Zagrożenie powodziowe w Myczkowcach to problem, który istnieje od czasu powstania zapory wodnej. Jak czytamy na portalu Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Krośnie, kluczowym czynnikiem wpływającym na obecną sytuację jest zmieniona hydrologia rzeki po wybudowaniu obiektu. W momencie ukończenia zapory w Myczkowcach przepływ wody w Sanie na odcinku 5,4 km został całkowicie wstrzymany, co miało daleko idące konsekwencje dla funkcjonowania rzeki. Choć później przywrócono minimalny przepływ w wysokości 1,5 m³/s, jest to wartość znacznie niższa od biologicznego minimum, które powinno wynosić około 6 m³/s. W dodatku przynajmniej dwa razy do roku dochodzi do tak zwanych przepływów płuczących, kiedy nagle spuszczana jest ogromna ilość wody – nawet 100 m³/s.
Skutki tego zjawiska są dobrze znane mieszkańcom Myczkowc – zalane podwórka, piwnice, zniszczone uprawy. Problem nie dotyczy jedynie okresów intensywnych opadów czy roztopów, ale jest stałym elementem życia w tej miejscowości.
Dlaczego koryto Sanu wymaga regulacji?
Jednym z największych problemów, który pogłębia skutki zrzutów wody, jest znaczne spłycenie i zamulenie koryta Sanu. Wynika to bezpośrednio z faktu, że od ponad 50 lat zapora ograniczyła naturalny transport rumoszu kamiennego – piasku, żwiru i kamieni, które wcześniej były niesione przez nurt rzeki. Jak podaje portal Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Krośnie, ten proces doprowadził do stopniowego wypłukania osadów, co z kolei sprawiło, że koryto zostało pogłębione aż do wychodni skalnych. W efekcie zmieniła się nie tylko struktura dna rzeki, ale także jej przepustowość.Dodatkowym problemem jest erozja brzegowa oraz sukcesja roślinności. Ponieważ przez koryto rzeki często przepływa bardzo mała ilość wody, brzegi zarastają trawami i krzewami, a w nurcie pojawiają się zamuliska i wyspy, które dodatkowo ograniczają przestrzeń dla przepływu wód. W konsekwencji San w Myczkowcach nie jest w stanie skutecznie przejąć nagłych zrzutów wody z zapory, co prowadzi do wylewania się rzeki na sąsiednie tereny.
Inwestycja, na którą mieszkańcy czekali od lat
Fot. Facebook/Wójt Gminy Solina Adam Piątkowski
Po wieloletnich apelach mieszkańców oraz władz gminy Solina w końcu podjęto decyzję o rozpoczęciu prac nad regulacją koryta rzeki. Wójt gminy Solina Adam Piątkowski, poinformował, że projekt obejmie odcinek od zapory do tak zwanego zakrętu „pod skałkami”. Celem prac będzie pogłębienie i udrożnienie koryta, tak aby mogło ono skuteczniej odprowadzać wodę. W ramach inwestycji zostaną również przywrócone pełne funkcjonalności brodów rzecznych, które pełnią ważną rolę drogi dojazdowej do gruntów użytkowanych rolniczo przez mieszkańców miejscowości Myczkowce.
To ważna decyzja, dzięki której podjęto działania skutkujące realizacją tej oczekiwanej od dawna przez mieszkańców Myczkowiec inwestycji. Wyeliminuje ona wszystkie dotychczasowe problemy związane z zalewaniem budynków zlokalizowanych poniżej korony zapory wodnej
– przekazuje Adam Piątkowski, wójt gminy Solina.
Za realizację projektu odpowiadać będzie PGE Energia Odnawialna oraz Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce. Zakończenie prac planowane jest na październik 2025 roku.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.