Drwal - wizerunek sprzed lat
Ekipy wędrownych drwali pojawiały się w miastach i miasteczkach od lata do jesieni, by zarabiać na życie przerzynką kłód i rąbaniem polan na opał. Drwali uważano nie tyle za ludzi lasu, co za tzw. ludzi gościńca.Nie miał też ten zawód najlepszych konotacji. Przypomina o tym wydany w 1564 roku łacińsko-polskim słownik "Lexicon Latino Polonicum Ex Optimis Latinae Linguae Scriptoribus Concinnatum" autorstwa Jana Mączyńskiego. Zawiera on około 20 tys. haseł, gdzie pojawia się nazwa zawodu "drwal", ale w odniesieniu do "człowieka tak na rzeczy, jako i obyczajach grubego, niewdzięcznego..."
Były to czasy, gdy jesienią warszawskie podwórka zaludniały się gnanymi za chlebem drwalami, którzy drwa rąbiąc układali je następnie w drwalkach, a nie jak dziś -w drewutniach.
Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej wspomina, że "...mieszkający w Warszawie młody i zdolny malarz Pęczarski odtworzył pędzlem w r. 1840 dwóch drwali warszawskich z towarzyszącą im niedostępnie siekierą i piłą. Ubrani są już trochę z miejska, tak jak chodzili latem, lubo ubiór ich zimowy tem się tylko różnił, że zwykle pod opończę kładli kożuszek, a na głowę czapkę rogatą granatową z siwym barankiem". Obrazek ten Gloger miał w swej kolekcji w Jeżewie.
Co ciekawe, zupełnie podobnie skomponowana jest akwarela autorstwa Jana Piotra Norblina, która zapewne powstała sporo wcześniej, ale sygnowana jest jako "dwaj cieśle". Z kolei wizerunek warszawskiego drwala na przełomie XIX i XX wieku utrwalił Józef Rapacki, znakomity malarz, grafik i rysownik.
Budnik
Ludzi, którzy podejmowali się trudu osadzania się w głębi lasów i karczowania ich pod potrzeby przemysłowe lub uprawę, nazywano nie drwalami a budnikami. Gloger podaje, że "... osadnicy ci, tak z włościan, jak z zagrodowej szlachty pochodzący, wziąwszy grunta w lasach obszernych, zaczynali od postawienia sobie budy na mieszkanie (od czego poszła ich nazwa), potem krudowali, czyli karczowali na pole oznaczone części lasu i zajmowali się następnie wypalaniem popiołów, smoły, terpentyny, potażu, węgli kowalskich, wyrobem klepek, dranic, gontów, desek."

U Hucułów tradycyjnie siekierą
Jeszcze pod koniec XIX wieku, gdy cała Europa znała już piły dwuosobowe do ścinki drzew, Huculi w Karpatach wciąż robili to przy pomocy siekier. W relacji Kazimierza Achta z Wystawy Krajowej we Lwowie w 1894 roku czytamy: W zapadłych lasach górskich niedawno jeszcze siekiera służyła jako wyłączne narzędzie; Hucuł i Bojko nie tylko szczerbił nią niemiłościwie najpiękniejszą część strzały drzewa przy wyrębie, ale nawet deski wprost z pnia wyciosywał. Obecnie zmieniły się stosunki i chociaż w kontraktach z kupcami zastrzega się jeszcze, że pni nie wolno ścinać samą tylko siekierą, to warunek ten tradycyjne tylko ma znaczenie – i drwal i kupiec słuchają go z uśmiechem, który ma znaczyć: to się rozumie samo przez się...
Dziś technologia w dużej mierze zmieniła pracę drwala, mimo że podstawowe zadanie ścinania drzew, pozostało niezmienne. Choćby dlatego warto spojrzeć na wizerunek drwali sprzed lat, zachowany na starych pocztówkach.
Edward Marszałek przed laty w "Drwalu"
Autor: Edward Marszałek
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.