W sobotę, 10 października 2026 roku, przy Bacówce u Franosa w Osławicy w gminie Komańcza odbył się tradycyjny Podkarpacki Osod. Wydarzenie zgromadziło setki mieszkańców i turystów, którzy przyjechali zobaczyć zakończenie sezonu pasterskiego. Spotkanie było okazją do przypomnienia znaczenia dawnych zwyczajów, ale także do rozmowy o współczesnej pracy baców i roli pasterstwa w życiu lokalnej społeczności.
Osod to ważny moment w pasterskim kalendarzu
Osod w Osławicy to wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz imprez gminy Komańcza. W sobotę, 10 października, przy Bacówce u Franosa spotkali się mieszkańcy, turyści i osoby zainteresowane kulturą pasterską. Uczestnicy mogli zobaczyć obrzędy związane z zakończeniem wypasu, a także poznać bliżej tradycje, które przez pokolenia towarzyszyły życiu pasterzy. Osod oznacza uroczyste zakończenie sezonu wypasowego. To także moment rozliczenia bacy z gospodarzami, którzy wiosną powierzają mu swoje owce. Po miesiącach spędzonych na pastwiskach zwierzęta wracają do koszaru, a właściciele odbierają swoje stada. Jak wyjaśniała w rozmowie z portalem wBieszczady.pl, Zofia Zubek, gaździna, tradycja ta wiąże się z określonym rytmem roku. Gospodarze powierzają owce na wypas po świętym Wojciechu, przypadającym wiosną, a odbierają je po świętym Michale, obchodzonym jesienią. W tym czasie baca wraz z juhasami sprawuje opiekę nad powierzonymi zwierzętami.
Osod nie jest więc wyłącznie widowiskiem folklorystycznym. Jego znaczenie wynika z rzeczywistej pracy wykonywanej przez wiele miesięcy oraz z relacji między bacą a gospodarzami. To właśnie zakończenie wypasu pozwala podsumować sezon i zamknąć kolejny etap pasterskiego roku.
Prawie 2 tysiące owiec i praca rozpoczynająca się przed świtem
O codziennych obowiązkach opowiadał Władysław Franos, baca z Osławicy i gospodarz wydarzenia. Jak przekazał nam, miniony sezon przebiegł dobrze, choć warunki na pastwiskach nie zawsze były sprzyjające.
Sezon minął dobrze. Podczas tego lata mało było trawy, mało deszczu, ale ogólnie nie ma co narzekać
– mówił baca.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
W jego stadzie znajduje się prawie 2 tysiące owiec. Przy ich obsłudze pracowało 12 osób, a sprawna organizacja zespołu miała duże znaczenie dla codziennego funkcjonowania bacówki.
Między tymi osobami musi być zgranie, każdy musi wiedzieć, co musi robić
– podkreślał Władysław Franos.
Praca przy owcach rozpoczyna się bardzo wcześnie. Jednym z pierwszych obowiązków jest dojenie, po którym przychodzi czas na wypas. Jak zaznacza baca, nie jest to zajęcie, które można wykonywać bez dobrej organizacji i dużej dyspozycyjności.
Rano trzeba wstać, podoić, a potem paść. Nie jest to łatwa praca, zazwyczaj dzień pracy rozpoczyna się o 3:30
– opowiadał.
Sezon pasterski trwa od wiosny do jesieni. W tym czasie baca i juhasi odpowiadają za opiekę nad dużym stadem, jego ochronę przed drapieżnikami oraz codzienne czynności związane z pozyskiwaniem mleka i produkcją serów. Tradycyjna praca obejmuje między innymi ręczne dojenie owiec oraz wyrób certyfikowanych serów według receptur przekazywanych przez kolejne pokolenia. Osod jest zatem momentem podsumowania wielu miesięcy pracy, której na co dzień nie widać podczas samego wydarzenia. Za powrotem owiec do koszaru stoi cały sezon obowiązków wykonywanych niezależnie od pory dnia i warunków pogodowych.
W gminie Komańcza pasterstwo zastępuje tradycyjne rolnictwo
Znaczenie osodu dla lokalnej społeczności podkreślał Roman Bzdyk, wójt gminy Komańcza. Jak zaznaczył, jesienny redyk w Osławicy na stałe znalazł miejsce w kalendarzu gminnych wydarzeń. Jest ważny nie tylko ze względu na zachowanie tradycji, lecz także dlatego, że nawiązuje do charakteru miejscowej gospodarki.
Redyk jesienny w Osławicy, w Bacówce u Franosa, zapisał się na stałe w naszym kalendarzu imprez. Dla nas jest to bardzo ważne wydarzenie z tego tytułu, że świętujemy plony, czyli sery i owce, które zostały spędzone do koszar
– mówił wójt.
Roman Bzdyk zwrócił uwagę, że na terenie gminy nie funkcjonuje typowe rolnictwo, a istotną rolę odgrywa właśnie pasterstwo. Z tego względu zakończenie sezonu wypasowego jest dla mieszkańców wydarzeniem porównywalnym ze świętem dożynkowym.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
Samorząd stara się wspólnie z różnymi instytucjami pożytku publicznego oraz samorządem Województwa Podkarpackiego pielęgnować tę tradycję. Jak przypomniał wójt, inicjatywa rozwija się od około 14 lat i wiąże się z powstaniem Szlaku Kultury Wołoskiej.
Bardzo jesteśmy wdzięczni, że taka inicjatywa została podjęta przez Województwo Podkarpackie. Widzimy, że ludzie są zainteresowani, a tym bardziej że jest to wydarzenie autentyczne, pielęgnujemy te stare tradycje wołoskie
– podkreślał Roman Bzdyk.
Wójt zaznaczył tym samym, że osod ma nie tylko wymiar turystyczny. Jego znaczenie wynika przede wszystkim z kontynuowania zwyczajów związanych z pasterstwem, które nadal jest częścią życia gminy.
Rodzinna atmosfera i regionalne produkty
O tegorocznej frekwencji mówił również Paweł Rysz, zastępca wójta gminy Komańcza. Jak ocenił, zainteresowanie wydarzeniem było duże, a odwiedzający mogli skorzystać z oferty licznych stoisk z regionalnymi specjałami.
Jeżeli chodzi o frekwencję, bardzo dopisała. Cieszymy się, że w tym roku naprawdę mamy dużo odwiedzających, wiele stoisk z różnymi specjałami. Jeśli chodzi o gminę Komańcza, jak zwykle regionalnie, jak zwykle smacznie
– mówił.
Zastępca wójta podkreślał, że wydarzenie jest skierowane zarówno do turystów, jak i mieszkańców. Osod stanowi dla gminy okazję do wspólnego świętowania zakończenia sezonu pasterskiego, a jednocześnie zamknięcia sezonu turystycznego. Paweł Rysz zwrócił także uwagę na rodzinny charakter spotkania. Jak zaznaczył, szczególna atmosfera jest jednym z elementów, które organizatorzy chcą podkreślać podczas wydarzeń odbywających się w gminie.
Fot. Kamil Mielnikiewicz
W jego ocenie Podkarpacki Osod wyróżnia się również na tle innych imprez organizowanych w Bieszczadach. Jak zaznaczył, podobnych wydarzeń poświęconych tradycjom pasterskim jest w regionie niewiele, a spotkanie w Osławicy pozwala pokazać turystom tę część lokalnej kultury i gospodarki, która nie zawsze znajduje się w centrum zainteresowania.
Tradycja, która łączy przeszłość z teraźniejszością
Podkarpacki Osod przypomina, że pasterstwo to nie tylko element regionalnego dziedzictwa, ale również konkretna praca wykonywana współcześnie. W przypadku bacówki Władysława Franosa oznacza ona opiekę nad prawie 2 tysiącami owiec i współpracę 12 osób, które muszą sprawnie dzielić między siebie codzienne obowiązki.
Wypowiedzi bacy, przedstawicieli gminy i uczestników wydarzenia pokazują różne aspekty tej samej tradycji. Dla pasterzy osod zamyka miesiące pracy na pastwiskach. Dla gospodarzy jest związany z odbiorem powierzonych owiec. Dla samorządu stanowi ważny element lokalnej tożsamości, a dla odwiedzających okazję do poznania zwyczajów, które nadal są praktykowane. Tegoroczne spotkanie w Osławicy zgromadziło setki mieszkańców i turystów. Jak podkreślali przedstawiciele gminy, zainteresowanie wydarzeniem daje podstawy do dalszego promowania kultury wołoskiej i kontynuowania inicjatywy rozwijanej od około 14 lat.
Zakończenie sezonu pasterskiego w Osławicy było więc zarówno podsumowaniem pracy przy stadach, jak i okazją do wspólnego spotkania wokół tradycji, która w gminie Komańcza wciąż pozostaje żywa.
Komentarze (0)