reklama

Spacer w okolicach Soliny omal nie zakończył się tragedią. Liczył się czas

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Spacer w okolicach Soliny omal nie zakończył się tragedią. Liczył się czas - Zdjęcie główne
Autor: KPP Lesko | Opis: Spacer w okolicach Soliny omal nie zakończył się tragedią. Liczył się czas

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościNiewielki błąd na trasie i poślizgnięcie na liściach o mało nie doprowadziły do tragedii nad Jeziorem Solińskim. 62-letnia turystka ze Śląska zjechała po stromym zboczu i w ostatniej chwili zatrzymała się na drzewie rosnącym tuż nad dziesięciometrowym urwiskiem.
reklama

O wielkim szczęściu może mówić para turystów ze Śląska, która wybrała się na spacer po lesie w okolicach Soliny. Jak wynika z informacji przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Lesku, do niebezpiecznego zdarzenia doszło wczoraj w godzinach południowych. Małżeństwo przemierzało leśne tereny wraz ze swoim psem.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że w pewnym momencie spacerowicze najprawdopodobniej stracili właściwy orientacyjny kierunek i zboczyli z wyznaczonego, bezpiecznego szlaku. Poruszając się ścieżką przebiegającą w niebezpiecznej bliskości urwistego brzegu Jeziora Solińskiego, znaleźli się w miejscu o bardzo trudnym i podmokłym ukształtowaniu terenu.

reklama

Upadek na stromym zboczu i wezwanie pomocy

W pewnym momencie 62-letnia kobieta straciła równowagę, poślizgnąwszy się na zalegających na ścieżce liściach. Turystka zjechała po bardzo stromym zboczu na odległość kilkunastu metrów. Tuż nad krawędzią dziesięciometrowego, pionowego urwiska opadającego w stronę tafli jeziora, zdołała w ostatniej chwili uchwycić się rosnącego tam drzewa.

Fot. Komenda Powiatowa Policji w Lesku

Ze względu na bardzo duże nachylenie terenu oraz niestabilne podłoże, kobieta nie była w stanie samodzielnie wspiąć się z powrotem na górę. Realnej pomocy nie mógł jej udzielić również towarzyszący jej 63-letni mąż, dla którego zejście po stromym i śliskim zboczu wiązałoby się z bezpośrednim ryzykiem upadku. Mężczyzna, oceniając powagę sytuacji, niezwłocznie powiadomił służby ratunkowe i wezwał na miejsce policję.

reklama

Nieszablonowa akcja ratunkowa policjantów z Polańczyka

Do akcji natychmiast skierowano patrol z Komisariatu Policji w Polańczyku. Funkcjonariusze ci w okresie letnim pełnią również służbę na akwenie Jeziora Solińskiego jako policyjni stermotorzyści. Dzięki doskonałej, szczegółowej znajomości ukształtowania linii brzegowej oraz otaczających jezioro kompleksów leśnych, mundurowi błyskawicznie zlokalizowali miejsce, w którym znajdowało się małżeństwo.

Po przybyciu w rejon zdarzenia okazało się jednak, że dotarcie do uwięzionej kobiety od strony lądu jest skrajnie ryzykowne i grozi osunięciem się na stromym stoku. Wówczas policjanci zdecydowali się na nieszablonowe rozwiązanie techniczne. Do asekuracji i przeprowadzenia ewakuacji użyli specjalistycznej liny od bojki ratunkowej, będącej na standardowym wyposażeniu policyjnej łodzi służbowej i służącej na co dzień do ratowania osób tonących.

reklama

Zabezpieczony liną funkcjonariusz zszedł po stromym zboczu bezpośrednio do 62-latki. Po dotarciu na miejsce pomógł turystce opuścić niebezpieczną strefę i bezpiecznie asekurował ją podczas wychodzenia pod górę na stabilna część ścieżki.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo