Reklama

O niedźwiedziu, który w 2017 roku spacerował środkiem drogi z Polany do Czarnej. Jak zakończyła się jego historia?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Ewa Mykuła

O niedźwiedziu, który w 2017 roku spacerował środkiem drogi z Polany do Czarnej. Jak zakończyła się jego historia? - Zdjęcie główne

W 2017 roku niedźwiedź spacerował środkiem drogi z Polany do Czarnej | foto Ewa Mykuła

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Aktualności O niedźwiedziu, który w 2017 roku spacerował po jednej z bieszczadzkich dróg usłyszeli nie tylko lokalni mieszkańcy, miłośnicy Bieszczadów, ale również cała Polska. Opublikowana w internecie fotografia drapieżnika zyskała ogromną popularność i do dzisiaj możemy się na nią natknąć w mediach społecznościowych. 

Luty 2017 roku. Pan Stanisław jadąc drogą z Polany w kierunku Czarnej spotkał niedźwiedzia, który jak gdyby nic spacerował środkiem jezdni. Mężczyzna sfotografował ten moment, po czym przekazał zdjęcie córce, a ta zamieściła je w mediach społecznościowych.

W internecie zachwyt drapieżnikiem był ogromny, jednak tak naprawdę zwierzę wzbudzało wówczas niepokój. Jak informował portal gazeta.pl po rozmowie z mieszkańcami, niedźwiedź kładł się na drodze, miał drgawki i był otępiały. Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych tłumaczył, że misio może być chory i mieć poważne zmiany w układzie nerwowym.

Podejrzewano, że może być chory na wściekliznę lub nosówkę, jednak lekarz dokładnie go przebadał i stwierdził, że jest zupełnie zdrowy

- uspokajał w rozmowie z gazeta.pl Łukasz Lis, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

Drapieżnik napędzał wiele strachu leśnikom i miejscowym, ale jego historia miała szczęśliwe zakończenie. Zwierzę zostało odłowione, przebadane i wypuszczone do naturalnego środowiska.

To był ostatni moment na jego odłowienie. Niedźwiedź w poszukiwaniu pokarmu dotarł do terenów zamieszkanych, a ludzie litowali się i dokarmiali go, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Nauczony, że dostaje jedzenie, stałby się zwierzęciem problemowym, coraz bardziej zbliżałby się do ludzi i w końcu zostałby odstrzelony

- dodał Łukasz Lis dla gazeta.pl.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy