Historia Bieszczadów to nie tylko opowieść o górach, połoninach i turystyce. Tworzyli ją również ludzie wykonujący zawody, które dziś niemal całkowicie zniknęły z codzienności regionu. Jednym z nich było wypalanie węgla drzewnego – ciężka, wymagająca i wykonywana w trudnych warunkach praca, przez dziesięciolecia będąca ważnym elementem funkcjonowania bieszczadzkich lasów. Jedną z osób, które przez większość swojego życia pozostały wierne temu rzemiosłu, był Zbigniew Balcerzak. Dziś o jego historii przypomina barak znajdujący się na terenie Ekomuzeum Wypału Węgla Drzewnego „Na wypale” w Radoszycach, miejscu, w którym spędził ostatnie miesiące swojej zawodowej aktywności.
Barak, który stał się świadectwem minionej epoki
Na terenie Ekomuzeum Wypału Węgla Drzewnego w Radoszycach znajduje się barak noszący nazwę „Barak Smolarza”. To właśnie tutaj mieszkał Zbigniew Balcerzak, człowiek, którego wielu turystów kojarzyło z pokazów wypalania węgla drzewnego oraz opowieści o pracy przy retortach. Choć sam budynek jest prosty i pozbawiony jakichkolwiek udogodnień, dziś stanowi jedno z bardziej wymownych miejsc przypominających o zawodzie, który niemal całkowicie zniknął z Bieszczadów. We wnętrzu zachowano przedmioty codziennego użytku należące do Zbigniewa Balcerzaka. Odwiedzający mogą zobaczyć piecyk, starą kuchenkę, wersalkę, ubrania, buty oraz inne elementy wyposażenia, z których korzystał podczas swojej pracy. Choć wiele z nich nosi już wyraźne ślady upływu czasu, pozostają autentycznym świadectwem życia człowieka, który przez ponad cztery dekady wykonywał jeden z najbardziej wymagających zawodów w regionie.
Na zewnętrznej ścianie baraku umieszczono tablicę z jednym z najbardziej znanych cytatów Zbigniewa Balcerzaka: „Gdybym brał pieniądze za każde zdjęcie, co sobie turyści ze mną robili, byłbym już milionerem. Ale milionerów jest teraz w kraju jak psów, a wypalacz węgla to unikat.”
Wypalacz węgla, czyli zawód, który odchodzi w zapomnienie
Wypalanie węgla drzewnego przez dziesięciolecia było jednym z charakterystycznych elementów bieszczadzkiego krajobrazu. Praca przy retortach wymagała nie tylko dużej siły fizycznej, ale także doświadczenia, cierpliwości oraz umiejętności samodzielnego radzenia sobie w trudnych warunkach. Było to zajęcie wykonywane z dala od cywilizacji, często bez dostępu do energii elektrycznej i bieżącej wody. Smolarze przez wiele dni mieszkali w niewielkich barakach znajdujących się bezpośrednio przy miejscu wypału, czuwając nad całym procesem produkcji węgla drzewnego.
Dziś niewiele osób ma możliwość zobaczenia, jak wyglądała ta codzienność. Właśnie dlatego zachowany w Radoszycach barak ma wartość nie tylko historyczną, ale również edukacyjną. Pozwala zrozumieć, w jakich warunkach żyli i pracowali ludzie wykonujący ten zawód.
Ponad czterdzieści lat przy retortach
Zbigniew Balcerzak pochodził z Konina. Po ukończeniu Liceum Ekonomicznego w Słupcy zdał maturę i rozpoczął pracę w kopalni, realizując w ten sposób obowiązek służby wojskowej. Przełomowym momentem w jego życiu okazał się rok 1983. Wtedy zdecydował się wyjechać w Bieszczady, region, z którym pozostał związany już do końca życia. Podjął pracę w Bazie „Las” w Uhercach Mineralnych, przedsiębiorstwie zajmującym się produkcją węgla drzewnego. Kiedy firma zakończyła działalność, nie wytrzymując konkurencji prywatnych przedsiębiorstw, sytuacja finansowa Balcerzaka uległa pogorszeniu. Nie zrezygnował jednak z zawodu. Przez kolejne lata pracował w różnych częściach regionu. Wypalał węgiel między innymi w Skorodnem, Bezmiechowej, Teleśnicy, Seredniem Małym, Smereku, Szczerbanówce, a także na terenie Beskidu Niskiego oraz w okolicach Przemyśla. Ostatecznie zamieszkał w Polanie, gdzie uzyskał stałe zameldowanie.
Przez ponad czterdzieści lat pozostał wierny pracy, którą sam cenił przede wszystkim za samodzielność oraz odpowiedzialność. W czasach coraz większej mechanizacji i postępu technologicznego wybierał życie z dala od współczesnych udogodnień, pozostając przy zawodzie, który znał najlepiej.
Ostatni etap zawodowej drogi w Radoszycach
Od wiosny 2023 roku Zbigniew Balcerzak pracował na terenie Ekomuzeum Wypału Węgla Drzewnego w Radoszycach. To właśnie tam prezentował odwiedzającym kolejne etapy produkcji węgla drzewnego – od ładowania retorty, przez jej rozpalanie, aż po rozładunek gotowego surowca. Dla wielu turystów był pierwszą osobą, od której mogli usłyszeć, jak naprawdę wygląda codzienność wypalacza węgla. Nieodłącznym towarzyszem jego pracy był pies Kropek, który stale towarzyszył mu podczas pobytu przy retortach.
Barak znajdujący się obok miejsca wypału był jego domem przez ostatnie miesiące aktywności zawodowej. To właśnie tutaj mieszkał od czerwca do listopada 2023 roku, pozostając wiernym pracy, którą wykonywał przez całe dorosłe życie.
15 kwietnia 2024 roku Zbigniew Balcerzak zmarł w wieku 62 lat. Pozostawił po sobie nie tylko wspomnienia osób, które miały okazję go poznać, ale również miejsce będące świadectwem jego codzienności. Zachowany barak, narzędzia oraz przedmioty codziennego użytku przypominają o człowieku, który przez ponad cztery dekady wykonywał zawód coraz rzadziej spotykany we współczesnych Bieszczadach.
Wizyta w Ekomuzeum Wypału Węgla Drzewnego w Radoszycach to nie tylko możliwość zobaczenia „Baraku Smolarza”. Na terenie obiektu znajdują się również retorty, w których do dziś prowadzony jest proces wypalania węgla drzewnego. Dzięki temu odwiedzający mogą zobaczyć, jak wygląda jedna z najważniejszych technologii, która przez dziesięciolecia była nieodłącznym elementem pracy bieszczadzkich smolarzy i wypalaczy. Ekomuzeum łączy zachowanie materialnych śladów dawnego rzemiosła z prezentacją procesu produkcji, pozwalając lepiej zrozumieć specyfikę tego wymagającego zawodu oraz jego znaczenie w historii regionu.
Komentarze (0)