Reklama

Z kroniki stanicy ZHP w Dwerniczku cz. II. Operacja "Bieszczady 40"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Bieszczadzkie dzieje Bieszczady – symbol dzikiej przyrody, pionierskich warunków życia i ucieczki od cywilizacji – przeciętnym zjadaczom chleba wydawały się miejscem zarezerwowanym dla poszukiwaczy przygód, nieprzystosowanych społecznie samotników, rasowych turystów.

Niewielu przed rokiem 1974 wiedziało, że harcerze zaprzyjaźnili się z tą ziemią 20 lat wcześniej. Latem roku 1958 zorganizowano tu duże, bo liczące 1650 uczestników, zgrupowanie „Bieszczady” w ramach ogólnopolskiej Harcerskiej Akcji Letniej Młodzieży Starszej. Już wtedy harcerze odkrywali malownicze miejsca obozowania, wytyczali trasy górskich wędrówek, pokazywali nielicznym mieszkańcom, co potrafią, pracując przy budowie kolejki wąskotorowej i w szkółkach leśnych, organizując wypożyczanie książek i ogniska dla sezonowych robotników. To był dobry start do długofalowej pracy, jaką w następnych latach, pod kryptonimem „Bieszczady” prowadziła na tych terenach Chorągiew Rzeszowska.

Początki operacji „Bieszczady '40”

Kiedy po zakończeniu „Operacji 1001-Frombork” poszukiwano nowego, równie ambitnego wyzwania dla młodzieży starszej, Bieszczady – znane już i bliskie harcerzom–wydawały się terenem idealnym do harcerskiej służby. Tak narodziła się koncepcja Harcerskiej Operacji „Bieszczady-40”, centralnej akcji programowej ZHP, która, rozpoczęta w 1974 roku, miała mieć finał na 40-lecie Polski Ludowej, by później przekształcić się w bezterminowo tu trwające Harcerskie Gospodarstwo Bieszczady. 

Życie skorygowało te plany. Przemiany ustrojowe, jakie dokonały się w naszym kraju po roku 1980 sprawiły, że jubileuszowe skojarzenia straciły znaczenie, ale akcja, choć ostro krytykowana i w konsekwencji przeorientowana na Harcerską Służbę Bieszczadom, pozostała pod niezmienionym kryptonimem aż do roku 1989, a po nim jest kontynuowana pod nazwą Bieszczadzka Akcja Letnia. Warto więc poznać atuty, które zapewniły jej tę siłę
przetrwania.

Harcerski Manifest Bieszczadzki

Po pierwszym roku Operacji, zwanym pilotażowym, bo miał zweryfikować miejsca obozowania, założenia programowe i sposób kierowania akcją, powstały podstawowe dokumenty, które nadawały kierunek działaniom stanic i określały reguły ich funkcjonowania. Dziesięcioletni program Operacji zwany Harcerskim Manifestem Bieszczadzkim, był dokumentem na miarę tamtej epoki – patetycznym, zbyt ambitnym i nie liczącym się z realiami, ale i nie pozbawionym atrakcyjnych dla młodzieży wizji, jakie będą za dziesięć lat Bieszczady. Oto kilka fragmentów tego tekstu:

Przychodzimy w Bieszczady potrzebni. /…/ Problemem tej ziemi jest zbyt mała ilość rąk do pracy. Brak ten szczególnie daje się we znaki w czasie naszych letnich wakacji. Chcemy tu zatem nie tylko odpoczywać, chcemy tu pracować, budując sami sobie miejsce odpoczynku i warsztat pracy. /…/ Drużyny HSPS, działające w szkołach ogólnokształcących i zawodowych mają bowiem duży potencjał rąk do pracy, także wykwalifikowanej. Nasi młodzi fachowcy chcą pokazać, że niemało już umieją.

Potrzebna tu informacja, że przez pierwsze lata Operacji organizatorami stanic były Komendy Chorągwi ZHP i resorty prowadzące szkolnictwo zawodowe. Uczestnicy Stanicy Ministerstwa Budownictwa, zlokalizowanej w Ustrzykach Dolnych, brali udział w budowie szkoły, internatu, oczyszczalni ścieków. Harcerze ze Stanicy Ministerstwa Leśnictwa pielęgnowali uprawy leśne. Prace dla bieszczadzkiej kolejki wąskotorowej podejmowali harcerze ze Stanicy Ministerstwa Komunikacji, harcerze ze Szczecina prowadzili punkt napraw samochodów, a z Wrocławia – sprzętu gospodarstwa domowego i telewizorów.

Niestety, takich wyspecjalizowanych prac było mniej niż specjalistów w mundurach. Ale nawet proste prace traktowano poważnie i rzetelnie. Narzędziem wychowawczym, które miało umacniać taką postawę był Ruch Przodownictwa Pracy o tytuł Zasłużonego Bieszczadom. 

Zasłużeni Bieszczadom. Sposób oceniania i nagradzania

Dzisiaj brzmi to jak wspomnienie słusznie minionej epoki, wówczas nie śmieszyło, ale wywoływało zawzięte spory o kształt organizacyjny współzawodnictwa. Praca wymagała systematycznej oceny, porównywania się z innymi, nagradzania najlepszych, dezaprobaty wobec pozorantów i cwaniaków, bo tacy trafiają się wszędzie. Miały to ułatwić bieszczadzkie czeki, rozdawane codziennie, tuż po zespołowej ocenie zakończonego właśnie zadania. I to nie każdego. Punktowane są prace poszczególnych uczestników i całych zespołów przewidziane w umowach stanicy lub podejmowane dodatkowo, a związane bezpośrednio ze służbą Bieszczadom, społeczeństwu regionu i wypoczywającym tu ludziom – stanowił regulamin współzawodnictwa. Ale z czekami był kłopot, bo kusiło, by nie narażać się kolegom i oceniać wszystkich równo, wprawiało w zakłopotanie zainteresowanie postronnych świadków, ile pieniędzy dostaną harcerze za te papierki, dziwiło, dlaczego nie można wynagradzać czekami za służbę w kuchni. 

Medal "Zasłużony Bieszczadom"

Taki sposób oceniania nie przetrwał próby czasu, ale utrwalił świadomość, że nie wszyscy powinni mieć zaliczony rok pobytu i nie wszyscy po trzech latach spędzonych na Operacji mogą dostać tytuł i medal „Zasłużonego Bieszczadom”, a więc upragnioną „blachę”. Dlatego na ponad 100 tys. uczestników, jacy do 1988 roku wzięli udział w Operacji „Bieszczady '40”, liczba „Zasłużonych Bieszczadom” sięgnęła zaledwie 7 tys. I do dzisiaj być „blacharzem” to jest coś! Zaś w ocenie Operacji Bieszczady-40 za lata 1974-1988 uznano, że największym osiągnięciem metodycznym akcji jest współzawodnictwo pracy o tytuł „Zasłużonego Bieszczadom”.

W pierwszych latach Operacji „Bieszczady '40” prace dla regionu, coraz lepiej planowane i poważniejsze, były podejmowane na podstawie umów podpisywanych przez Sztab Operacji z przedsiębiorstwami i instytucjami, na rzecz których pracowali harcerze. Od 1981 roku stanicom zostawiono swobodę w wyborze zadań świadczonych dla środowiska.

Prace świadczone na rzecz regionu w ramach akcji Bieszczady '40

Były to najczęściej: pomoc w pracach polowych, remontach szkół, internatów, obiektów sportowych, budowie dróg, bardzo oczekiwane przez bieszczadzkie dzieci „zielone przedszkola”, patrolowanie szlaków turystycznych, prowadzenie tanich hotelików namiotowych przy stanicach. Biorąc pod uwagę fakt, że stanic było na początku średnio 25, Bieszczady w miesiącach wakacyjnych stawały się bogatsze o 250-300 miejsc noclegowych, zgodnie z postanowieniem Harcerskiego Manifestu Bieszczadzkiego, który w odważnych planach szedł jednak dalej:

W ciągu dziesięciu lat stworzymy tu sieć stanic (całorocznych - W.P.), z których każda będzie ośrodkiemwypoczynkowym dla 120-150 harcerzy. /…/ W promieniu 5 do 6 km od każdej stanicy chcemy wytyczyć mikrorejon turystyczny, dający wszystkim chętnym możliwość korzystania z piękna Bieszczadów, tak by jednocześnie zachować je w stanie nienaruszonym, ale pomnożonym dla przyszłych pokoleń. Powstałe przy stanicach punkty informacyjne służyć będą każdemu turyście.

To marzenie najszybciej okazało się nierealne. Idea stałych stanic nie wyszła poza uzgodnienia lokalizacyjne (jedna z nich miała być w Procisnem, jak oficjalnie nazwano teren Stanicy Katowickiej) i wstępne projekty architektoniczne. Nie zbudowano również, mimo rozpoczęcia prac, Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Ustrzykach Dolnych. Zabrakło na to pieniędzy w zadłużonym i pogrążającym się w kłopotach gospodarczych państwie. Dzisiaj z tamtego rozmachu zostało niewiele. Na stronie internetowej „Baza i hoteliki noclegowe ZHP” znaleźć można cztery adresy: Nasiczne (baza Chorągwi Gdańskiej), Wola Michowa (Hufiec Krosno), Dwernik (Hufiec Pabianice) i Dwerniczek (Hufiec Sosnowiec). Jest i piąty adres – Suche Rzeki, ale przy nim informacja, że baza już nie istnieje.

Dalszą część artykułu opublikujemy w następnych dniach.

Autor: Wanda Pilawska

Hm. Wanda Pilawska (zd. Flak), programowy zastępca komendanta Operacji „Bieszczady-40” w latach 1975-1979, dziennikarka tygodnika „Motywy” w latach 1984-1989.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy