Mimo pochmurnej pogody i opadów deszczu sytuacja hydrologiczna w Bieszczadach pozostaje trudna. Występujące w ostatnich dniach opady nie przyniosły poprawy, która pozwoliłaby przerwać utrzymującą się suszę hydrologiczną. Zjawisko trwa nieprzerwanie od 30 lipca 2026 roku. Oznacza to, że przez kolejne miesiące poziom wód w wielu bieszczadzkich rzekach pozostaje niski, a sama obecność opadów nie wystarcza, by zmienić ten stan.
Niskie stany wody na większości rzek
Strefa stanów niskich utrzymuje się obecnie na niemal wszystkich rzekach w Bieszczadach. Dotyczy to między innymi Solinki, Wetliny, Wołosatego, Hoczewki, Osławy i Strwiąża. Niskie stany notowane są również na części rzeki San.
San między Soliną a Zagórzem wyjątkiem
Na tle pozostałych bieszczadzkich rzek wyróżnia się fragment Sanu, na którym utrzymuje się strefa stanów średnich. Obejmuje on odcinek od Soliny przez Myczkowce, Zwierzyń i Lesko, dalej w kierunku Zagórza. Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, stacja pomiarowa w Lesku wskazuje aktualny stan wody na poziomie 170 centymetrów. Jest to jeden z nielicznych fragmentów bieszczadzkich rzek, na których obecnie notowane są stany średnie. Na większości pozostałych cieków nadal przeważają stany niskie.
Jak długo musi padać, by rzeki zaczęły odzyskiwać wodę?
Jak wyjaśnia IMGW, pojedynczy opad, nawet jeśli poprawia wilgotność gleby, nie musi oznaczać trwałej poprawy sytuacji hydrologicznej. Przy dużym deficycie wody potrzebne są regularne, długotrwałe opady obejmujące większą część zlewni, które pozwolą uzupełnić wilgoć w głębszych warstwach gruntu i poprawić zasilanie rzek. Nie można jednak wskazać jednej liczby dni, przez które powinien padać deszcz — reakcja rzek zależy między innymi od ilości i rozkładu opadów oraz lokalnych warunków. Wzrost poziomu wody może być widoczny wcześniej, ale odbudowa zasobów i ustąpienie suszy hydrologicznej to proces, który może potrwać znacznie dłużej.
Komentarze (0)