reklama

Ta bieszczadzka ziemia to ogromne cmentarzysko... Front karpacki 1915 roku w zapiskach Heleny Schrammówny

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Ta bieszczadzka ziemia to ogromne cmentarzysko... Front karpacki 1915 roku w zapiskach Heleny Schrammówny - Zdjęcie główne
Autor: Aleksandra Szeligowska | Opis: Przydrożny krzyż bieszczadzki, zdjęciel ilustracyjne

Udostępnij na:
Facebook
Bieszczadzkie dziejeBieszczady, kojarzone dzisiaj z ciszą i dziką przyrodą, ponad sto lat temu były areną jednych z najbardziej krwawych zmagań Wielkiej Wojny. Krajobraz po tzw. „bitwie zimowej” 1915 roku opisywano jako jeden wielki, nieuporządkowany cmentarz, gdzie groby znajdowały się niemal wszędzie. Dzięki odnalezionym notatkom rodzeństwa Schrammów oraz pracy współczesnych badaczy, bieszczadzka ziemia przestaje być anonimowym miejscem spoczynku tysięcy żołnierzy wielu nacji.
reklama

„Groby są wszędzie...”

Jak notowano w dokumentacji z tamtego okresu (Andrzej Olejko, „Krajobraz po bitwie… Spojrzenie na Bieszczady po Wielkiej Wojnie”):

„Latem 1915 r. znaczna część Galicji Zachodniej przypominała wielki nieuporządkowany cmentarz. Groby są wszędzie.”

Dziś, dzięki odnalezionym notatkom rodzeństwa Schrammów oraz pracy współczesnych badaczy, archeologów i społecznych pasjonatów historii, bieszczadzka ziemia przestaje być anonimowym miejscem spoczynku tysięcy żołnierzy wielu nacji.

Wojenne Bieszczady i codzienność frontu w Olchowie

reklama

Duże znaczenie dla przypomnienia codziennych, tragicznych wydarzeń z okresu wojennego ma pamiętnik Heleny Schrammówny. Równie ciekawa jest biografia samej autorki - świadka tamtych wydarzeń. 

Helena Schrammówna, malarka i badaczka sztuki ludowej, czas wojny spędziła w rodzinnym majątku w Olchowie koło Zagórza. Choć są źródła, które podają rok 1897 jako datę jej urodzenia, badania historyczne prof. Andrzeja Olejki wskazują na 24 lipca 1879 roku.

Zdjęcie Heleny Schrammówny, Wikimedia Commons / Biblioteka Narodowa (Polona), fotografia z tygodnika „Radio”, lipiec 1928, autor nieznany (domena publiczna).

reklama

Jej dziennik to unikalny zapis życia w linii silnego obstrzału artyleryjskiego, gdzie dolinami „lała się fala” piechoty moskiewskiej, o czym pisze A. Olejko. Helena z niezwykłą precyzją notowała tragedie konkretnych ludzi: wspominała o żołnierzu Micy Sawie, którego bracia pochowali pod gruszą na dworskim polu, stawiając na grobie prosty krzyż. Wstrząsający jest również opis śmierci Kaśki Babiak, którą szrapnel zabił w jej własnej chałupie w Boże Narodzenie 1914 roku, gdy trzymała na ręku półroczne dziecko.

W swoim notatniku zapisała także obraz wojennej rekwizycji, jak pisze A. Olejko:

„U nas w czeladnej kuchni ciągle gotowały się kartofle i kapusta dla żołnierzy. Dziewki wszystkie po całych dniach tylko kartofle obierały i zdążyć nie mogły”

Autorka wymienia również postać „generała Tymoszkina” kwaterującego w jej domu, choć historycy zauważają, że wśród dowódców armii carskiej w tym regionie nie było oficera o takim nazwisku. Prof. A. Olejko wskazuje, że może to stanowić pomyłkę w zapiskach.

reklama

W swojej relacji Helena przywołuje liczne miejscowości dotknięte wojną: Hoczew, Nowosiółki, Czaszyn, Kulaszne, Dziurdziów, Łukowe, Tarnawę Górną, Huzele, Paszową oraz linię frontu na Jabłonkach.

Tablica edukacyjna „Śladami Wielkiej Wojny - Baligród 1914”, ustawiona przez Nadleśnictwo Baligród, przypomina o przebiegu walk na tym terenie podczas I wojny światowej, zdj. Aleksandra Szeligowska

Wiktor Schramm: Apokaliptyczny obraz pobojowisk

Dopełnieniem relacji Heleny są wspomnienia jej brata, Wiktora Schramma, oficera II Brygady Legionów Polskich, które również przywołuje A. Olejko. W maju 1915 roku, idąc pieszo trasą przez Baligród, Jabłonki i Cisnę, a następnie przez Przełęcz Roztoki ku Ruskému (na dzisiejszej Słowacji), odnotował on widoki niczym z koszmaru: rozkładające się po lasach zwłoki ludzi i koni oraz wiele niepogrzebanych ciał. Wiktor Szchramm zauważył, że po kilkunastu latach te same szczątki zamieniły się w stosy kości rozciągniętych po lasach i polanach.

reklama

To właśnie brat uratował surowy notatnik Heleny, przekazując go w 1956 roku do muzeum w Sanoku.

