walka z nałogiem na tratwie

Po raz pierwszy muzyk zdecydował się na wyjazd w Bieszczady jeszcze przed śmiercią Ryszarda Riedla. Pierwotnie miał to być trzymiesięczny pobyt o charakterze detoksykacyjnym. Perkusista uznał bieszczadzką przestrzeń za najlepsze miejsce do podjęcia walki z ciężkim uzależnieniem od narkotyków, które doprowadziło wcześniej do rozpadu jego małżeństwa. Wymagało to wieloletniej, trudnej batalii, w której długie i krótkie okresy abstynencji przeplatały się z nawrotami, jednak ostatecznie udało mu się wygrać ten trudny pojedynek. Swoją bieszczadzką przystań odnalazł bezpośrednio na wodach Jeziora Solińskiego. Najpierw zamieszkał na Wyspie Skalistej, by rok później przenieść się do zbudowanej przez siebie drewnianej tratwy, zacumowanej kilkanaście metrów od brzegu w Zatoce Teleśnickiej. W późniejszym okresie ułożyło się tak, że zamieszkał w miejscowości Werlas, również na tratwie, jednak o nowocześniejszej konstrukcji. Życie na dryfującej platformie stało się symbolem jego ucieczki od cywilizacji oraz poszukiwania wewnętrznego spokoju.

reklama

Fot. Robert Mach

Autorska płyta i film dokumentalny

Największym marzeniem artysty przez trzy dekady było nagranie autorskiego, solowego albumu, który nosił w sercu przez 30 lat. Przełom nadszedł w momencie, gdy otrzymał ponowną propozycję wydawniczą od znanej wytwórni płytowej Metal Mind Productions. W tym samym czasie postać muzyka przyciągnęła uwagę świata filmowego. Podczas realizacji zdjęć do serii „Poza cywilizacją” dla Discovery Channel Polska w reżyserii Alicji Chmielewskiej, w odcinku poświęconym osobom żyjącym z dala od cywilizacji, perkusistę poznał Armand Urbaniak, operator filmowy, fotograf, scenarzysta i reżyser pracujący dotychczas przy filmach fabularnych i dokumentalnych.

Spotkanie nad Jeziorem Solińskim przekształciło się w głęboką przyjaźń. Przycumowana na pięknej zatoce tratwa oraz historia żyjącego na niej muzyka stały się dla Urbaniaka inspiracją do stworzenia pełnometrażowego filmu dokumentalnego pod tytułem „30 lat wymówek”. Obraz ten uzyskał wysokie uznanie branżowe i zakwalifikował się do 62. Krakowskiego Festiwalu Filmowego w dwóch kategoriach: Konkursie Polskim oraz Międzynarodowym Konkursie Dokumentów Muzycznych DocFilmMusic.

Ostatecznie dwupłytowy, solowy album Michała Giercuszkiewicza zatytułowany „Wolność” ukazał się na rynku 19 czerwca 2020 roku, stanowiąc fonograficzne zwieńczenie jego marzeń i drogi życiowej.

Ostatnie dni i trwałe upamiętnienie w Werlasie

Michał Giercuszkiewicz pozostał aktywnym artystą do samego końca. W ostatnich miesiącach życia zmagał się z ciężką chorobą, a swoje ostatnie dni spędził w szpitalu. Zmarł 27 lipca 2020 roku w wieku 66 lat. Pogrzeb cenionego perkusisty odbył się w Archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach, a w trakcie uroczystości na organach zagrał jego wieloletni przyjaciel Józef Skrzek.

Fot. Robert Mach

Pamięć o perkusiście została w unikalny sposób utrwalona na terenie Bieszczadów. We wsi Werlas, na terenie Zagrody Żbyr, wybudowano pamiątkowy pomnik oraz scenę muzyczną dedykowaną jego imieniu. Z kolei artysta Arkadiusz Andrejkow, w ramach autorskiego projektu „Cichy Memoriał”, namalował portret Michała Giercuszkiewicza bezpośrednio na ścianie jego tratwy. Ponadto malownicza zatoka na Jeziorze Solińskim, na której dryfował jego „domek bez adresu”, została oficjalnie nazwana imieniem Michała „Giera” Giercuszkiewicza, a pozostawiona przez niego muzyka będzie towarzyszyć kolejnym pokoleniom.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo