Architektura wykraczająca poza schematy
Cerkiew w Balnicy wyróżniała się na tle innych bieszczadzkich świątyń swoją hybrydową konstrukcją, łączącą elementy drewniane z murowanymi. Jej bryła była na tyle specyficzna, że bardziej przypominała kościół rzymskokatolicki niż tradycyjną cerkiew łemkowską.
Główna nawa o wymiarach 7,5 x 6 m oraz niemal kwadratowe prezbiterium miały konstrukcję zrębową, wykonaną z drewna. Jednak do zachodniej ściany nawy przylegał murowany babiniec (kruchta), nad którym wznosiła się smukła drewniana wieża. Zarówno wieża, jak i dach nad nawą były zwieńczone baniastymi hełmami i kryte blachą. Całość tworzyła malowniczą kompozycję górującą nad doliną potoku Balniczka.
Losy świątyni i jej wyposażenia
Początek końca świątyni zaczął się pod koniec II wojny światowej. Już w 1944 roku rozebrano dach obiektu. Po wysiedleniu mieszkańców w ramach akcji „Wisła” w 1947 roku, opuszczona cerkiew stała się źródłem darmowego budulca. Elementy drewniane posłużyły do budowy stajni w Woli Michowej, a mury ostatecznie rozebrano w latach 50. XX wieku.
Mimo zniszczenia samej budowli, niektóre elementy jej bogatego wyposażenia ocalały. Część przedmiotów liturgicznych, takich jak żyrandol, ikona Matki Bożej oraz cyborium, trafiła do cerkwi prawosławnej w Osadnem na Słowacji, gdzie można je podziwiać do dziś. Innym cennym zabytkiem była srebrzona Ewangelia, którą wywieziono podczas wysiedleń do Trzebiatowa na Pomorzu; niestety została skradziona w 1982 roku.
Niezwykła historia wiąże się również z cerkiewnym dzwonem. Jeden z nich, ważący 625 kg i odlany w ludwisarni Felczyńskich, został zakopany przez mieszkańców i odnaleziony dopiero w 2006 roku. Obecnie stanowi cenny eksponat sanockiego skansenu.
Co przetrwało?
Dziś Balnica to miejsce niemal całkowicie wyludnione, nazywane często doliną ciszy. Po dawnej, ludnej wsi, w której urodził się późniejszy metropolita Stefan Sułyk, pozostały jedynie fundamenty cerkwi, fragmenty muru otaczającego cerkwisko oraz kilka kamiennych nagrobków na cmentarzu.
Jedynym w pełni zachowanym obiektem sakralnym jest murowana kapliczka nad cudownym źródełkiem, nazywana „Kowalowatą”. Dzięki wysiłkom społeczników została ona odrestaurowana na przełomie wieków.
Dziś turyści docierający do Balnicy Bieszczadzką Kolejką Leśną nie zobaczą już drewnianej cerkwi. Mogą jednak poznać tragiczną historię dawnych mieszkańców wsi i ich utraconej świątyni oraz zobaczyć jej wygląd - na zachowanej, archiwalnej fotografii.
Źrodła:
- Fastnacht A., Osadnictwo Ziemi Sanockiej w latach 1340-1650, Wrocław 1962 r.
- Kryciński S., Cerkwie w Bieszczadach, Oficyna Wydawnicza Rewasz, Warszawa/Pruszków 1995 r.
- Kusal P., Zapomniane cerkwie, Krosno 2011 r., s. 7.
- Motyka G., Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Wydawnictwo Volumen, Warszawa 1999 r.
Komentarze (0)