reklama

Bojkowie stawiali cerkwie na szczytach wsi i bali się... wampirów. Takie były wierzenia dawnych mieszkańców Bieszczadów

Opublikowano:
Autor:

Bojkowie stawiali cerkwie na szczytach wsi i bali się... wampirów. Takie były wierzenia dawnych mieszkańców Bieszczadów - Zdjęcie główne
Autor: Aleksandra Szeligowska | Opis: Bieszczadzki krajobraz sam podsuwał wizje zjaw: powykręcane drzewa, głębokie jary i wąwozy budziły w ludzkiej wyobraźni poczucie obecności istot nadprzyrodzonych

Udostępnij na:
Facebook
Bieszczadzkie ciekawostkiBieszczady przed II wojną światową były krainą, w której codzienna egzystencja przeplatała się z głęboką religijnością oraz żarliwą wiarą w siły nadprzyrodzone. Wśród gęstych lasów, głębokich jarów i opadających na doliny mgieł dawni mieszkańcy tych gór - Bojkowie, którzy wznosili drewniane cerkwie dominujące nad zabudowaniami, a jednocześnie kultywowali dawne, pogańskie rytuały chroniące przed upiorami i złą mocą. Jak wyglądał duchowy i obyczajowy świat dawnych bieszczadzkich górali?
reklama

Cerkiew w centrum i kalendarz juliański

Dla dawnych mieszkańców Bieszczadów wyznania grekokatolickiego wiara oraz obrzędy religijne stanowiły centrum życiowe. Życie w wioskach toczyło się od jednego wydarzenia liturgicznego do drugiego, według święceń i świąt wyznaczanych przez kalendarz juliański. Niezwykłym wyrazem tej pobożności była bieszczadzka architektura sakralna.

Cerkiew budowano w centralnym miejscu wsi, na najwyższym wzgórzu, tak aby surowa bryła świątyni wyraźnie dominowała nad leżącymi niżej domostwami. Ważny był kunszt ciesielski: świątynie budowano z drewna w unikatowym stylu bojkowskim, w konstrukcji zrębowej bez użycia gwoździ, o trójdzielnym podziale na babiniec, nawę i prezbiterium oraz z charakterystycznymi uskokowymi, łamanymi dachami.

Szacuje się, że w bieszczadzkich dolinach stały niegdyś setki cerkwi, z których do dziś w polskiej części gór przetrwało zaledwie około 20%.

Świat pełen zjaw i demonów. Dlaczego bieszczadzki krajobraz sprzyjał legendom?

Bojkowie żyli w znacznej izolacji geograficznej i trudnych warunkach materialnych, tworząc społeczność prostą, bez wykształconej warstwy inteligencji. Bliski, codzienny kontakt z dziką i niedostępną przyrodą sprzyjał powstawaniu oraz przekazywaniu z pokolenia na pokolenie licznych podań, przesądów i zabobonów.

Bieszczadzki krajobraz sam podsuwał wizje zjaw: powykręcane drzewa, głębokie jary i wąwozy budziły w ludzkiej wyobraźni poczucie obecności istot nadprzyrodzonych. Wierzono, że okoliczne lasy zamieszkują czarownice, złośliwe duchy oraz złe moce.

reklama

Bieszczadzki krajobraz podsuwał wizje zjaw dla dawnych mieszkańców, zdj. Aleksandra Szeligowska

Osinowy kołek, mak i odcinanie głowy - bieszczadzki strach przed upiorami

Szczególnie silne i rozbudowane miejsce w tradycji bojkowskiej zajmowały wierzenia dotyczące życia pozagrobowego oraz lęk przed przeistoczeniem się zmarłego w żywego trupa. Choć współcześnie w popkulturze używa się słowa wampir, dawni mieszkańcy Bieszczadów posługiwali się pojęciem upiór (упир) lub mrokoń.
Gdy pojawiało się podejrzenie, że zmarły może powrócić do wsi jako upiór i szkodzić mieszkańcom, stosowano dość drastyczne zabiegi ochronne: zmarłemu wsypywano do ust ziarna maku, aby odciągnąć go od powrotu do świata żywych. Ciało przebijano osinowym kołkiem, co miało uchronić wieś przed powrotem nieboszczyka. Zaś w skrajnych przypadkach ucinano zmarłemu głowę i układano ją w grobie w okolicach jego nóg.