Rosyjscy Kozacy w Karpatach podczas I wojny światowej. Reprodukcja francuskiej pocztówki propagandowej z ok. 1915 r. Fot. Wikimedia Commons (domena publiczna).

 

Baligród: Największa nekropolia Wielkiej Wojny w Polsce?

Przez dziesięciolecia pamięć o skali strat ulegała zatarciu, jednak badania Fundacji Badań nad Dziedzictwem Kulturowym w archiwach lwowskich oraz praca takich osób jak Grzegorz Gąska i Mirosław Mazurek przyniosły przełomowe dane. Ustalono, że w Baligrodzie spoczywa łącznie 8225 żołnierzy: 3144 Austriaków, 3373 Rosjan oraz 1552 Niemców.

Warto jednak zaznaczyć, że ustalenie precyzyjnych danych, zwłaszcza żołnierzy rosyjskich, stanowi trudny problem badawczy, a ich listy strat często obejmują poległych w szerokim rejonie (Maniłowa, Jabłonki, Kiełczawa), a nie tylko na samym cmentarzu w miasteczku.

Dzięki technologii georeferencji ustalono, że współczesne pochówki cywilne niemal całkowicie przykryły dawne kwatery wojskowe z 1915 roku.

WIĘCEJ O TYM:

 

Tajemnice Manyłowej i Szczawnego

Symbolicznym miejscem walk pozostaje góra Manyłowa (Łysy Wierch) pod Baligrodem, zwana „krwawą górą”. Choć część źródeł wspomina o ciężkich walkach i wysadzeniu pozycji rosyjskich już w styczniu 1915 roku, większość dokumentacji wskazuje na finał austriackiej akcji minerskiej 12 marca 1915 roku. Wybuch 250 kg materiałów wybuchowych utworzył na szczycie krater o średnicy 30 metrów, który stał się zbiorową mogiłą dla setek żołnierzy.

Z kolei w Szczawnem (gmina Komańcza) archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego dokonali sensacyjnego odkrycia zapomnianego cmentarza żołnierzy trzech armii. Największym zaskoczeniem była obecność niemieckiego 9. Królewsko-Pruskiego Pułku Piechoty Obrony Krajowej, którego członkowie zginęli tu 9 i 10 maja 1915 roku. Podczas badań odkryto nie tylko charakterystyczne hełmy pickelhaube, ale i pierwszy materialny dowód na pochówki osób zmarłych podczas ewakuacji medycznej koleją łupkowską.


Bieszczadzka ziemia w miejscach frontu zimowego 1915 toku jest obecnie ogromnym cmentarzyskiem, które właśnie teraz odzyskuje swoją tożsamość. Jak pisał Wiktor Schramm o tragicznych losach poległych:

„Zagrzebane i wygrzebane a ileż razy znowu wygrzebane i znowu zagrzebane kości tych co byli żywymi ludźmi.”

Obecnie praca historyków, archeologów i społecznych pasjonatów oraz digitalizacja dokumentów pozwalaja na godne upamiętnienie ofiar, które przez blisko 100 lat pozostawały zapomniane pod warstwą mchu. Dzisiejsze badania przywracają im należne miejsce w historii regionu.

Źródła:

  1. Schrammówna Helena, Wojenne Bieszczady: Heleny Schrammówny notatki i dziennik z kampanii wojny 1914/15 w Olchowie, komentarze i tło historyczne Andrzej Olejko, wstęp Łukasz Bajda, Rzeszów, Wydawnictwo Carpathia, 2024.
  2. Krukar Wojciech, Manyłowa, Łysy Wierch, Synarewo - trzy nazwy jednej góry koło Baligrodu, „Przegląd Karpacki” 2023, nr 3(53), Rzeszów: Stowarzyszenie „Pro Carpathia”, s. 28.
  3. Olejko Andrzej, Krajobraz po bitwie… Spojrzenie na Bieszczady po Wielkiej Wojnie, „Kwartalnik Kresowy” 2022, nr 1 (13), Jarosław: Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna, s. 92, 100-101.
  4. Olejko Andrzej, Rok 1914 w Bieszczadach zapisany w nieznanym pamiętniku Heleny Schramm, „Kwartalnik Kresowy” 2023, nr 1 (17), Jarosław: Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna, s. 182-211.
  5. Wesołkin Wojciech, Bieszczady piórem malowane (cz. II), „Przegląd Karpacki” 2024, nr 4(57), Rzeszów: Stowarzyszenie „Pro Carpathia”, s. 36.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo