Pierwszy raz słowo zakapior zostało użyte w XV wieku. Z relacji ludzi, którzy żyli w tej dzikiej krainie widywali wśród gór, jarów  i lasów zakapturzone postacie.

Początkowo brali to za omamy i złe moce. Postacie jednak coraz częściej pojawiały się czyniąc dobro w różnoraki sposób. A to zbłądzonym kupcom drogę wskazali, a to maść leczniczą  choremu dziecku podrzucili. 

Nigdy jednak nikt nie widział ich twarzy ani nie słyszał ich głosu. Bił od nich nadludzki urok i dobroć. 

Na północ od Łopienki stoi góra zwana Górą Zakapiorów. Dopiero w 1838 roku zmieniono jej nazwę na Durną. Podobno właśnie tam w noc Kupały odbywały się zakapiorskie zloty. Spotykali się tam, by rozprawiać jak ludziom pomagać.

To opowiadanie również Ci się spodoba: Bieszczadzki Dusioł

Wśród bieszczadzkich zakapiorów panowała hierarchia. Kandydat musiał przejść szkolenie w szkole zakapiorów. Mieściła się ona między Łopiennikiem, a (Durną) Górą Zakapiorów. Tam znajdowała się jaskinia gdzie odprawiano magiczne obrzędy. Rada zakapiorska sama wybierała kandydatów. Młodzieńcy znikali ze swoich obejść czy pól. Uprowadzeni kandydaci przez kilka lat pobierali nauki w szkole. Następnie przystępowali do egzaminu i otrzymywali chrzest zakapiorski. Szefem był Hosztan. Miał dwóch zaufanych ludzi Łaza i Łodynę. Łaz wypatrywał kandydatów, Łodyna zaś sprawował pieczę nad wszystkimi. Prowadził szkolę i wyrabiał eliksiry wszelakie. Ostatnia wzmianka o Bieszczadzkich zakapiorach pochodzi z pamiętnika Henryka Wolskiego który w latach 1912 -1914 badał te tereny.

Dziś wędrując szlakiem możemy poczuć dziwny chłód. To znak, że w pobliżu znajduje się największa legenda Bieszczad. 

Dziś zakapiorami zwie się ludzi, którzy wpisali się w klimat tych gór. Wielu z nich odeszło na niebieskie połoniny spoglądając z góry na swoje najukochańsze miejsce na ziemi.

Z bieszczadzkim pozdrowieniem Jędruś Ciupaga