reklama

Te przerażające rytuały pogańskie pragmatycznie współistniały w bieszczadzkich wsiach obok żarliwej modlitwy chrześcijańskiej.

Życie wokół kurnej chyży i górskich połonin - tradycje, obyczaje i medycyna ludowa

Obyczajowość Bojków była ściśle związana z rytmem prac gospodarskich i architekturą ich domostw.

Bojkowie mieszkali w chyżach - jednobudynkowych gospodarstwach łączących pod jednym dachem część mieszkalną, sień i stajnię. Izba mieszkalna była niska i kurna (bez komina), przez co wypełniał ją dym z pieca. Podstawą bytowania był wypas wołów i owiec na górskich polanach oraz produkcja serów. Hodowane bydło sprzedawano na słynnych targach w żydowskich Lutowiskach.

Ze względu na brak lekarzy i odosobnienie, w sprawach zdrowia powierzano los znachorom, zielarzom, wróżkom oraz zamawiaczom. Na rozstajach dróg stawiano zaś ochronne i wotywne krzyże. Ważną rolę w życiu wsi odgrywał śpiew, w tym tradycyjne kołomyjki oraz pieśni obrzędowe.

reklama

Wielokulturowy tygiel i tragiczny koniec dawnych wsi...

Przed II wojną światową Bieszczady były gęsto zaludnionym tyglem kulturowym: obok Rusinów (stanowiących około 70-80% ludności wiejskiej) żyli tu Żydzi (ok. 10%), Polacy (kilkanaście procent) oraz małe grupy Niemców i Cyganów. Choć przed wojną Bieszczady tętniły życiem, powojenne wydarzenia całkowicie zmieniły ten krajobraz.
W latach 1945-1946 doszło do masowych wysiedleń ludności rusińskiej do USRR, a w 1947 roku w ramach Akcji „Wisła” pozostałych mieszkańców deportowano na Ziemie Zachodnie. Bieszczadzkie wsie opustoszały, a po dawnych mieszkańcach pozostały głównie cmentarze, ruiny cerkiewne, podmurówki chat, piwnice, studnie i dziczejące sady. Dziś pamięć o tej kulturze pielęgnują muzea (m.in. Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, Skansen w Sanoku i Zyndranowej) oraz zespoły muzyczne, takie jak sanocka Wernyhora.

Dzięki śladom języka i wierzeń Bojków można dziś choć częściowo usłyszeć głos Bieszczadów, których już nie ma, i wyobrazić sobie, jak kiedyś wyglądały te regiony. Choć ich dawne wsie opustoszały w wyniku powojennych przesiedleń, pamięć o tej wyjątkowej mowie i kulturze przetrwała w nazwach bieszczadzkich szczytów i potoków oraz w zbiorach lokalnych muzeów. Przypomina ona o bogatym, wielokulturowym dziedzictwie regionu i historii ludzi, którzy przez wieki tworzyli tożsamość tych gór.

Źródła:

  1. J. Kur-Kononowicz, O językach mniejszościowych na terenie Podkarpacia - Łemkowie i Bojkowie, „Studia Ukrainica Posnaniensia”.
  2. J. Rudnicki, Nazwy geograficzne Bojkowszczyzny, Rozprawy z Onomastyki Słowiańskiej, Lwów 1939.
  3. Świat Łemków i Bojków, opracowanie i materiał wystawowy Muzeum Etnograficznego im. Franciszka Kotuli w Rzeszowie, Rzeszów 2014.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo