Ruiny Zamku Sobień od dziesięcioleci należą do najcenniejszych zabytków historycznych Bieszczadów. Położone na wzgórzu górującym nad doliną Sanu są nie tylko świadectwem średniowiecznych dziejów regionu, ale również jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystów przyjeżdżających pomiędzy Leskiem i Sanokiem. Przez ostatni rok obiekt był jednak wyłączony z ruchu turystycznego. Powodem były kompleksowe prace archeologiczne, konserwatorskie oraz zabezpieczające, których celem było zachowanie zabytku dla kolejnych pokoleń. Dziś zakończył się najważniejszy etap tej inwestycji, a odwiedzający ponownie mogą wejść na teren ruin i zobaczyć efekty przeprowadzonych działań. Jak podkreśla nadleśniczy Nadleśnictwa Lesko Jan Mazur, Sobień to miejsce o wyjątkowym znaczeniu historycznym.
Historia tego miejsca sięga czasów Kazimierza Wielkiego, który zainicjował budowę zamku. Bywał tutaj również król Władysław Jagiełło. To pokazuje, jak ważnymi ośrodkami były wówczas Sanok, Lesko i Sobień. Z czasem jednak, z przyczyn praktycznych, siedziba została przeniesiona do Leska, a sam zamek przez kolejne stulecia popadał w zapomnienie. Mury, które dziś oglądamy, mają około siedmiuset lat i przez sześć wieków pozostawały praktycznie bez większych działań zabezpieczających
– mówi portalowi wBieszczady.pl Jan Mazur.
Nie zamknąć i zapomnieć, ale uratować zabytek
Jak wyjaśnia nadleśniczy, decyzja o rozpoczęciu inwestycji wynikała z zaleceń konserwatora zabytków. Stan części murów stawał się coraz gorszy, a odpadające kamienie mogły stanowić zagrożenie dla odwiedzających. Możliwe były dwa rozwiązania. Pierwszym było zamknięcie obiektu i ograniczenie dostępu. Drugim przeprowadzenie kompleksowych prac zabezpieczających.
Mogliśmy po prostu ogrodzić to miejsce, zamknąć je dla ludzi i pozostawić. Wybraliśmy jednak znacznie trudniejszą drogę. Zdecydowaliśmy się odsłonić tę perłę polskiej historii i zabezpieczyć ją w taki sposób, aby mogła nadal służyć turystom. To wymagało ogromnej liczby uzgodnień, pozwoleń i dokumentów. W proces zaangażowani byli konserwator zabytków, konserwator przyrody, wydziały budownictwa, Starostwo Powiatowe w Lesku oraz Urząd Miasta i Gminy Lesko. Za każdą decyzją stały miesiące przygotowań i formalności
– podkreśla Jan Mazur.
Rok pracy specjalistów
Realizacja przedsięwzięcia trwała blisko rok i wymagała udziału wyspecjalizowanych ekip posiadających doświadczenie przy zabytkach. Prace prowadzone były etapami. Najpierw usunięto fragmenty murów znajdujące się w najgorszym stanie technicznym. Następnie rozpoczęto ich zabezpieczanie. Jak wyjaśnia Jan Mazur, przy tego typu inwestycjach nie ma miejsca na przypadkowe rozwiązania.
Każdy kamień był zdejmowany, dopasowywany i ponownie układany praktycznie ręcznie. Do zabezpieczania wykorzystywano specjalne zaprawy odpowiadające tym stosowanym w średniowieczu. To niezwykle czasochłonna praca wymagająca doświadczenia oraz dużej precyzji. Nie da się jej wykonać szybko ani maszynowo. Wszystko musiało zostać przeprowadzone zgodnie z zasadami konserwacji zabytków
– tłumaczy nadleśniczy.
Oczyszczono nie tylko mury
Zakres prac nie ograniczał się wyłącznie do samego zamku. Podczas realizacji inwestycji uporządkowano również teren rezerwatu.
Warto przypominać, że śmieci przynoszone do lasu powinny z niego wracać razem z nami. Podczas prac usuwano nie tylko roślinność zasłaniającą mury, ale również odpady pozostawione przez ludzi. To również element dbania o to miejsce i o jego przyszłość
– mówi.
Nowa infrastruktura zwiększa bezpieczeństwo
Jedną z najbardziej widocznych zmian dla odwiedzających jest nowa infrastruktura turystyczna. Na terenie ruin wykonano utwardzone ścieżki, drewniane schody oraz pomosty prowadzące przez najważniejsze fragmenty obiektu. Nie są one przypadkowym elementem inwestycji.
Nie chodziło o ograniczanie turystów, ale o ich bezpieczeństwo i ochronę zabytku. Dzięki wyznaczonym ciągom komunikacyjnym odwiedzający mogą bezpiecznie zwiedzać ruiny, a jednocześnie nie wchodzą na historyczne mury. Barierki mają skłaniać do refleksji, że nie znalazły się tam przypadkiem. Chronią konstrukcję, która liczy kilkaset lat
– wyjaśnia Jan Mazur.
Jednym z głównych celów inwestycji było odsłonięcie rzeczywistego układu średniowiecznej warowni. Jeszcze do niedawna znaczna część murów pozostawała ukryta pod gęstą roślinnością. Dziś odwiedzający mogą zobaczyć pełniejszy obraz obiektu.
Przez lata widoczne były jedynie pojedyncze fragmenty murów wystające spośród krzewów i wysokiej trawy. Naszym celem było pokazanie całego zamku. Prace archeologiczne i odgruzowujące trwały około pięciu miesięcy. Dzięki nim odsłonięto obrys murów oraz odnaleziono właściwą bramę wjazdową do zamku. Nie znajduje się ona przy baszcie, jak wielu sądziło, lecz przy ścieżce prowadzącej w dół. To właśnie tam prowadził historyczny wjazd do warowni
– mówi nadleśniczy.
Historia dostępna także na tablicach edukacyjnych
Nowością są również tablice edukacyjne rozmieszczone wzdłuż ścieżki prowadzącej przez teren ruin. Odwiedzający mogą zapoznać się z historią zamku, jego właścicieli oraz znaczeniem Sobienia na dawnej granicy z Rusią Czerwoną. Jak podkreśla Jan Mazur, celem było zachęcenie turystów do dalszego poznawania historii regionu.
Chcieliśmy, aby każdy odwiedzający mógł nie tylko obejrzeć ruiny, ale również zrozumieć ich znaczenie. Tablice stanowią punkt wyjścia do dalszego poznawania historii tego miejsca i zachęcają do sięgania po literaturę poświęconą dziejom pogranicza
– zaznacza.
Oficjalne otwarcie oznacza, że Ruiny Zamku Sobień ponownie stały się dostępne zarówno dla mieszkańców regionu, jak i licznie odwiedzających Bieszczady turystów. Efektem zakończonej inwestycji jest nie tylko zabezpieczenie cennego zabytku, ale również znacząca poprawa komfortu zwiedzania. Odsłonięte fragmenty murów, nowa infrastruktura oraz ścieżka edukacyjna pozwalają spojrzeć na historię Sobienia w zupełnie nowy sposób. Jak podkreśla Jan Mazur, celem całego przedsięwzięcia było zachowanie autentycznego charakteru miejsca i jednoczesne udostępnienie go kolejnym pokoleniom.
Po miesiącach intensywnych prac turyści mogą ponownie odwiedzać jedno z najważniejszych historycznych miejsc Bieszczadów i zobaczyć efekty inwestycji, która pozwoliła zabezpieczyć ponad siedemsetletnie pozostałości średniowiecznej warowni.
Komentarze (0)