reklama

Krew na bieszczadzkim trakcie. Zapomniana bitwa pod Hoszowem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Krew na bieszczadzkim trakcie. Zapomniana bitwa pod Hoszowem - Zdjęcie główne
Autor: Wikipedia | Opis: Krew na bieszczadzkim trakcie. Zapomniana bitwa pod Hoszowem

Udostępnij na:
Facebook
Bieszczadzkie dziejeBieszczady przyciągają dziś turystów ciszą, dziką przyrodą i rozległymi połoninami. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że te spokojne doliny były kiedyś świadkami dramatycznych wydarzeń i walk, które zapisały się w historii Polski. Jedną z takich niemal zapomnianych historii jest starcie konfederatów barskich z wojskami rosyjskimi w okolicach Hoszowa – niewielkiej wsi niedaleko Ustrzyk Dolnych.
reklama

To właśnie tutaj w 1769 roku rozegrał się epizod wielkiej walki o niepodległość Rzeczypospolitej, w której życie oddał jeden z członków słynnego rodu Pułaskich.

Hoszów, położony w powiecie bieszczadzkim, należy dziś do gminy Ustrzyki Dolne. Spokojna, otoczona wzgórzami wieś nie zdradza na pierwszy rzut oka, że ponad 250 lat temu była świadkiem dramatycznego starcia zbrojnego. W sierpniu 1769 roku w okolicznych dolinach i na wzgórzach rozegrała się bitwa będąca częścią walk konfederacji barskiej przeciwko wojskom rosyjskim dowodzonym przez generała Drewicza. Starcie to było jednym z wielu epizodów szerokiego konfliktu, który ogarnął Rzeczpospolitą w drugiej połowie XVIII wieku.

reklama

Konfederacja barska, trwająca w latach 1768–1772, była zbrojnym związkiem polskiej szlachty, który powstał w Barze na Podolu 29 lutego 1768 roku. Jej uczestnicy wystąpili przeciwko rosnącym wpływom Imperium Rosyjskiego w Rzeczypospolitej oraz przeciwko królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, którego uważali za władcę zależnego od Petersburga. Konfederaci ogłosili, że ich celem jest obrona wiary katolickiej, wolności szlacheckiej oraz niepodległości państwa. Sprzeciwiali się również ustawom narzucanym przez Rosję, które gwarantowały równouprawnienie innowiercom i ograniczały tradycyjne przywileje szlachty. Walki konfederackie szybko objęły znaczną część kraju, a oddziały zbrojne przemieszczały się po różnych regionach Rzeczypospolitej. Jednym z obszarów, gdzie dochodziło do potyczek, były dzisiejsze Bieszczady i ziemia przemyska. W sierpniu 1769 roku w okolicach Hoszowa oddziały konfederatów starły się z wojskami rosyjskimi dowodzonymi przez generała Drewicza. Choć nie była to jedna z największych bitew tego konfliktu, miała tragiczne konsekwencje dla uczestników starcia.

reklama

 

W czasie walk pod Hoszowem ciężko ranny został rotmistrz przemyski Franciszek Pułaski, członek znanego rodu szlacheckiego i stryjeczny brat słynnego Kazimierza Pułaskiego – jednego z najbardziej znanych dowódców konfederacji barskiej, który później zasłynął także w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Ranny Pułaski został przewieziony do zamku Kmitów w Lesku, jednej z najważniejszych rezydencji magnackich w regionie. Mimo starań nie udało się go uratować i wkrótce zmarł z odniesionych ran.

Śmierć Franciszka Pułaskiego była jednym z wielu dramatów, jakie przyniosła konfederacja barska. Walki z wojskami rosyjskimi były często nierówne, a konfederaci – choć zdeterminowani i pełni patriotycznego zapału – musieli mierzyć się z lepiej zorganizowaną i liczniejszą armią przeciwnika. Mimo to przez kilka lat prowadzili walkę partyzancką na wielu obszarach kraju, a ich działania stały się symbolem sprzeciwu wobec obcej dominacji. Bitwa pod Hoszowem wpisuje się w szerszy kontekst walk, które toczyły się w południowo-wschodniej Polsce. Bieszczady, dziś postrzegane jako kraina spokoju i przyrody, w XVIII wieku były ważnym obszarem strategicznym. Przebiegały tędy trakty handlowe i drogi prowadzące w stronę Karpat oraz granic ówczesnej Rzeczypospolitej. Nic więc dziwnego, że oddziały konfederackie i rosyjskie spotykały się właśnie w takich miejscach jak okolice Hoszowa.

reklama

Dziś trudno znaleźć w krajobrazie wsi bezpośrednie ślady tamtego starcia. Jednak sama świadomość, że w tych spokojnych dolinach toczyły się kiedyś walki o wolność Rzeczypospolitej, nadaje temu miejscu zupełnie inny wymiar. Dla turystów odwiedzających Bieszczady może to być fascynujący trop historyczny, przypominający, że niemal każda dolina i każde wzgórze kryją w sobie własną opowieść.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo